Reklama

Mamy skłonność do szukania tego, co dzieli

Rozmowa: prof. Wawrzyniec Konarski, politolog z SWPS i UW

Publikacja: 10.08.2010 02:59

Wawrzyniec Konarski

Wawrzyniec Konarski

Foto: Fotorzepa, Dominik Pisarek Dominik Pisarek

Rz: Z sondażu „Rzeczpospolitej” wynika, że ponad połowa Polaków jest za tym, aby zastąpić krzyż przed pałacem innym symbolem. 22 proc. chce, aby znikł on zupełnie, a 16 proc., by pozostał przed pałacem. O czym świadczą te dane?

Wawrzyniec Konarski: Jesteśmy podzieleni jako społeczeństwo na kanwie różnie interpretowanej symboliki, której w tym przypadku wyrazem stają się krzyż i katastrofa smoleńska. Ta sytuacja pokazuje, niestety, naszą chęć do szukania konfliktów. To jakaś forma wypaczenia polskiego charakteru – mamy większą skłonność do szukania tego, co dzieli, niż tego, co łączy.

Dlaczego dzieli nas nawet krzyż?

Krzyż nie jest wcale symbolem, który zawsze łączył. We wczesnym chrześcijaństwie był niewątpliwie znakiem pojednania. Ale potem w średniowieczu były grupy, np. albigensi, które się nim posługiwały, a zostały wytępione, bo zagrażały dominacji Watykanu. W polskiej tradycji też były przykłady tego, jak krzyż dzielił, np. wiersz: „pod tym krzyżem, pod tym znakiem, nie będzie Niemiec Polakowi bratem”.

Za późno pojawiło się stanowisko abp. Nycza, grzech zaniechania popełniła też prezydent stolicy

Reklama
Reklama

W naszym społeczeństwie zdarza się niechęć czy nienawiść do wyznawców tej samej religii, która powoduje, że nie są oni traktowani jako członkowie tej samej wspólnoty. Przykładem takiej zawziętości jest grupa związana z o. Rydzykiem.

16 proc. najbardziej skrajnej grupy, która chce, by krzyż pozostał przed pałacem, to dużo?

Ta liczba mnie nie zaskoczyła. To nie jest dużo, to mniejszość, tyle że głośna. Rządzący powinni mieć świadomość jej istnienia, ale nie powinni jej ulegać.

Kto jest winny tego, co się dzieje przed pałacem? Według 29 proc. badanych – politycy PiS, a według 16 proc. – Kancelaria Prezydenta.

Konfliktująca grupa polityków PiS, na której teraz znów opiera się Jarosław Kaczyński, rzeczywiście jest katalizatorem tej sytuacji. Szukałbym też odpowiedzialnych gdzie indziej. Zbyt późno pojawiło się stanowisko arcybiskupa Nycza. Grzech zaniechania popełniła też prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Umyła ręce i nie zaangażowała się w tę sytuację, mimo że to ona jest gospodarzem miasta.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama