Reklama

Rafał Chwedoruk: Widać koniec miesiąca miodowego Polaków i prezydenta Nawrockiego

Im częściej prezydent będzie zobligowany do wetowania takich ustaw, jak SAFE, które cieszą się sympatią i przychylnością większości, tym dla niego gorzej. Pytanie, na ile rządzący będą zdeterminowani podsuwać takie ustawy, które Karolowi Nawrockiemu będzie niezręcznie zawetować - uważa politolog prof. Rafał Chwedoruk z Uniwersytetu Warszawskiego.
Karol Nawrocki

Karol Nawrocki

Foto: PAP/Leszek Szymański

Jakie pierwsze efekty nominacji PiS dla Przemysława Czarnka na kandydata PiS na premiera można zobaczyć już dziś?

Przemysław Czarnek wszedł do kręgu czołowych polityków PiS relatywnie niedawno, ale za to z przytupem, angażując się jeszcze jako minister w różnego rodzaju spektakularne konflikty o podłożu kulturowym. Choć one angażują z reguły mniejszość odbiorców, to jednak efekty rezonują bardzo szeroko. Nominacja Czarnka wiązała się z szerszym kontekstem – z konkurencją pomiędzy PiS a formacjami Sławomira Mentzena i Grzegorza Brauna. Ktoś rozpoznawalny dla wyborców PiS był dla partii Jarosława Kaczyńskiego nieodzowny, dlatego że partia zaczęła tracić najpierw obrzeża własnego elektoratu na rzecz Konfederacji Mentzena, a następnie na rzecz Grzegorza Brauna. PiS chciało dać swoim wyborcom dawkę przypominającą w postaci kogoś, kto w łatwy sposób polaryzuje opinię publiczną, kto zmusza do opowiedzenia się po jednej czy po drugiej stronie, a dopiero w dalszej kolejności kogoś, kto miałby ewentualnie przyciągać do PiS wyborców ściśle związanych z Konfederacjami. Postawa antyelitaryzmu tudzież bardzo liberalne poglądy gospodarcze Przemysława Czarnka absolutnie nie są skorelowane w wielu aspektach z tym, co PiS w praktyce prezentowało.

Czytaj więcej

Sondaż partyjny: KO umacnia prowadzenie. W tle wyraźny wzrost poparcia dla jednej partii

Sondaż IBRIS dla Polsat News pokazuje, że PiS traci w stosunku do Koalicji Obywatelskiej, a najbardziej rośnie poparcie dla Konfederacji Korony Polskiej, czyli partii Grzegorza Brauna. Czy to efekt Czarnka?

Efekty inicjatyw politycznych, kongresów, prelekcji pojawiają się w opinii publicznej nie szybciej niż w ciągu 2-3 tygodni od danego wydarzenia. Horyzont czasowy jeszcze nie pozwala na jednoznaczne twierdzenie. Natomiast ten sondaż z pewnością pozwala na postawienie hipotezy o tym, że poczucie zagrożenia wojennego, zewnętrznego, obawa przed wciągnięciem Polski w wojnę na Ukrainie przyciągają ku radykalizmowi prawicowemu. 

Czy nominacja dla Przemysława Czarnka może zatamować odpływ wyborców z PiS do partii Grzegorza Brauna?

Sama w sobie nie, ponieważ elektorat Konfederacji Mentzena to wyborcy młodzi wiekiem, których pierwsze doświadczenia polityczne wiązały się ze sprzeciwem wobec rządów PiS. To w większym stopniu kandydatura adresowana pod kątem konkurencji z formacją Grzegorza Brauna, konkurencji o najwierniejszych z wiernych, zachowując wszelkie proporcje. Tak jak niegdyś Platforma musiała sobie poradzić z Nowoczesną, ponieważ Nowoczesna wyrwała fragmenty elektoratu z samego serca PO, ludzi w młodym i średnim wieku, którzy brali kredyty mieszkaniowe w dużych miastach. Sama w sobie kandydatura Przemysława Czarnka nie wystarczy. Do tego musi się zmienić cała struktura możliwości politycznych, choćby musi się zakończyć wojna na Ukrainie, która jest jednym ze źródeł transferu wyborców do partii Brauna.

Po drugie wreszcie także realia kampanii wyborczej i uruchomienie przez PiS całej machiny wyborczej, której sprawność mogliśmy poznać w ostatniej kampanii z wylansowaniem Karola Nawrockiego do roli prezydenta Polski. To jest prawdziwy rekord świata. Trudno było sobie wyobrazić kandydata z bardziej obciążoną polityczną hipoteką niż polityka, który jednak został prezydentem, co wystawia sztabowcom PiS noty celujące. Przed kampanią lub w jej trakcie PiS przeprowadzi ofensywę, która będzie miała bezpośrednią konkurencję wyeliminować, a pozostawić na placu boju tych konkurentów, którzy będą pozyskiwać innych niż zwolennicy partii Jarosława Kaczyńskiego, a też będą się identyfikować z prawicą.

Reklama
Reklama

Czy Karol Nawrocki może doprowadzić PiS ponownie do władzy?

Skończył się miesiąc miodowy prezydenta z Polakami, co pokazują różne sondaże. Coraz częściej ten polityk będzie musiał podejmować decyzje podlegające kontestacji przez dużą część wyborców. Karol Nawrocki jest niewątpliwie elementem szerszego planu, to znaczy budowy pomostów pomiędzy Konfederacją a PiS.

