Partner relacji: ISW

„Sportowy samorząd – jak inwestować, aby zarobić i promować region?” to tytuł panelu na EKS poświęconego sportowi, na który, jak wskazał Adam Ciszkowski, prezes Związku Samorządów Polskich, środków publicznych w samorządach jest za mało i sport często przegrywa z twardą infrastrukturą, choćby z budową dróg. Jak więc przekonać mieszkańców do budowy np. boiska czy hali sportowej?

– Obiektów i sprzętu sportowego jest już sporo. Budowy nowych bym nie forsował, skoro już teraz brakuje dzieci na treningach. Teraz warto zainwestować w edukację rodziców, nauczycieli i dzieci, aby te ostatnie zachęcić do uprawiania sportu – mówił Paweł Skowroński, prezes Podlaskiej Federacji Sportu, przypominając, że dzieci w klasach 1–3 nie mają zajęć wychowania fizycznego.

– Zgodzę się, że należy edukować. Dzieci nie powinny być zwalniane z zajęć wychowania fizycznego z błahych powodów. Dzieci, które ćwiczą, są lepiej zorganizowane. Warto też inwestować w zajęcia sportowe dla seniorów, takie jak np. pilates. Sport to istotna sfera życia człowieka i na pewno przekłada się na mniej chorób, pobytów w szpitalach itp. – mówił Szymon Michałek, prezydent Chorzowa. Wskazał, że w Japonii ćwiczy się wciąż w miejscach pracy. – Niestety, społeczeństwa zachodnie, im są bogatsze, tym mniej się ruszają. Tymczasem stadion miejski to nie tylko arena sportu, ale też miejsce spotkań mieszkańców. Warto więc inwestować w infrastrukturę okalającą, jak galerie, małe sklepiki. Chorzów buduje halę pneumatyczną. Widzimy w tym głęboki sens – dodał włodarz Chorzowa.

Jak przekonywał Jacek Niedźwiedzki, poseł, a wcześniej badmintonista, trener i samorządowiec, nie ma zasady dotyczącej inwestowania w obiekty sportowe. – Zależy to od włodarzy miasta. Najlepiej, gdy są oni kibicami sportowymi. To wszystko zmienia. Sport to promocja dla miasta i zachęta dla młodych ludzi. Poza tym im zdrowsze społeczeństwo, tym mniej wydatków na ochronę zdrowia – analizował poseł.

– Budujemy obiekty sportowe, więc zawsze powiem, że jest ich za mało. Ich budowa powinna być priorytetem. Jesteśmy świeżo po zimowych igrzyskach olimpijskich. Urobek medalowy Polski jest, jaki jest, ale zawsze nasi sportowcy mówią, że nie mają gdzie trenować. Obiekty powinny więc powstawać, szczególnie w dużych miastach. Młody człowiek, który trenuje, uczy się dyscypliny i współpracy. W życiu zawodowym jest wydajniejszym pracownikiem. To także kwestia zdrowia i wydatków na służbę zdrowia. Efekty są więc długofalowe. Trzeba szczególnie edukować dzieci w szkołach podstawowych – mówił Rajmund Zalewski, prezes firmy Torakol. Jak stwierdził, brak zajęć wychowania fizycznego w klasach 1–3 doprowadził do sytuacji, że najmłodsze dzieci nie potrafią nawet biegać. – Trzeba organizować warunki, aby dzieci oderwały się od telefonu, telewizora czy komputera. I ta infrastruktura musi być na takim poziomie jak na zachodzie Europy. Nie każdy zostanie sportowcem, ale każdy powinien być sprawny fizycznie – argumentował szef Torakolu.

Jak poinformował poseł Niedźwiedzki, w Sejmie toczy się dyskusja o wprowadzeniu zajęć dla najmłodszych uczniów. – Dążymy do zmiany, ale wyczuwamy delikatny opór ze strony resortu edukacji – mówił poseł.

Ciszkowski pytał też, jak znaleźć balans między misją społeczną a komercjalizacją obiektów sportowych, tak aby nie przynosiły one permanentnie strat. Podkreślił, że zwykle wybudowanie obiektów odbywa się dzięki dofinansowaniu np. z UE, ale potem problemem jest ich utrzymanie.

Zdaniem Skowrońskiego środki na sport profesjonalny i rekreację należy dzielić. Z kolei w ocenie posła Niedźwiedzkiego po to jako obywatele płacimy podatki, abyśmy mogli korzystać nie tylko z teatrów, ale i z hal sportowych. – Straty finansowe trzeba niwelować, ale nie wiem, czy są obiekty sportowe w kraju, które przynoszą zysk. Po to są podatki, abyśmy mogli z tej infrastruktury korzystać, nawet jeśli przynosi ona straty – ocenił poseł.

– W Europie Zachodniej i w USA kibice dużo płacą za karnety na stadiony. My jako kraj jesteśmy już 20. gospodarką świata, ale jednak naszych mieszkańców nie stać na tak wysokie wydatki. Dlatego też obiekty sportowe są trwale niedochodowe – ocenił Michałek. – Mają one charakter misyjny, ale należy oczywiście podejmować wysiłki organizacji imprez sportowych, nakręcać tzw. turystykę sportową, dzięki której wpływy do budżetów JST będą wyższe – zauważył prezes Torakolu.

Uczestnicy dyskusji analizowali też, czy obecne przepisy sprzyjają rozwojowi sportu samorządowego. – Nie do końca określono, co samorząd może zrobić na polu sportu profesjonalnego. W tej kwestii są różne niuanse i można narazić się na problemy. Zwykle w takich sprawach pojawiają się zarzuty o niegospodarność – przestrzegał prezydent Chorzowa.

– To m.in. pytanie, czy kluby powinny być miejskie, czy prywatne? W pierwszych ligach są to zwykle już spółki i tu pojawia się problem z finansowaniem przez miasta – przyznał Niedźwiedzki. Pomimo tych trudności zdaniem prezesa Podlaskiej Federacji Sportu budżety z wydziałów promocji miast powinny być przeznaczane na kluby sportowe, bo to promocja tych miast, i da się te kwestie promocji pogodzić z przepisami.

W ocenie Zalewskiego idealna sytuacja byłaby taka, aby miasta nie finansowały profesjonalnych klubów sportowych. W Polsce oznaczałoby to jednak upadek większości klubów. – Promocja sportu nie powinna być kwestią jednej kadencji, ale długofalową strategią – spuentował dyskusję prezes Torakolu.

Partner relacji: ISW