Materiał we współpracy z Grupą BIK
Co się dzieje z przeterminowanymi długami Polaków? Czy lepsza sytuacja w gospodarce przekłada się na redukowanie zaległości?
Zacznijmy od ogólnego obrazu zadłużenia gospodarstw domowych. Jest ono rekordowe – to prawie 800 mld zł z tytułu kredytów i pożyczek pozabankowych. W relacji do PKB to jednak około 20–25 proc., co daje Polsce miejsce w trzeciej dziesiątce krajów UE. Około 48 proc. dorosłych Polaków ma obecnie w spłacie kredyt lub pożyczkę. W 2025 r. akcja kredytowa znów była rekordowa – blisko 300 mld zł, z rekordami w kredytach gotówkowych i mieszkaniowych.
Jeśli chodzi o zaległości, dzielimy je na kredytowe widoczne w BIK oraz pozakredytowe, które gromadzi BIG InfoMonitor – np. nieopłacony czynsz, rachunek za telefon czy alimenty. Łącznie przeterminowane zobowiązania sięgają 81 mld zł, z czego 54 proc. to zobowiązania pozakredytowe. Jednocześnie indeks zaległych płatności wynosi dziś 7,8 proc. dorosłej populacji – to najniższy poziom od 2017 r.
Skąd ta poprawa?
Widziałbym trzy główne czynniki. Po pierwsze – ekonomiczne: rosnące wynagrodzenia (również wciąż realnie), wysoki wzrost PKB i wyhamowanie inflacji, która wynosi ok. 2 proc. Stabilne jest też bezrobocie, choć niepokoi wzrost wśród młodych.
Po drugie – edukacja finansowa. Wspólnie z mediami i instytucjami prowadzimy działania informacyjne na temat rzetelności płatniczej i kultury finansowej. Coraz więcej osób zdaje sobie sprawę, że brak terminowych spłat utrudnia później zaciągnięcie kredytu czy nawet uzyskanie abonamentu.
Po trzecie – rosnąca świadomość finansowa, szczególnie wśród młodych, którzy budują pozytywną historię kredytową.
Faktycznie, pokolenie 18–24 lata wypada zaskakująco dobrze.
Osoby w tym wieku stanowią tylko 1 proc. niesolidnych dłużników. W relacji do całej populacji tej grupy wiekowej problemy ma ok. 4,7 proc. Z jednej strony to rosnąca świadomość, z drugiej – mniejsza aktywność kredytowa. Często są jeszcze w budżecie rodziców. Dobrze radzą sobie również osoby w wieku 25–34 lata. Najwięcej problemów mają natomiast osoby w wieku 45–54 lata oraz 35–44 lata. To te kohorty mają największy udział wśród dłużników.
Czy młodzi rozumieją lepiej znaczenie scoringu i wiarygodności finansowej?
Widać inspirację rozwiązaniami z innych krajów, gdzie wiarygodność płatnicza jest elementem dojrzałości finansowej. Młodzi korzystają też z produktów typu buy now, pay later – to pierwsze doświadczenie z rynkiem kredytowym i nauka odpowiedzialności.
Cały czas kobiety lepiej spłacają swoje zobowiązania?
Wśród osób z problemami 67 proc. stanowią mężczyźni, 33 proc. – kobiety. Z jednej strony to kwestie kulturowe – kobiety są bardziej racjonalne w decyzjach zakupowych. Z drugiej – ekonomiczne: mężczyźni mają wyższe dochody i dłuższą aktywność zawodową, co oznacza większą zdolność do zaciągania zobowiązań, ale też potencjalnie większe ryzyko problemów.
A gdzie w Polsce windykatorzy mają najwięcej pracy?
Najmniej w Polsce południowo-wschodniej – np. w woj. podkarpackim problemy ma 4,4 proc. dorosłych, a w Małopolsce 5,5 proc. Najtrudniejsza sytuacja jest w woj. lubuskim (10,7 proc.) i zachodniopomorskim (10,4 proc.). Przyczyn jest kilka: to różnice kulturowe, mniejsza anonimowość w małych społecznościach, silniejszy kapitał społeczny. Na południowym wschodzie częściej pożycza się od rodziny, a takie zobowiązania nie są raportowane do rejestrów. W północno-zachodniej Polsce większa jest rola instytucji finansowych, więc zaległości są widoczne w bazach.
W raporcie BIK i BIG InfoMonitor pojawiają się też rekordy – dziesięciu największych dłużników ma łącznie ponad 560 mln zł zaległości, a lider zalega na ponad 98 mln zł. Jak to możliwe?
Często chodzi o przenikanie finansów prywatnych i firmowych, np. w działalności jednoosobowej. Możliwe są też wysokie kredyty przeznaczone na inwestycje, np. na rynku kapitałowym. Nietrafione decyzje inwestycyjne przy dużej zmienności mogą prowadzić do bardzo wysokich strat.
Dlaczego przy spadającej liczbie dłużników rośnie średnia kwota zaległości – dziś to niemal 34 tys. zł na osobę?
Mamy tu dwa równolegle zjawiska. Część osób wychodzi z problemów dzięki poprawie sytuacji dochodowej. Ale jest też grupa, która pogłębia zaległości – przez odsetki, kolejne zobowiązania i narastającą spiralę zadłużenia. Dlatego liczba dłużników spada, ale średnia kwota rośnie.
Co więc radzi pan osobom, które czują, że wpadają w spiralę zadłużenia?
Rozmawiać. W Polsce pieniądze to temat tabu – także długi. To błąd. Warto porozmawiać z rodziną, poszukać wspólnie rozwiązania. Trzeba też pójść do instytucji finansowej – po drugiej stronie są ludzie. Można negocjować wydłużenie okresu spłaty, restrukturyzację, a w ostateczności rozważyć upadłość konsumencką.
Ukrywanie problemu prowadzi do spirali zadłużenia i problemów psychicznych. Większość osób nie wpada w kłopoty z premedytacją – to efekt sytuacji zdrowotnych, zawodowych czy życiowych. Dlatego kluczowe jest działanie i komunikacja, zanim będzie za późno.
—rozmawiał Paweł Czuryło
Materiał we współpracy z Grupą BIK