Inaczej jest z Grzegorzem Braunem. Ten polityk od czasu do czasu będzie wykonywał spektakularne gesty pod adresem formacji Sławomira Mentzena. Natomiast pamiętajmy, że jest to polityk od a do z zbudowany przez PiS i wszelkie spekulacje o jego niepodległości są wyłącznie spekulacjami. Musiałoby dojść do jakiejś gigantycznej katastrofy sondażowej PiS, zupełnego przetasowania w polskiej polityce, by tak się stało.

Czy weta Karola Nawrockiego szkodzą bardziej rządzącym czy prezydentowi?

Weta zawsze nie służą rządzącym. Ale jeśli przypatrzymy się Karolowi Nawrockiemu i popierającym go różnym elektoratom, to można by rzec, że były takie weta, w których Karol Nawrocki znajdował się po stronie większości, jak i takie weta, jak dotyczące SAFE, gdzie znajdował się w mniejszości. Im częściej głowa państwa będzie zobligowana do wetowania takich ustaw, które cieszą się sympatią i przychylnością większości, tym dla niego gorzej. Pytanie, na ile rządzący będą zdeterminowani i gotowi podsuwać takie ustawy, które Karolowi Nawrockiemu będzie bardzo niezręcznie zawetować.

Z punktu widzenia interesów PiS Jarosław Kaczyński dokonał słusznego wyboru, stawiając na Czarnka?

Zależy, jakie kryterium należałoby przyjąć. Jeśli politycznego doświadczenia, to bardzo wielu polityków PiS, poczynając od Mariusza Błaszczaka, ma dużo większe doświadczenie partyjne i rządowe, ale niekoniecznie cieszą się odpowiednią rozpoznawalnością czy sympatią prawicowego elektoratu. Jeśli spojrzymy na kwestie wizerunkowe, na sposób komunikowania się z tymi grupami wyborców, które niekoniecznie zawsze bezwarunkowo głosują na PiS, to powiedzmy, pan Tobiasz Bocheński byłby kimś, kim niegdyś stali się Andrzej Duda i Beata Szydło. Natomiast z perspektywy taktycznej, z perspektywy utrzymywania poprzez proces radykalizacji najwierniejszych wyborców, to była kandydatura z perspektywy PiS racjonalna. Jednak nie bądźmy zdziwieni, gdy ostatecznie okaże się, że premierem z ramienia prawicy, o ile oczywiście wyborcy na to pozwolą, będzie ktoś zupełnie, zupełnie inny. Taki scenariusz na przykładzie niektórych resortów był przerabiany, gdy PiS wracało do władzy.

Czytaj więcej

Kto w PiS boi się Czarnka? Kaczyński daje mu sporo okazji do palnięcia głupstw

Przemysław Czarnek zderzakiem Jarosława Kaczyńskiego?

Funkcja zderzaka w polityce jest bardzo często spotykana i jest funkcją niewdzięczną, za którą z reguły otrzymuje się sowite nagrody, np. zostając europosłem, co oznacza bezpieczeństwo ekonomiczne do końca życia danego polityka. Warto pamiętać, że jest bardzo mało warsztatów dla polityków, które potem na tyle zmienią blacharkę i wyklepią młotkiem marketingowym zderzak, żeby z powrotem mógł pełnić poważne funkcje decydenckie w polityce.

Reklama
Reklama

Co będzie tematem kampanii wyborczej parlamentarnej? Co będzie osią sporu?

Koszty życia codziennego. To jest podstawowa rzecz, z którą koalicja będzie się borykała. Rola ministra finansów Andrzeja Domańskiego jest szczególna. Póki co utrzymuje względną równowagę, natomiast sytuacja ekonomiczna niekoniecznie będzie się zmieniać w krótkim czasie na korzyść. Chyba że wojny na Ukrainie i w Zatoce Perskiej zakończą się. Jakaś fala optymizmu na rynkach, która przypadałaby na kilka miesięcy przed kampanią wyborczą, byłaby tlenem dla koalicji rządowej. Problem polskiej polityki polega na tym, że większość elektoratu PiS, KO i Lewicy z góry wie, na kogo zagłosuje. Najistotniejsze będzie wskazanie takich osi, które będą czytelne dla wyborców. W ostatnich wyborach prezydenckich okazuje się, że to prawica lepiej odczytała nastroje tych, którzy się wahali. Fenomen głosowania młodych ludzi w dużych miastach na Karola Nawrockiego był game changerem w polskiej polityce.

Czytaj więcej

Rafał Chwedoruk: Przemysław Czarnek jako zderzak, Donald Trump jako katalizator

O tych wyborców walka będzie toczyła się ze strony koalicji rządzącej. Metody mogą być tylko dwie. Po pierwsze staranie się, by te grupy nie miały interesu, żeby pójść do urn, żeby czuły się na tyle spokojnie i bezpiecznie, że nie będą tym wszystkim zainteresowane. Druga rzecz to sprzyjanie brutalizacji prawicy, żeby głosy tych wyborców, którzy nie chcieliby pod żadnym pozorem jednak zagłosować na KO bądź Lewicę, rozeszły się pomiędzy różne, często bardzo egzotyczne komitety, które gdzieś tam zamykałyby się w formule prawicowego populizmu.

Politolog, Uniwersytet Warszawski

Prof. Rafał Chwedoruk

Politolog, Uniwersytet Warszawski

Foto: TV.RP.PL

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Polityka
NIK wchodzi do NBP z kontrolą, która może potrwać rok – ustaliła „Rzeczpospolita”. Pokłosie polskiego SAFE 0 proc.?
Polityka
Dziennikarz kontra marszałek Sejmu. Spięcie w trakcie konferencji
Polityka
Czarzasty: nie nadałem numeru projektowi „polskiego SAFE 0 proc.”
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama