Presja na komisje. Wybory za granicą zagrożone

Opozycja ponownie alarmuje w sprawie kłopotów z organizacją wyborów za granicami Polski. I przedstawia potencjalne rozwiązanie sytuacji.

Aktualizacja: 25.08.2023 06:30 Publikacja: 25.08.2023 03:00

Osoby, które chcą zagłosować za granicą stoją w kolejkach do punktów wyborczych czasem po kilka godz

Osoby, które chcą zagłosować za granicą stoją w kolejkach do punktów wyborczych czasem po kilka godzin. Na zdjęciu: chętni do oddania głosu w konsulacie polskim w Londynie, 2007 r.

Foto: Krzysztof Edelman/REPORTER

Politycy Koalicji Obywatelskiej przypomnieli w czwartek o wątpliwościach dotyczących wyborów za granicą. I upływającym czasie potrzebnym na ich organizację. Sprawa dotyczy przede wszystkim liczby komisji za granicą. – MSZ do dziś nie opublikowało listy tych komisji. Nasi rodacy nie wiedzą, gdzie będą głosować ani też od kiedy będą mogli się zapisywać do głosowania – podkreślił w czwartek w Sejmie Robert Tyszkiewicz, szef sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą.

Sprawa jest o tyle poważna, że w sytuacji, gdy zgodnie z prawem komisje mają 24 godziny na przeliczenie głosów – inaczej głosy przepadają – istnieje ryzyko, że tysiące głosów Polonii zostaną uznane za niebyłe.

Czytaj więcej

Radosław Markowski: Co politologia mówi o referendum i pytaniach PiS

„Rzeczpospolita” już kilka miesięcy temu opisywała symulacje liczenia głosów, które przeprowadziły środowiska polonijne w Londynie, a które pokazały, że w dużych komisjach wyborczych problem rzeczywiście jest palący. Zgodnie z nimi komisje będą mogły przeliczyć ok. 2 tysiące głosów dziennie, a w niektórych z nich wyborców może być dużo więcej, nawet kilkanaście tysięcy. Wprowadzone w tym roku nowe zasady liczenia głosów – taka jest obawa opozycji – mogą spowolnić ten proces

Wybory parlamentarne: Ile komisji za granicą? 112 więcej

Tyszkiewicz w czwartek przedstawił listę nowych 112 komisji, których utworzenie zdaniem środowisk polonijnych pomogłoby rozwiązać problem. Lista miała trafić w czwartek do MSZ. Politycy KO podkreślali, że z ubiegłotygodniowego posiedzenia Komisji Łączności z Polakami za Granicą wynika, iż MSZ planuje utworzenie dużo mniejszej liczby komisji, niż byłoby to niezbędne zdaniem Polonii do oddalenia groźby na przepadek części głosów, które padną 15 października. Politycy KO mówili, że komisji ma być 360 w porównaniu z 320 obecnie.

Czytaj więcej

Listy wyborcze Trzeciej Drogi rodziły się w bólach

Dodatkowo, w tych wyborach nie ma możliwości głosowania korespondencyjnego, co w niektórych sytuacjach zmusi mieszkających za granicą Polaków do długich podróży do komisji wyborczej – a to wszystko z groźbą tego, że głosy ostatecznie nie zostaną policzone.

Wybory parlamentarne za granicą: Referendum komplikuje sprawę

Dodatkową komplikację w tym roku stanowi to, że równolegle z wyborami zostanie przeprowadzone referendum. W urnie wyborczej będą zarówno głosy do Sejmu/Senatu, jak i referendum. – Zanim przejdzie się do liczenia głosów, trzeba będzie oddzielić jedne od drugich. Już samo to zajmie trochę czasu – zauważył w czwartek prof. Adam Bodnar, były Rzecznik Praw Obywatelskich, który kandyduje do Senatu z paktu senackiego z okręgu 44. Tu pojawia się kwestia kolejności liczenia głosów. – Prof. Marek Chmaj (konstytucjonalista - przyp. red.) uważa, że głosy referendalne mogą być policzone po głosach z wyborów. Apelujemy do PKW o to, by wydała jednoznaczną rekomendację. Czy trzeba wszystko liczyć naraz, czy można czekać z głosami referendalnymi – mówił w czwartek w Sejmie Bodnar.

Czytaj więcej

Sondaż: Co trzeci Polak nie zna pytań, które PiS chce zadać w referendum

To o tyle istotne, że termin 24-godzinny, o którym wspomina wielokrotnie opozycja (w ubiegłym tygodniu pytania komisji zadawali na forum Sejmu MSZ politycy Lewicy, Adrian Zandberg i Paulina Matysiak), nie dotyczy głosów referendalnych.

Co na to wszystko PiS? Politycy ugrupowania, z którymi rozmawialiśmy wielokrotnie w ostatnich miesiącach, podkreślali, że ich zdaniem zwiększenie liczby komisji wyborczych rozwiąże sprawę, a całość jest „rozdmuchiwana” przez opozycję.

Tymczasem politycy Polski 2050 zwracali uwagę na kolejny aspekt procesu wyborczego, który ich zdaniem budzi wątpliwości – samą kampanię referendalną. – Połączenie wyborów i referendum stwarza ogromną ilość problemów organizacyjnych oraz wrażenie, że PiS chce obejść przepisy wyborcze i limity wydatków związane z wyborami – mówił w czwartek Michał Kobosko, pierwszy wiceprzewodniczący Polski 2050.

Polska 2050 wystosowała w czwartek do PKW apel z rekomendacjami dotyczącymi kampanii referendalnej, w tym stworzenie wytycznych, że kandydaci do Sejmu i Senatu nie powinni brać w niej udziału. Polska 2050 przedstawiła swoje pomysły dotyczące odbioru kart do głosowania do Sejmu i do referendum.

Politycy Koalicji Obywatelskiej przypomnieli w czwartek o wątpliwościach dotyczących wyborów za granicą. I upływającym czasie potrzebnym na ich organizację. Sprawa dotyczy przede wszystkim liczby komisji za granicą. – MSZ do dziś nie opublikowało listy tych komisji. Nasi rodacy nie wiedzą, gdzie będą głosować ani też od kiedy będą mogli się zapisywać do głosowania – podkreślił w czwartek w Sejmie Robert Tyszkiewicz, szef sejmowej Komisji Łączności z Polakami za Granicą.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Wybory
Wybory samorządowe 2024: Oficjalnie: Jacek Sutryk musi walczyć w II turze
Wybory
Wybory samorządowe 2024: PiS w siedzibie partii świętuje sukces. Na scenie pojawił się Jacek Kurski
Wybory
Wybory samorządowe 2024: PiS wygrywa w kraju, ale traci władzę w województwach
Wybory
Wybory samorządowe 2024. Jarosław Kaczyński: Nasze zwycięstwo to zachęta do pracy, a chcieli nas już chować
Wybory
Wybory samorządowe 2024: Frekwencja do godziny 17 niższa niż pięć lat temu