Reklama

Rosja traci przyczółek na Bałkanach

Wyzwania gospodarcze, przed jakimi stanęła Rosja są przyczyną niższych niż dotąd przychodów skarbu państwa, osłabienia waluty i zakłócenia wymiany handlowej na obszarze byłego Związku Sowieckiego. Problemy Rosji mogą jednak przyczynić się do osłabienia jej pozycji również na szerszym obszarze: wyjątkowo kłopotliwa dla Moskwy może się okazać zmiana stanu rzeczy na Bałkanach, gdzie Rosja i Unia Europejska konkurowały dotąd o wpływy.

Publikacja: 12.01.2015 19:38

fot. flowcomm

fot. flowcomm

Foto: Flickr

Głównym przedmiotem zainteresowania Rosji na Bałkanach pozostawały od dawna Bułgaria i Serbia, zarówno ze względu na swe położenie i charakter relacji z UE, co historyczne więzy łączące oba kraje z Rosją. W ciągu ostatnich kilku lat Rosja posługiwała się m.in. pożyczkami, dokonywaniem zakupów o charakterze strategicznym, przedkładaniem kolejnych projektów współpracy energetycznej i handlowej oraz innego typu inwestycji, dzięki którym zacieśniłaby związki z Bułgarią i Serbią. Ujemny wzrost gospodarczy w roku 2015 oraz osłabienie waluty osłabi jednak zdolność Rosji do prowadzenia z UE tego rodzaju gry o wpływy.

Rosyjskie ambicje na Bałkanach sięgają XIX wieku, kiedy to imperium Romanowów rywalizowało z Austro-Węgrami i imperium ottomańskim o wpływy w regionie. Bułgaria jest z punktu widzenia Rosji państwem o znaczeniu strategicznym ze względu na swe położenie geograficzne między Rumunią a Turcją u brzegów Morza Czarnego. Położona po sąsiedzku Serbia jest dla Rosji szczególnie ważna ze względu na swą historyczną rolę potęgi regionalnej oraz dążenia do członkostwa w UE i NATO. Rosję wiążą również z oboma krajami kilkuwiekowe związki kulturowe oraz historia współpracy politycznej Zacieśnienie związków z Bułgarią stworzyło Rosji szansę na wpływanie na proces podejmowania decyzji w UE w kwestiach sankcji czy projektów energetycznych. W Serbii z kolei Moskwa miała okazje popracować nad spowolnieniem integracji Belgradu z instytucjami europejskimi, zwiększając swoje wpływy nad Dunajem.

Mimo, że Bułgaria jest członkiem UE a Serbia dąży do integracji ze strukturami unijnymi, Rosja zachowuje również znaczące związki gospodarcze z oboma krajami. Jak wynika z danych Bułgarskiego Banku Narodowego pomiędzy styczniem a październikiem 2014 r. wartość inwestycji zagranicznych netto w tym kraju wyniosła ok 805 mln euro (ok. 974 mln dol.); ok. 22 proc. z tej kwoty, czyli ok. 177 mln euro, to inwestycje rosyjskie. Do największych koncernów rosyjskich zaangażowanych w Bułgarii należą LUKoil, Gazprom i Promet Steel. Działalność LUKoilu, w tym rafinerii w Burgas, jest źródłem blisko jednej czwartek przychodów podatkowych w Bułgarii. Znacznie niższa jest stopa eksportowa: w roku 2013 do Rosji trafiło jedynie 2,6 proc. bułgarskiego eksportu. Udział rosyjski w imporcie bułgarskim wynosił jednak w tym samym czasie ponad 18 proc.

Rosyjskie przedsiębiorstwa odpowiadają również za znaczny odsetek inwestycji w Serbii. Jak wynika z danych Narodowego Banku Serbii, w roku 2013 wartość bezpośrednich inwestycji zagranicznych netto wyniosła ok. 769 mln euro. Z Rosji pochodziło 45 mln euro, czyli ok. 9,7 proc. całej sumy. Począwszy od roku 20099 rosyjski gigant energetyczny Gazprom jest większościowym udziałowcem w Serbskich Zakładach Petrochemicznych, zajmujących się przetwórstwem ropy naftowej i gazu, lepiej znanych pod skrótem „NIS"; łączna wartość infrastruktury i sprzętu NIS wynosi podobno ok. 3 mld dolarów. Co więcej, począwszy od połowy roku 2013 Rosja zadeklarowała Serbii ponad 1,3 mld dol. pożyczki, z myślą o spłaceniu jej deficytu budżetowego i modernizacji infrastruktury. W odróżnieniu od Bułgarii, Serbia zawarła z Rosją umowę o wolnym handlu: w roku 2013 do Rosji trafiło ok. 7 proc. eksportowanych przez nią dóbr; z Rosji pochodziła również ok. 9 proc. nabytych przez nią w tym samym czasie towarów. Rosyjski bank Sbierbank ma w Serbii bank-córkę, którego wartość szacowana jest na 839 mln euro.

Plany budowy gazociągu „South Stream" (Potok Południowy) stanowiły najpoważniejszą w ostatnich latach rosyjską próbę zwiększenia swych wpływów na Bałkanach. Proponowany gazociąg miał przyciągnąć do krajów-uczestników nowych inwestorów i przyczynić się do stworzenia nowych miejsc pracy. 1 grudnia jednak, w chwili, gdy na bułgarskich brzegach Morza Czarnego znalazły się już rury oraz inne elementy infrastruktury gazociągu i przygotowano się do rozpoczęcia prac, prezydent Rosji Władimir Putin poinformował, że budowa Południowego Potoku zostaje wstrzymana. Rosja – jak poinformowano – zamierza rozpocząć w zamian budowę dużego gazociągu, łączącego ją z Turcją.

Reklama
Reklama

Premier Serbii Aleksander Vuczić oświadczył, że decyzja Kremla była „ceną za starcie wielkich mocarstw", władze Bułgarii zaś kontynuowały wydawanie pozwoleń i certyfikatów dla firm pracujących przy budowie Południowego Potoku, chcąc za wszelką cenę zademonstrować, że inicjatywa przerwania prac nie leży po stronie Bułgarii. Mimo, że Rosja może w przyszłości wesprzeć inne projekty energetyczne na Bałkanach lub nawet w jakiejś formie wrócić do zarzuconych już inicjatyw, rezygnacja z budowy Południowego Potoku istotnie osłabia jej pozycję w regionie. Kreml nie będzie już powiem w stanie posługiwać się przynętą w postaci tworzenia nowych miejsc pracy lub inwestycji w Bułgarii ani w Serbii.

Rosyjskie kłopoty gospodarcze nasiliły się w czasie, gdy Kreml ma do czynienia z poważnymi trudnościami politycznymi. Spadek cen ropy naftowej i sankcje Zachodu uderzyły w gospodarkę rosyjską i przyczyniły się do osłabienia jej waluty aż o 40 proc. w stosunku do stycznia 2014 r. W rozpoczynającym się roku spodziewany jest mniejszy niż w latach ubiegłych wzrost PKB. Rosyjski Bank Centralny usiłuje zapobiec załamaniu, podnosząc oprocentowanie i wydając miliardy dolarów na umocnienie rubla. Władze rosyjskie nakazały też największym eksporterom, w tym koncernom Rosnieft' i Gazprom, sprzedaż części swych rezerw walutowych z myślą o wsparciu rubla. Żądania te jednak, w połączeniu z faktem słabnięcia waluty, przyczynią się do ograniczenia skali inwestycji zagranicznych Rosji. Takie kraje jak Serbia i Bułgaria muszą się liczyć z mniejszym zapotrzebowaniem na eksportowane przez siebie towary, ograniczenie liczby rosyjskich inwestycji i mniejsze niż dotąd rządowe pożyczki.

Mimo, że obecny kryzys rosyjski nie wydaje się tak dramatyczny jak zapaść z roku 1998, kłopoty gospodarcze Moskwy są na tyle poważne, by w istotny sposób ograniczyć jej zdolność do rywalizowania z UE na Bałkanach. Unia Europejska zobowiązała się ostatnio do przekazania Bułgarii miliardów dolarów na nowe projekty infrastrukturalne i rozwojowe. Rosji będzie niezwykle trudno konkurować z taką ofertą. Również w przypadku Serbii, mimo że jej widoki na członkostwo w UE są bardzo odległe, wszelkie inicjatywy na rzecz integracji europejskiej pociągać będą za sobą napływ inwestycji i funduszy. Rosja zachowa, rzecz jasna, część wpływów w Bułgarii i Serbii, zarówno za sprawą kontynuowania obecnych inwestycji, jak uzależnienia regionu od importu rosyjskiego gazu; o konkurowaniu na dotychczasową skalę nie ma jednak, przynajmniej na razie, mowy.

—tłum. Małgorzata Urbańska

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama