Reklama

Raport komisji Millera z opóźnieniem

Wnioski komisji Millera dopiero w marcu. Opozycja: to celowa zwłoka

Publikacja: 09.02.2011 21:19

Tupolew Tu-154 M

Tupolew Tu-154 M

Foto: Fotorzepa, Bartlomiej Zborowski Bar Bartlomiej Zborowski

Końcowy raport polskiej komisji badającej przyczyny katastrofy Tu-154 pod Smoleńskiem powstanie z sześciotygodniowym opóźnieniem – poinformował Jerzy Miller, szef MSWiA, który stoi na czele komisji. Z wcześniejszych zapowiedzi wynikało, że dokument będzie gotowy w lutym.

Skąd ten poślizg? Przyczyną ma być usterka Tu-154M o numerze 102, na którym mają zostać przeprowadzone próby symulujące lot maszyny, która rozbiła się pod Smoleńskiem.

Usterka to zepsuty wyświetlacz pokazujący parametry lotu. – Można powiedzieć, że informacje pokazywane na wyświetlaczu nie mają takiego koloru, jak powinny – wyjaśnia ppłk Robert Kupracz, rzecznik Sił Powietrznych. – Przekazaliśmy informację komisji, która opracowała założenia eksperymentu.

Małgorzata Woźniak, rzecznik MSWiA, mówi, że komisja zaraz po tym sygnale zdecydowała się odłożyć eksperyment. – Żeby go wykonać, samolot musi być w stu procentach sprawny – tłumaczy "Rz". I dodaje, że chociaż na tupolewie są wykonywane loty szkoleniowe, to z punktu widzenia eksperymentu usterka jest przeszkodą.

Tu-154M, który ma posłużyć do eksperymentu, jest identycznie wyposażony jak ten, który się rozbił 10 kwietnia. Maszyna o nr. 102 była niedawno remontowana w zakładach w Rosji. Do kraju wróciła latem 2010 r.

Reklama
Reklama

Jaki jest cel eksperymentu? – Ma on wyjaśnić, dlaczego załodze po komendzie "odchodzimy" nie udało się poderwać maszyny – mówi Woźniak.

Nie wszyscy wierzą, że usterka to prawdziwa przeszkoda, przez którą raport się opóźni.

Kpt Robert Zawada, były pilot wojskowy, zauważa, że oficjalne komunikaty Sił Powietrznych są bardzo enigmatyczne. – Albo ta usterka jest poważniejsza, niż się mówi, albo jest to argument do przedłużenia prac komisji, która potrzebuje jeszcze czasu – podejrzewa. – Mam nadzieję, że raport nie będzie upolityczniony. A komisja Millera uniknie złośliwości, jakie znalazły się w raporcie MAK (rosyjskiego Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego – red.).

Zdaniem polityków PiS zwłoka w upublicznieniu raportu komisji to element gry politycznej. – Obawiam się, że raport będzie użyty do celów kampanii, tak jak PO użyła do tego rosyjskich nagrań z kokpitu samolotu – mówi Jarosław Zieliński, poseł PiS.

Jego zdaniem rząd prawdopodobnie będzie chciał politycznie "zagrać raportem". Jak? Np. publikując go w przededniu rocznicy katastrofy i podkreślając w nim tezy o rzekomej odpowiedzialności pilotów, szefa Sił Powietrznych gen. Andrzeja Błasika czy domniemanej presji ze strony prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Równie ostro sprawę ocenia lewica. – Kolejny raz polski rząd się spóźnił, zawiódł – uważa Tomasz Kalita, rzecznik Klubu SLD. I dodaje, że jego zdaniem nie jest to spóźnienie przypadkowe. – Raport zapewne pojawi się na wiosnę i będzie wykorzystywany przez PO w grze przedwyborczej – przewiduje.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama