"Ujawniam najbardziej strzeżoną tajemnicę państwa PiS. (...) 15 X zmienimy Polskę na lepszą" - podkreśla Brejza nawiązując do daty wyborów parlamentarnych.
Krzysztof Brejza pokazuje zdjęcia, które - jak mówi - PiS chciał utajnić
Zdjęcia opublikowane przez Brejzę przedstawiają zniszczenia będące skutkiem przypadkowego odpalenia granatnika w siedzibie Komendy Głównej Policji przez komendanta głównego, Jarosława Szymczyka.
Do incydentu doszło w grudniu 2022 roku. Komendant Szymczyk miał być przekonany, że przekazany mu przez Ukraińców granatnik, przerobiony na głośnik, nie jest uzbrojony. Komendant główny policji granatnik miał otrzymać od jednego z szefów ukraińskich służb.
W poniedziałek rano, w czasie konferencji przed Komendą Wojewódzką Policji senator Brejza mówił, że dotarł do zdjęć wykonanych w gabinecie komendanta głównego niedługo po eksplozji. - Władza pisowska robiła wszystko, żeby nałożyć klauzulę tajemnicy na zdjęcia z gabinetu komendanta Szymczyka - mówił polityk KO.
W sprawie wystrzału z granatnika w Komendzie Głównej Policji toczy się śledztwo w którym komendant główny policji ma status pokrzywdzonego.
Po incydencie w Komendzie Głównej Policji opozycja domagała się dymisji komendanta głównego.
Krzysztof Brejza w grudniu 2022 roku: Gdyby pocisk się uzbroił doszłoby do tragedii
W grudniu 2022 roku Krzysztof Brejza, w rozmowie z Jackiem Nizinkiewiczem mówił o incydencie w Komendzie Głównej: "Dopiero po 30 godzinach opinia publiczna poznała prawdę o tym, co zdarzyło się, a otoczenie komendanta przyjęło strategię bardzo wschodnią, zamiatania sprawy i próby przykrycia tego, zyskując przy tym wsparcie prokuratury usłużnej PiS-owi".
Czytaj więcej
Jest taktyczna gra na czas, jest to robione przez układ po to, aby uzgodnić wspólną wersję i zminimalizować ryzyko, żeby komendant (Jarosław Szymcz...
- W ciągu pierwszej godziny po tym wydarzeniu przez rząd powinien zostać generał zdymisjonowany. A po słowach ministra (Mariusza) Kamińskiego, że generał jest pokrzywdzonym, to minister Kamiński powinien być zdymisjonowany przez premiera. W demokratycznym państwie próba zamiatania tak groźnej sprawy pod dywan skończyłaby się dymisjami. Przypomnę, że tylko cudem doszło do podziurawienia stropu, ponieważ nie doszło do uzbrojenia głowicy. Wystarczyłoby, żeby generał strzelił w okno, pocisk przebiłby okno, uzbroił się po 15 metrach lotu i mógłby trafić w pobliski punkt przedszkolny, szkołę podstawową czy liceum. W tej części Mokotowa budynków użyteczności publicznej jest mnóstwo. Po uzbrojeniu pocisk wywołałby ogromną eksplozję i śmierć - niestety - kilkudziesięciu osób. Gdyby doszło do uzbrojenia w Komendzie Głównej Policji, zginęliby policjanci - mówił też wówczas senator.