Reklama

Rafał Chwedoruk: Przemysław Czarnek jako zderzak, Donald Trump jako katalizator

Wystawienie Przemysława Czarnka jako kandydata na premiera nie wystarczy, by powstrzymać przepływ wyborców PiS do Konfederacji Korony Polskiej – ocenia prof. Rafał Chwedoruk. W rozmowie z Jackiem Nizinkiewiczem politolog tłumaczy też, dlaczego nowej twarzy kampanii może potrzebować Donald Tusk.

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jaki jest strategiczny cel nominacji Przemysława Czarnka na premiera i czy powstrzyma ona odpływ elektoratu PiS?
  • Co będzie stanowić główną oś kampanii wyborczej w 2027 r. i jak na jej przebieg wpłynie sytuacja ekonomiczna?
  • Dlaczego Donald Tusk może potrzebować nowej strategii lub kandydata na premiera?
  • W jaki sposób kształtuje się nowy eurosceptycyzm i jaki wpływ na polską polityką ma Donald Trump?

Pytany o to, co będzie główną osią kampanii przed wyborami parlamentarnymi w przyszłym roku, prof. Chwedoruk nie ma wątpliwości: koszty życia codziennego. – To jest podstawowa rzecz, z którą koalicja będzie się borykała. Tu rola ministra (finansów Andrzeja) Domańskiego jest szczególna. Póki co utrzymuje względną równowagę – stwierdza.

Reklama
Reklama

Zdaniem politologa sytuacja ekonomiczna niekoniecznie będzie się szybko poprawiać – chyba że zakończy się wojna na Ukrainie lub konflikt w Zatoce Perskiej, a kilka miesięcy przed wyborami rynki ogarnęłaby fala optymizmu. Takie zakończenie byłoby dla koalicji rządzącej jak tlen. Ale jest też drugi, czysto strategiczny wymiar kampanii. Profesor wskazuje, że większość wyborców PiS, KO i Lewicy już wie, na kogo głosuje – więc decydować będą ci, którzy się wahają. – Gra będzie się rozstrzygała na miejscach trzy, cztery i pięć – ocenia.

Czytaj więcej

Nowy sondaż partyjny: Rośnie poparcie dla liderów. Kto zyskuje bardziej, KO czy PiS?

Chodzi więc o wynik Lewicy oraz dwóch Konfederacji. Chwedoruk zauważa, że koalicja rządząca ma w zasadzie do dyspozycji dwa narzędzia wobec prawicowych wyborców: albo sprawić, by poczuli się na tyle spokojnie, że nie pójdą głosować, albo sprzyjać dalszemu rozdrobnieniu prawicy, by głosy tych wahających się rozeszły się między wiele komitetów.

Reklama
Reklama

Kluczową sprawą dla Tuska staje się też Lewica. Jeśli jej wynik pozwoliłby wyprzedzić któryś z mniejszych komitetów prawicowych, szanse na większość mandatów dla koalicji KO–Nowa Lewica gwałtownie by rosły.

Co zmienia nominacja Przemysława Czarnka na kandydata na premiera? Rafał Chwedoruk tłumaczy

– Bardzo dużym ryzykiem byłoby dla Donalda Tuska konfrontowanie się z młodszą generacyjnie prawicą – mówi Chwedoruk i sugeruje, że KO może być zmuszona do „eksperymentu” – wystawienia jako kandydata na szefa rządu kogoś innego, być może kobiety. Podkreśla przy tym, że procent kobiet w elektoracie zarówno KO, jak i Lewicy jest bardzo wysoki, co czyni taką kandydaturę naturalną antytezą Konfederacji.

Czytaj więcej

„Efekt Czarnka” uratuje PiS? Ponad połowa badanych nie ma złudzeń

– Donald Tusk liczy zapewne na antynomię: poważni politycy koalicji rządzącej, poważne formacje odpowiedzialne za przyszłość państwa, kontra radykalna, nieodpowiedzialna, chaotyczna prawica. Ale ten scenariusz w wyborach prezydenckich nie do końca się sprawdził, mimo że Rafał Trzaskowski dysponował wszystkimi możliwymi atutami w tej materii i nie był tak obciążony politycznie jak Donald Tusk – tłumaczy politolog.

Podobny ruch wykonało już Prawo i Sprawiedliwość, prezentując jako kandydata na premiera Przemysława Czarnka. Zdaniem Chwedoruka po tej nominacji nie należy oczekiwać natychmiastowych efektów sondażowych, bo reakcja opinii publicznej na tego rodzaju posunięcia pojawia się nie wcześniej niż dwa, trzy tygodnie po danym wydarzeniu.

Rafał Chwedoruk: Nominacja Przemysława Czarnka „dawkę przypominającą” dla wyborców PiS

Sens nominacji Czarnka przez PiS jest jednak dla profesora czytelny. – Ta partia zaczęła tracić najpierw obrzeża własnego elektoratu na rzecz Konfederacji Sławomira Mentzena, a w ostatnich wyborach prezydenckich w I turze nawet trzon własnych wyborców – mężczyzn w średnim i starszym wieku z Lubelszczyzny i Podkarpacia – na rzecz Grzegorza Brauna – mówi.

Reklama
Reklama

– Prawo i Sprawiedliwość chciało dać swoim wyborcom taką „dawkę przypominającą” w postaci kogoś, kto w łatwy sposób bipolaryzuje opinię publiczną, kto zmusza do opowiedzenia się po jednej lub drugiej stronie – wyjaśnia Chwedoruk.

Przemysław Czarnek kandydatem PiS na premiera. Czy powstrzyma odpływ wyborców do Grzegorza Brauna?

Czarnek jest rozpoznawalny, budzi silne emocje, a jako były minister angażował się w głośne konflikty kulturowe. To czyni go – w ocenie Chwedoruka – rywalem w walce o elektorat formacji Grzegorza Brauna, nie do przyciągania wyborców ugrupowania Sławomira Mentzena. Ci ostatni to bowiem często osoby, których pierwsze doświadczenia polityczne wiązały się właśnie ze sprzeciwem wobec rządów PiS.

Czy nominacja byłego ministra edukacji powstrzyma odpływ wyborców PiS do Konfederacji Korony Polskiej? Chwedoruk jest sceptyczny. – Sama w sobie kandydatura Przemysława Czarnka oczywiście nie wystarczy. Do tego musi się zmienić cała struktura możliwości politycznych. Choćby musi się zakończyć wojna na Ukrainie, która jest jednym ze źródeł transferu wyborców do partii Grzegorza Brauna – ocenia profesor.

Czytaj więcej

Bogusław Chrabota: Koniec pseudokohabitacji Nawrockiego i Tuska

– Nie bądźmy zdziwieni, gdy ostatecznie okaże się, że premierem z ramienia prawicy będzie ktoś zupełnie, zupełnie inny – zastrzega też i przypomina, że w przeszłości partia Kaczyńskiego podejmowała już podobne decyzje, sprzeczne z tym, co wynikało z wcześniejszych zapowiedzi.

Czarnek pełni dziś funkcję, którą Chwedoruk określa jako „zderzak”, a za jej pełnienie „z reguły otrzymuje się sowite nagrody”. – Na przykład zostaje się europosłem, co oznacza bezpieczeństwo ekonomiczne do końca życia. Natomiast bardzo mało jest warsztatów dla polityków, które potem na tyle wyklepią młotkiem marketingowym ten zderzak, żeby z powrotem pełnić poważne, decydenckie funkcje w polityce – tłumaczy obrazowo.

Reklama
Reklama

Rafał Chwedoruk: Weto ws. SAFE i koniec miesiąca miodowego Karola Nawrockiego

Na efekty sondażowe nominacji Czarnka trzeba więc jeszcze poczekać, natomiast od wyborów prezydenckich minęły już trzy kwartały. Gość Jacka Nizinkiewicza ocenia o tym czasie, że „miesiąc miodowy” Karola Nawrockiego z opinią publiczną się kończy i coraz częściej głowa państwa będzie musiała podejmować decyzje podlegające kontestacji przez dużą część wyborców.

Chwedoruk zastrzega przy tym, że już samo „wylansowanie Karola Nawrockiego do roli prezydenta Polski to jest prawdziwy rekord świata”. – Trudno było sobie wyobrazić kandydata z bardziej obciążoną polityczną hipoteką – zauważa.

Czytaj więcej

Bogusław Chrabota: Weto wobec SAFE to przedsionek polexitu

Jak wynika z badań sondażowych, wetem do ustawy o SAFE Nawrocki znalazł się jednak po stronie mniejszości. Zdaniem profesora prezydent nie miał w tej sprawie wielkiego pola manewru. – Karol Nawrocki nie mógł sobie pozwolić na to, by manifestować, jak czasami zdarzało się to Andrzejowi Dudzie, że jest trochę ponad – bo jego zaplecze polityczne jest w stanie permanentnego zagrożenia – podkreśla.

Istotna jest też rola prezydenta jako „pomostu” między PiS a Konfederacją. – By być tym pomostem, ten polityk od czasu do czasu będzie wykonywał spektakularne gesty pod adresem formacji Sławomira Mentzena. Natomiast nie sądzę, żeby kiedykolwiek znalazł się w stanie konfliktu z Prawem i Sprawiedliwością, co oczywiście nieco zmniejsza szanse budowy takich pomostów – prognozuje Chwedoruk.

Reklama
Reklama

Rafał Chwedoruk: Polexit – nie, nowy eurosceptycyzm – tak 

Politolog odrzuca natomiast scenariusz polexitu: dysproporcja między zwolennikami a przeciwnikami UE jest zbyt duża. Ale zwraca uwagę, że dojrzało już pokolenie Polaków ukształtowanych w realiach członkostwa i dla nich stosunek do integracji będzie funkcjonalny, a nie emocjonalny. – Jeśli coś będzie utrudniało życie codzienne, to będzie skutkowało postawami eurosceptycznymi. Będzie to jednak eurosceptycyzm nowej generacji. To nie będzie powtarzanie starych sloganów o tym, że „Niemcy zabiorą nam ziemię” – zauważa.

Konfederacja i UE to zresztą nie jedyne zmienne, które PiS musi brać pod uwagę. Coraz wyraźniej w polskiej polityce odciska się też piętno Donalda Trumpa – i to w sposób, który niekoniecznie – zdaniem politologa – PiS-owi służy.

Czytaj więcej

Artur Bartkiewicz: Donald Trump właśnie udowodnił, że potrzebujemy SAFE

Choć Polska jest – jak zaznacza Chwedoruk – jednym z najbardziej proamerykańskich społeczeństw w Europie, coraz trudniej jest nie dostrzegać rozbieżności interesów między Europą a Stanami Zjednoczonymi.

– Do dziś chyba nie do końca chcemy przyjąć do wiadomości, że nasi rodzice się rozchodzą – tata w postaci Stanów Zjednoczonych idzie w jedną stronę, a mama w postaci Unii Europejskiej w drugą – mówi profesor. Kto konkretnie korzysta z Trumpa w polskiej polityce? Według Chwedoruka – paradoksalnie – Włodzimierz Czarzasty, po polemice z ambasadorem USA.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Polityka
„Rzeczpospolita” ujawnia, jak potraktowano prokuratora, który oskarżał Sławomira Nowaka
Polityka
Ryszard Petru: Adam Glapiński powinien stanąć przed Trybunałem Stanu
Polityka
ABW składa zawiadomienie do prokuratury ws. Rady Bezpieczeństwa Narodowego
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama