Reklama

Kto miał się bawić na tajemniczej imprezie?

Według prokuratorów było drugie przyjęcie w Drobinie. Mogli się na nim bawić dwaj byli policjanci. Czy z kobietami?

Aktualizacja: 07.10.2010 10:58 Publikacja: 06.10.2010 22:40

Dom Krzysztofa Olewnika

Dom Krzysztofa Olewnika

Foto: Fotorzepa, Marian Zubrzycki

We wtorek portal TVN24.pl ujawnił, że śledczy weryfikują hipotezę, według której w 2001 r. w domu Olewnika pod Drobinem odbyły się dwa przyjęcia: jedno zakończyło się ok. godz. 23, a podczas drugiego, dla wąskiego grona, ktoś został zamordowany lub postrzelony.

"Rz" dowiedziała się, kto według śledczych mógł uczestniczyć w nocnej imprezie. Oprócz gospodarza, czyli Krzysztofa Olewnika, wśród gości mogli być dwaj byli policjanci: Wojciech K. i Waldemar O. Obaj zresztą uczestniczyli w pierwszym przyjęciu.

Na jakiej podstawie śledczy przyjęli takie założenie?

– M.in. te osoby Krzysztof odwoził do domów po pierwszym przyjęciu. Były w jego samochodzie – twierdzi jeden z rozmówców "Rz" znający sprawę.

Prokuratorzy zakładają, że już w trakcie jazdy plany pasażerów mogły się zmienić. I zamiast wracać do siebie, wszyscy wrócili do domu Krzysztofa.

Reklama
Reklama

Jakie poszlaki na to wskazują? Z informacji śledczych wynika, że przed drugą imprezą z aparatów na kartę – z których prawdopodobnie korzystali K. i O. – dzwoniono do agencji towarzyskiej. Także Krzysztof miał tam telefonować.

Czy i jakie kobiety zaproszono na nocne przyjęcie? Czy – jeśli potwierdzi się, że była nocna impreza – rzeczywiście ktoś został postrzelony?

Prokuratorzy przypuszczają, że goście drugiego przyjęcia korzystali z basenu. – Wskazuje na to kilka pomiętych ręczników, które wyglądały tak, jakby ich używano – mówi informator "Rz".

Kim są dwaj sugerowani uczestnicy nocnej imprezy?

Wojciech K. kiedyś uchodził za przyjaciela Olewników, ale później rodzina nabrała do niego podejrzeń. To on nazajutrz po zniknięciu Krzysztofa rzucił uwagę: "Synusia (tak Krzysztofa nazywał ojciec – red.) zawinęli". Choć wtedy nikt nie pomyślał, że chodzi o porwanie.

Waldemar O. to też były policjant. Potem szefował agencji, która ochraniała obiekty ojca Krzysztofa. Jego zeznania złożone miesiąc temu przed sejmową komisją śledczą ds. Olewnika wywołały sensację. Stwierdził wówczas, że na wieczornej (pierwszej) imprezie był nieznany mu mężczyzna. Nikt z innych uczestników o nim nie wspominał. Dlaczego O. przypomniał sobie o tym po latach?

Reklama
Reklama

Zbigniew Niemczyk, wiceszef Prokuratury Apelacyjnej w Gdańsku, potwierdził, że feralnej nocy ktoś mógł zostać zamordowany. Przyznał, że w domu Olewnika znaleziono krew niezidentyfikowanej osoby ("Rz" o tych śladach krwi pisała już w grudniu 2009 r.). Niemczyk mówił, że śledczy ustalają, do kogo krew należy i jak się tam znalazła (za listwami przy ścianie).

– Hipoteza, jakoby w domu Krzysztofa Olewnika mogło dojść do zabójstwa, jest jedną z kilku, którą prokuratorzy i policjanci przyjmują – mówił Niemczyk po spotkaniu z prokuratorem generalnym Andrzejem Seremetem. Ale zastrzegł: – Są także hipotezy alternatywne związane z koniecznością rekonstrukcji zdarzeń w nocy z 26 na 27 października 2001 r. Są one równorzędne – podkreślał.

Włodzimierz Olewnik nie wierzy, że była druga impreza.

– Nie można wykluczyć, że doszło do postrzelenia lub zabójstwa jakiejś osoby przez porywaczy – uważa mec. Bogdan Borkowski, jego pełnomocnik. Drugi pełnomocnik mec. Ireneusz Wilk sugeruje: – Może komuś zależało na upozorowaniu tego, że była jakaś dodatkowa impreza.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama