Reklama

PiS zyskuje, ale nie zdobywa

PO zachowuje dominację w metropoliach. PiS poprawia wyniki i zdobywa nowe przyczółki na prowincji.

Aktualizacja: 01.12.2014 01:02 Publikacja: 01.12.2014 00:16

PiS zyskuje, ale nie zdobywa

Foto: Fotorzepa/Jerzy Dudek

Tuż po ogłoszeniu sondażowych wyników cała uwaga skupiła się na wieczorze wyborczym PO.

 

Radość w PO

Premier Ewa Kopacz mogła pogratulować Hannie Gronkiewicz-Waltz utrzymania stolicy, a największym zaskoczeniem wieczoru była wygrana Jacka Jaśkowiaka w Poznaniu.

Kliknij na obrazek aby powiększyć

Reklama
Reklama

– Gdańsk, Wrocław, ale przede wszystkim Warszawa i Poznań – tam zwyciężyła Platforma – zwracała uwagę na sukcesy PO szefowa rządu.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński wystąpił przed kamerami po godzinie od podania wyników.

– Jeszcze nie tak dawno wydawało się, że takie wyniki są całkowicie poza naszym zasięgiem – mówił, wskazując na ponad 40-proc. poparcie dla kandydatów jego partii w metropoliach (tylko w Katowicach Andrzej Sośnierz przegrał wyraźnie ze swoim rywalem, Marcin Krupa pokonał go 69,7 proc. do 30,3 proc.). – To dobra zapowiedź przed przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi i prezydenckimi – zagrzewał swoich zwolenników Kaczyński.

Postępy PiS

Faktycznie widać postęp PiS. Przed czterema laty jego kandydaci nie byli nawet w drugich turach w największych miastach. Dobrym przykładem jest Gdańsk, gdzie urzędujący prezydent Paweł Adamowicz mierzył się z posłem PiS Andrzejem Jaworskim w 2006 i w 2010 r. Za każdym razem kończyło się w pierwszej turze. Tegoroczny wynik Jaworskiego w drugiej turze (ponad 40 proc.) wydaje się być na tym tle bardzo przyzwoity.

30,3  proc. wyniosła frekwencja w Katowicach w drugiej turze wyborów

Według nieoficjalnych wyników podawanych przez lokalne media PiS udało się utrzymać prezydenturę Siedlec i Ostrołęki. 140 głosami miał też wygrać popierany przez partię Kaczyńskiego prezydent Nowego Sącza Ryszard Nowak.

Reklama
Reklama

Bolesne ciosy

Na mapie mogą się też pojawić nowe przyczółki. Kandydaci PiS mieli wygrać w Zamościu, Łomży i Białej Podlaskiej. Według jednego z naszych rozmówców z otoczenia Kaczyńskiego sukces w tym ostatnim mieście może być nie po myśli prezesa. – Wygrał tam człowiek w kilka miesięcy wylansowany przez Grzegorza Biereckiego. Dla działaczy to sygnał, że twórca SKOK może być skuteczny – wskazuje nasz rozmówca.

Wizerunkowo najmocniej PiS zaboli jednak strata dwóch symbolicznych miast, które w kampanii odwiedzał Kaczyński. Według nieoficjalnych danych w Radomiu, największym mieście rządzonym przez PiS, Andrzeja Kosztowniaka zastąpi poseł PO Radosław Witkowski.

W Elblągu urząd miałby zaś stracić Jerzy Wilk, który w 2013 r. stał się bohaterem, odbijając po referendum odwołującym władzę jeden z bastionów PO. Teraz miał z nim wygrać popierany przez Platformę i PSL Witold Wróblewski.

Duże niespodzianki

Nadspodziewanie dobry wynik zanotowała radna PiS Mirosława Stachowiak-Różecka, zdobywając 47,3 proc. – Tacy ludzie powinni otwierać listy w przyszłorocznych wyborach. Pytanie, czy Kaczyński wyciągnie wnioski ze słabych wyników w innych miastach – wskazuje jeden z działaczy. Wrocławski politolog dr  hab. Dariusz Skrzypiński uważa jednak,  że na wynik nie miały wpływy barwy partyjne.

– Rafał Dutkiewicz przez lata nie miał z kim przegrać i pewność siebie sprawiła, że popełniał wiele błędów. Jego rywalka na tym skorzystała, ale lepsza kampania mogłaby doprowadzić do jego porażki – przekonuje.

Taka niespodzianka miała miejsce w Słupsku. Według nieoficjalnych danych wygrał tam poseł Twojego Ruchu Robert Biedroń, pokonując kandydata PO.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama