13-osobowa rodzina, której dom na obrzeżach Nowej Huty doszczętnie spłonął po wypadku samolotu, nie ma jeszcze dokąd przeprowadzić się na dłużej. Nocuje u krewnych i znajomych. Miasto Kraków zapewnia jednak, że na początku przyszłego tygodnia powinna zostać sfinalizowana umowa na wynajem domu dla poszkodowanych. Za rok użytkowania tego domu zapłaci gmina Kraków.
Służby miasta, w tym ośrodek pomocy społecznej, pomagają pogorzelcom, jak mogą – wskazuje rzeczniczka prezydenta Krakowa Monika Chylaszek.
Pracownicy MOPS dowożą rodzinie pieczywo, inną żywność, wodę mineralną i dwudaniowe gorące posiłki. Poszkodowani, którzy uciekali przez okna z płonącego domu i stracili praktycznie wszystko, dostali także odzież ręczniki, kołdry, poduszki, pościel. Dla wnuczki pana Ryszarda Nowaka, który jest głową rodziny, kupiono łóżeczko, wózek i inne przedmioty potrzebne małemu dziecku – wyliczają urzędnicy.
Te dzieci, które za chwilę pójdą do szkoły, dostaną odpowiednią wyprawkę. Pracownicy Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej odebrali już także dla tej rodziny z IKEI wyposażenie kuchni.
Poszkodowanym obiecano też pomoc prawną w związku z chęcią ubiegania się przez nich o odszkodowanie po wypadku lotniczym. Szkoła aspirantów pożarnictwa rozbierze ich zniszczony dom, a także pomoże przy przeprowadzce.