Reklama

Międzynarodowa kariera dżihadu

Od kilku dekad w żadnym konflikcie zbrojnym nie uczestniczyło tylu ochotników, ilu pojawiło się w szeregach IS w Syrii.

Aktualizacja: 12.02.2015 06:20 Publikacja: 11.02.2015 18:44

Rosanna Rodriguez, matka Briana De Muldera, Belga walczącego w Syrii

Rosanna Rodriguez, matka Briana De Muldera, Belga walczącego w Syrii

Foto: AFP

Według danych amerykańskiego National Counterterrorism Center (NCTC) liczba zagranicznych bojowników walczących w Syrii przekroczyła już 20 tys. Wśród nich jest ok. 3400 islamistów przybyłych z państw zachodnich – w większości pochodzą oni ze środowisk imigranckich, jednak coraz częściej zdarzają się także rdzenni Europejczycy, Amerykanie i Australijczycy nawróceni na islam.

Jak ocenił dyrektor NCTC Nicholas Rasmussen, tak wielkiej grupy ochotników biorących w działaniach wojennych nie notowano od dawna – nawet na wojnie w Afganistanie przybyszów z zagranicy było zdecydowanie mniej.

Liczbę zagranicznych bojowników w Syrii jeszcze pod koniec zeszłego roku oceniano na 19 tys. To dane szacunkowe, z powodu bowiem dużej mobilności rzeczywista liczba bojowników jest trudna do precyzyjnego określenia. – Problem jest szczególnie widoczny w Europie – mówi „Rz" dr Jonathan Fine, ekspert ds. terroryzmu z Międzynarodowego Instytutu Antyterroryzmu Herzliya. – Wynika to z dużej imigracji w ostatnich dekadach i słabej integracji drugiego pokolenia imigrantów, zwłaszcza we Francji i w Wielkiej Brytanii. Dodatkowo „promocję" dżihadu zrobiły spektakularne działania Al-Kaidy.

Werbownicy prowadzą bardzo nowoczesny marketing, wykorzystują internet i media społecznościowe, tworzą memy i chwytliwe hasła propagandowe („Umierasz tylko raz. Dlaczego nie miałoby to być męczennictwo?"). Doskonale organizują też trasy przerzutu ochotników w rejon walk, wykorzystując głównie długą, przebiegającą przez bezludne tereny i trudną do kontrolowania granicę syryjsko-turecką.

Zagrożenie jest znacznie mniejsze w USA, skąd według szacunków pojawiających się w mediach  do Syrii wyjechało zaledwie niespełna 20 bojowników islamskich. Podczas przesłuchań przed Komisją Bezpieczeństwa Narodowego Izby Reprezentantów USA Francis X. Taylor, który kieruje biurem wywiadu w Homeland Security Department, oświadczył, że dla Ameryki działalność islamistów nie stanowi istotnego zagrożenia. Wywiad odmawia jednak podania własnych szacunków na temat liczby Amerykanów walczących na Bliskim Wschodzie po stronie radykałów.

Kierujący komisją w Izbie Reprezentantów republikański kongresmen Michael McCaul stwierdził, że administracja prezydenta Obamy zaniża dane i bagatelizuje zagrożenie, czego efekty były widoczne podczas zamachu w Bostonie w kwietniu 2013 r.

Państwa europejskie dopiero od ubiegłego roku zaczęły bardziej zdecydowanie zwalczać werbowników dżihadystów działających głównie pod przykrywką organizacji społecznych i religijnych. Skutkiem tych akcji były liczne aresztowania – ostatnio w Bośni i Kosowie. W środę sąd w Belgii skazał na kary więzienia członków organizacji Sharia4Belgium. Kierujący grupą Fouad Belkacem spędzi za kratkami 12 lat.

Reklama
Reklama

Problemem jest jednak stosunkowo słaba penetracja grup islamistycznych przez służby specjalne i duża mobilność werbowników Państwa Islamskiego. – Największym problemem jest w istocie nie taktyka walki z terroryzmem, lecz europejski model społeczeństwa otwartego i państwa prawa, który radykałowie cynicznie wykorzystują do własnych celów – uważa dr Fine.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama