Reklama
Rozwiń
Reklama

Maya Angelou - wspomnienie

W wieku 86 lat zmarła Maya Angelou, wybitna pisarka afroamerykańska - pisze Krzysztof Andrzejczak.

Publikacja: 29.05.2014 17:11

Maya Angelou, źródło mayaangelou.com

Maya Angelou, źródło mayaangelou.com

Foto: materiały prasowe

Red

Ameryka usłyszała o niej po raz pierwszy ponad czterdzieści lat temu, za sprawą wydanej w roku 1970 opowieści autobiograficznej "Wiem, dlaczego ptak w klatce śpiewa". Angelou odtwarza w niej, ponure (gdy miała 7 lat, zgwałcił ją kochanek matki, którego za to zlinczowano), ale też radosne wspomnienia z dzieciństwa spędzonego na Południu, a potem w Kalifornii.  W biedzie i brzydocie, jak i pięknie dziecięcych doświadczeń, także w języku prostych Afroamerykanów, którego dźwięki i frazy przypomina, widzi moc swojego unikalnego duchowego dziedzictwa. 

mayaangelou.com

Podobne autobiograficzne reminiscencje i refleksje czarnej kobiety wkłada Angelou w kolejne książki, m.in. „Gather Together in My Name" (1974), gdzie opisuje, jak będąc młodą dziewczyną, wychowywała nieślubnego syna. Nie gloryfikuje, dla wielu modnej wtedy, afrykańskiej spuścizny Afroamerykanina. W autobiograficznej powieści „All God's Children Need Traveling Shoes" (1986), przyznaje, że pobyt w Ghanie zniechęcił ją do szukania początkowo upragnionych afrykańskich korzeni.

Pisarka, poetka, tancerka, reżyserka i aktywistka, Angelou tworzyła i wspierała gniewny, feministyczny, przepełniony bogactwem afroamerykańskiej kultury i wyobraźni, Ruch Literacki Czarnych Kobiet (Black Women's Literary Movement). Nie był on kalką literackiego feminizmu białych Amerykanek, podkreślał siłę i mistykę czarnych kobiet, przypominał o ich skomplikowanej przez niewolnictwo przeszłości i długo nieuwalnianej energii.

Angelou widziała frustrujące pułapki walczących o swoje prawa czarnych kobiet. W „Wiem, dlaczego ptak w klatce śpiewa" pisała: „Czarna kobieta w latach swojej największej wrażliwości odpiera ataki wszystkich sił natury, a jednocześnie tkwi w potrójnym, krzyżowym ogniu męskich uprzedzeń, pozbawionej logiki nienawiści białych i bezsilności czarnych. Fakt, że dorosła czarna Amerykanka przejawia później wręcz przerażającą siłę charakteru, wywołuje najczęściej zdumienie, niesmak, a nawet wrogość."

Reklama
Reklama

Pisała też poezję. Za jej nagrania otrzymała trzykrotnie nagrodę Grammy. Cały świat oglądał ją, gdy zaproszona na inaugurację Prezydenta Clintona, w zimny styczniowy ranek donośnie recytowała napisany specjalnie na tę okazję poemat „On the Pulse of Morning" (wcześniej zaszczyt taki spotkał jedynie Roberta Frosta zaproszonego na inaugurację Johna Kennedy'ego). Wyrażała w nim przekonanie, że „historia, mimo swego potwornego bólu...nie musi być powtarzana". Zaprzyjaźniona z Clintonami, była zapraszana na kulturalne ceremonie w Białym Domu. Cztery lata temu, Prezydent Obama wręczył  jej najwyższe cywilne odznaczenie Stanów Zjednoczonych, Medal Wolności.

Krzysztof Andrzejczak (amerykanista, literaturoznawca, wykładowca na UŁ i w SAN, autor Opowieści literackiej Ameryki; Zarys prozy Stanów Zjednoczonych od początków do czasów najnowszych (Universitas, 2012).

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama