Reklama

Eksperci: stolicę czeka śmieciowa katastrofa

Pełne śmietniki i góry odpadów zalegające od lipca przed domami? Zdaniem analityków to realna wizja

Publikacja: 27.03.2013 01:40

Jeśli stolica rozstrzygnie przetargi tylko na podstawie kryterium najniższej ceny, rewolucja śmieciowa zamieni się w śmieciową katastrofę – oceniają eksperci z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową.

Instytut przedstawił wczoraj analizę przygotowań miasta do wdrożenia nowych przepisów. – Warszawa powinna być przykładem dla innych, ale zabrała się do przygotowań zbyt późno – ocenia wiceprezes IBnGR dr Bohdan Wyżnikiewicz. – Najwięcej zastrzeżeń budzi organizacja przetargów, których stolica jeszcze nie ogłosiła.  Ma to zrobić wkrótce.

Za trzy miesiące – od 1 lipca – przedsiębiorcy muszą być gotowi do odbioru odpadów z każdego miejsca miasta – z blokowisk, osiedli jednorodzinnych, szpitali, restauracji, sklepów, targowisk.

Zdaniem Wyżnikiewicza, w ciągu trzech miesięcy nie da się rozstrzygnąć przetargów. Trzeba się liczyć z odwołaniami – co wydłuża procedurę, zwłaszcza że w stolicy zapowiada się duża konkurencja. Tu rynek zostanie całkowicie zmieniony. A nawet jeśli przetargi zostaną rozstrzygnięte, firmy mogą nie zdążyć przygotować się do odbioru śmieci, np. wymienić pojemników.

Mieszkańcy zatem odczują chaos, a nieodebrane śmieci mogą zalegać przed domami.

Reklama
Reklama

Przedsiębiorcy przestrzegają też przed politycznym i populistycznym traktowaniem tematu gospodarki odpadami przez lokalnych włodarzy.

– Przykłady tych gmin pod Warszawą, które już rozstrzygnęły przetargi, pokazują że burmistrzów, wójtów nie interesuje, co się ze śmieciami będzie działo. Interesuje ich tylko najniższa cena. A niska cena oznacza, że śmieci wylądują na dzikich wysypiskach w jeszcze większej skali niż wcześniej – uważa Monika Byśkiniewicz, wiceszefowa prywatnej sortowni odpadów Byś na Bielanach.

Realny koszt utylizacji tony odpadów to zdaniem przedsiębiorców ok. 500 zł. Firmy, które zainwestowały w nowoczesne instalacje są w stanie zaproponować 400 zł za tonę. Tymczasem pierwsze przetargi, które już rozstrzygnęły mniejsze gminy, wygrywają firmy, które proponowały 250 zł za tonę.

– Niska, nierealna i nierynkowa cena jako najważniejsze kryterium przetargów spowoduje, że zwycięskie firmy nie zagwarantują odpowiedniego poziomu recyklingu odbieranych śmieci ze względu na brak instalacji utylizacyjnych – wskazuje Marcin Peterlik, analityk IBnGR.  Przestrzega, że z odpadami komunalnymi może być w przyszłości tak, jak z elektrośmieciami. – Jedne firmy rzeczywiście je utylizują, inne prowadzą skomplikowany proceder „handlu kwitami", czyli, jak się możemy domyślać, fałszowania dokumentacji, by wszystko się zgadzało na papierze – ocenia Peterlik.

A kilku prezydentów miast w nieoficjalnych rozmowach przyznaje, że „ekologia ich nie interesuje, tylko wygrana w przyszłorocznych wyborach samorządowych", więc śmieci muszą być tanie.

– Jeśli Warszawa pójdzie tą drogą, efekt ekologiczny, jakiego oczekuje Unia Europejska (12 proc. posegregowanych odpadów ma być poddana recyklingowi – red.) może być tylko na papierze – przewiduje Anna Nietyksza z firmy doradczej EFICOM.

Reklama
Reklama

– Warszawa powinna rozdzielić przetargi na odbiór i przetwarzanie odpadów – uważa Bohdan Wyżnikiewicz.

Według naszych informacji przetarg będzie jeden – łączny. Wówczas, według IBnGR,  jednym z kryteriów powinno być posiadanie przez oferenta własnej instalacji do przetwarzania odpadów. Firmy, które ich nie mają, powinny się zaś wylegitymować podpisanymi umowami z zakładami, do których śmieci wywiozą.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama