„Rzeczpospolita”: Z naszych ustaleń wynika, że Amerykanie sondują możliwość przerzucenia na Bliski Wschód jednej z naszych baterii Patriot. Chcą również rakiet do tego systemu z polskich magazynów.
Gen. Roman Polko: Chcieliby, żebyśmy rozbroili się z tego, co mamy? Niektórym politykom, ale też dziennikarzom, krzyczącym, ze tylko Stany Zjednoczone są gwarantem bezpieczeństwa, powinna zapalić się czerwona żarówka, bo w sytuacji kryzysowej, kiedy tutaj spadały chociażby rosyjskie drony czy rakiety, to Niemcy nam dali baterię Patriot. Zdają sobie sprawę, że nasz system Wisła ma być gotowy w 2035 r. Od naszych partnerów amerykańskich oczekiwaliśmy raczej przyspieszenia dostaw – chociażby aerostatów Barbara.
Tutaj, w Europie, toczy się wojna hybrydowa. Niesamowite jest, że nie widzi tego Marco Rubio, bo to on podjął decyzję przekierowania na Bliski Wschód wcześniej zakupionych dostaw dla Ukrainy w ramach „America First”. To szalenie niebezpieczne, kiedy najwyżsi urzędnicy administracji prezydenta Donalda Trumpa nie dostrzegają wręcz swoich obowiązków w ramach struktur NATO.
Czytaj więcej
Waszyngton sugeruje, by jedna z polskich baterii systemu Patriot została przerzucona na Bliski Wschód. Chce też pocisków, które już są nad Wisłą. N...
To Polska mówi dzisiaj: „sprawdzam”. To my byliśmy obecni w Afganistanie, w Iraku, kiedy nas Amerykanie prosili. Nigdy, w żadnej sytuacji do tej pory, kiedy Polska nie była zagrożona, nie odmawialiśmy wsparcia, nawet narażając się na krytykę. Oczekiwanie teraz od Polski, że w sytuacji wojny hybrydowej, ataków dronowych, ataków rakietowych – bo przecież mieliśmy do czynienia także z rakietą Ch-55 – że będziemy się pozbywać tego, co służy naszej obronie powietrznej, jest naprawdę kuriozalne. To wręcz pokazuje, w jakim lekceważeniu nasze bezpieczeństwo, NATO i samą Europę ma ktoś, komu takie pomysły przychodzą do głowy.
Amerykańskie sugestie dotyczące polskich baterii Patriot
Wojsko Polskie ma dwie baterie systemu Patriot i pociski PAC 3, których zamówiliśmy ok. 200 w 2019 r. Większość z nich jest już w Polsce. Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, Waszyngton sugeruje, by jedna z polskich baterii systemu Patriot została przerzucona na Bliski Wschód. Chce też pocisków, które już są nad Wisłą. Możemy się spodziewać opóźnień w kolejnych dostawach uzbrojenia, a kar umownych z tego tytułu nie będzie.
Europa oczywiście przejmuje odpowiedzialność w ramach programu SAFE. Chce budować własne zdolności obronne. Nie trzeba być jakimś szalonym odkrywcą, żeby wiedzieć i widzieć – bo to nawet nie jest tajne – że plany wielowarstwowej obrony powietrznej Europy i Polski na razie są na papierze. One są powoli realizowane, ale tego, co planujemy osiągnąć, nie mamy nawet w 20 proc.
Czas na budowę obrony daje nam Ukraina – czyli ograniczenie dostaw dla Ukrainy również osłabia nasze zdolności, nasze możliwości i naraża nas na większe zagrożenie. Nie można obarczać Europy własną błędną strategią. Na przykład tym, że ktoś podjął działania w Iranie, nie rozpatrując i nie wyciągając wniosków chociażby z Afganistanu, z Iraku, z Syrii, tylko myśląc życzeniowo. Zrobił się tam bałagan i teraz Europa ma ten bałagan sprzątać? A wręcz nawet takie żądania są wysuwane. To jest naprawdę kuriozalne.
System Patriot
Jeszcze przed wejściem do Afganistanu rozmawiałem z ówczesnym szefem sztabów połączonych USA i on mówił: „wejdziemy tam, posiedzimy i wyjdziemy stamtąd”. I tak się niestety stało. Talibowie dalej rządzą. Nie ma tam ani surowców, ani czegoś, co by skłaniało Amerykanów do dalszej obecności. Nawet poziom edukacji jest fatalny. Również do Iraku weszliśmy w pewnym momencie, kiedy wojskowi pokonali reżim Saddama Husajna, ale zabrakło pomysłu na budowanie pokoju. Paul Bremer (cywilny administrator Iraku od 6 maja 2003 do 28 czerwca 2004 – przyp. red.) doprowadził w istocie do tego, że rozwiązano armię iracką mimo sprzeciwu generałów amerykańskich, m.in. generała Ricardo Sancheza (dowódcy wojsk lądowych koalicji w Iraku). W związku z tym powstało i wzbogaciło się kadrowo ISIS, które później spowodowało wiele problemów. Będziemy zawsze wspierać Stany Zjednoczone wtedy, kiedy to jest potrzebne. Strategiczne partnerstwo Stanów Zjednoczonych jest dla nas ważne i udowadnialiśmy cały czas, że jesteśmy zawsze przy boku naszych partnerów amerykańskich. No ale kiedy teraz my jesteśmy w potrzebie i nasze bezpieczeństwo jest naprawdę zagrożone, oczekiwalibyśmy raczej jednak przyspieszenia dostaw i szybszego wsparcia, a nie rozbrajania nas. Gdyby którykolwiek z rządzących poszedł w tę stronę to narażałby życie polskich obywateli. Na to nie będzie zgody – jestem przekonany, że żadnej siły politycznej w Polsce.
Roman Polko: Stany Zjednoczone nie są już takim „gwarantem bezpieczeństwa” jak dawniej
Szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki, pytany o ustalenia „Rzeczpospolitej”, powiedział, że jakiekolwiek użycie sił zbrojnych poza granicami naszego kraju wymagałoby inicjatywy rządu, zauważył też, że jesteśmy bardzo lojalnym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych, co z pewnością jest tam zauważane.
Dobrze by było, żeby tę bitwę dyplomatyczną toczyli ludzie, którzy znają realia. Spotkałem ministra Radosława Sikorskiego w 2004 r. w Waszyngtonie przed spotkaniem z kongresmenami. Udzielił mi instruktażu i już wiedziałem, jak z nimi rozmawiać i co Polska może ugrać. Natomiast mówienie o tym, jak świetnym sojusznikiem jest Polska, piękne słowa – nawet w takim biznesowym świecie, w którym porusza się prezydent Trump – są bez wartości.
Czytaj więcej
Sprzęt warto kupić nie tylko przez jego ilość, ale też przez jego jakość i faktyczną możliwość bojową. A ona jest za oceanem - powiedział szef Kanc...
Możliwe, że kiedyś prezydent Trump zapyta, „jakie wy macie karty tutaj w Polsce?” i uzna, że jeśli nie mamy takich jak Izrael, to nie będzie nas wspierał. Zresztą niezależnie od siły politycznej w Stanach Zjednoczonych, trzeba po prostu realnie popatrzeć na nasze bezpieczeństwo. To w interesie krajów europejskich jest i program SAFE, i nasze własne bezpieczeństwo. Francja czy Niemcy doskonale wiedzą, że Stany Zjednoczone nie są już takim gwarantem, „dostarczycielem bezpieczeństwa” jak dawniej. To nie znaczy, że USA wychodzą z NATO, ale też nie będą się mocno angażować. Stąd też nawet to, co się teraz dzieje, powinno być kolejnym sygnałem, że takie programy jak SAFE powinny ulec przyspieszeniu. To rzeczywiście powinien być sygnał dla polityków, żeby przestali grać naszym bezpieczeństwem. By po prostu rozmawiali i mówili jednym głosem. I robili wszystko, żeby jednak przyspieszyć kwestie związane z budowaniem polskich fabryk amunicji, czy zakładów zbrojeniowych. Ukraina zbudowała to w cztery lata. My w ramach tych programów, które są, pewnie też jesteśmy to w stanie zrobić. Myślmy konstruktywnie, co tu zbudować, a nie jak „dowalić” sobie nawzajem SAFE i „Polskim SAFE 0 proc.”. Choć przecież nie wiadomo, czy i kiedy te pieniądze będą.
Czytaj więcej
W koalicji jest wstępna zgoda, by pracować nad zmienioną wersją projektu „polskiego SAFE 0 proc.” prezydenta, którą w Sejmie złożył we wtorek klub...
No i w końcu – z szacunkiem oczywiście dla prezydenta Stanów Zjednoczonych – musimy zdawać sobie sprawę, że „America First” nie oznacza zaangażowania Ameryki po naszej stronie tylko dlatego, że mamy dobre relacje. Stany Zjednoczone nawet w swojej strategii bezpieczeństwa narodowego wyraźnie wskazały, że Unia Europejska, która jest przecież kluczowa dla naszego bezpieczeństwa, traci na znaczeniu. Te same Stany Zjednoczone wspierają „konia trojańskiego”, jakim jest Orbán w Europie, który prowadzi politykę antyukraińską. A to uderza w nasze bezpieczeństwo. Bo jeżeli w kampanii wyborczej wręcz uderza się w Ukrainę – tak jakby to Ukraina była agresorem, a nie Rosja – to musimy sobie zdać sprawę, że być może komuś na Węgrzech – Viktorowi Orbánowi – się to politycznie opłaca. Ale jeżeli chodzi o Polskę, to jest jednak uderzenie w fundamenty, w podstawy bezpieczeństwa. I o ile w wielu innych obszarach partie mogą ugrać pewne rzeczy, to jednak sprawy bezpieczeństwa powinny być z tego wykluczone.
Czytaj więcej
Wygrana Fideszu Viktora Orbána czy Tiszy Pétera Magyara? W sondażu SW Research dla rp.pl zapytaliśmy Polaków jaki, ich zdaniem, wynik wyborów na Wę...
Kompletnie nie rozumiem tego wsparcia, które również z polskiej strony jest udzielane Orbánowi przez niektórych polityków, podczas gdy on właśnie pomaga Rosji omijać sankcje i chce wprowadzić tego konia trojańskiego do Europy.
Gen. Roman Polko: Miejmy te dwa filary bezpieczeństwa
Mówiliśmy o tym, że realizacja amerykańskich oczekiwań oznaczałaby bardzo poważne osłabienie bezpieczeństwa Polski. Ale może to jest też tak, że warto wyciągnąć wnioski z takiego obrotu spraw. Może powinniśmy bardziej stawiać na sojuszników z Europy?
Myślę, że nie „bardziej na jednych” czy „bardziej na drugich”, tylko jednakowo – i na jednych, i na drugich. W różności jest siła. Wykorzystajmy dobre relacje premiera z Unią Europejską i prezydenta z Donaldem Trumpem. Budujmy tę silną, bezpieczną dywersyfikację. Budujmy silne wsparcie bezpieczeństwa realizowane przez Unię Europejską, z drugiej strony nie rezygnujemy z tego, co dzisiaj jest fundamentem. Jeżeli nawet Stany Zjednoczone deklarują, że nie chcą już gwarantować bezpieczeństwa, to negocjujemy to, żeby ugrać czas na to, byśmy byli w stanie zbudować podstawy. Z drugiej strony nie rezygnujemy z tego, co jest fundamentem. Tutaj, skoro Pałac Prezydencki ma dobre relacje z administracją Trumpa – co było widać po ostatnim wystąpieniu prezydenta w Stanach Zjednoczonych na spotkaniu CPAC – to też trzeba w to grać. W tej różności jest siła. Niech ośrodek prezydencki poprawia relacje, zakupuje doły, a nie gra w kontrze do Unii Europejskiej Gra przeciw UE jest w istocie grą w kontrze do Polski. Miejmy te dwa filary bezpieczeństwa – europejską część NATO i amerykańską część NATO, a nie opierajmy się na samych Stanach Zjednoczonych.
Czytaj więcej
Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump ostrzegł, że rozważa opuszczenie NATO przez Stany Zjednoczone. Powodem ma być stanowisko państw członko...
Stany Zjednoczone mogą sobie pozwolić na taką politykę, którą obecnie realizują, gdzie nie patrzą na żadne sojusze, bo to oni rządzą. Prezydentowi Trumpowi, jak to wielokrotnie mówił, NATO do niczego nie jest potrzebne. Dla takiego państwa jak Polska – pamiętamy, jak cieszyliśmy się, gdy wstępowaliśmy do Unii Europejskiej i do NATO – takie sojusze są obecnie gwarantem bezpieczeństwa. Kiedy następuje osłabienie więzi transatlantyckich, to bezpośrednio uderza w nasze bezpieczeństwo.
Myślę, że powinniśmy przekonać Marco Rubio, naszych partnerów amerykańskich, że chcemy być z nimi. Bardzo nam na tym zależy, to jest kluczowe dla naszego bezpieczeństwa, także bezpieczeństwa gospodarczego. Musimy też pokazać, że również im się to opłaca. Tu mamy parę kart atutowych. Wszyscy by stracili na zerwaniu tych linek, które nas łączą.
Natomiast propozycje – jak te, by przekazać baterie Patriot – myślę, że nie ma co robić z tego awantury politycznej, a może nawet wręcz wykorzystać to jako okazję, żeby jeszcze bardziej pokazać tym, do których to nie dotarło, jak bardzo jesteśmy zagrożeni. Prezydent zrobił fajną robotę podczas tego spotkania CPAC, bo powiedział otwartym tekstem to, czego pewnie niektórzy sobie nawet nie uświadamiali, jakim zagrożeniem dla Polski jest Rosja.
Czytaj więcej
W Teksasie prezydent Karol Nawrocki próbował już wprost odciągnąć ruch MAGA od Rosji. Jego słowa były o tyle istotne, że na konferencji CPAC w Dall...
Na koniec chciałbym zapytać o receptę. Już wcześniej padały propozycje powołania wspólnej europejskiej armii. Może czas pomyśleć poważniej o wspólnych europejskich zbrojeniach?
Wydaje mi się, że rozmawiamy poważnie o europejskich zbrojeniach, skoro przyjęto już 800 miliardów euro na zbrojenia, jest realizowany program SAFE. Oczywiście, że w ramach NATO nie ma wspólnej armii, są armie poszczególnych państw, ale te po prostu łączą się i są w stanie reagować na bieżąco. Cały czas ćwiczą, mają wspólne bazy wspólną komunikację, wspólne procedury, i są w stanie wspólnie realizować misje. Im więcej będą ćwiczyć, tym bardziej będą zgrane i myślę, że to jest ten właściwy kierunek.
Branża zbrojeniowa w Europie
Potencjalnie można jeszcze pomyśleć o czymś takim jak Francuzi, którzy mają Legię Cudzoziemską, ale ulokowanym w strukturach sojuszniczych jako jeden z wielu elementów. To oczywiście jeden z wielu elementów do rozpatrzenia, nie zaś jedyny, który ma zapewnić nam bezpieczeństwo. Kluczowe jest utrzymywanie jak najlepszych relacji z armią amerykańską, która ma doskonałe wzorce funkcjonowania, szkolenia, działania, doświadczenie bojowe. Z drugiej strony wojna w Iranie pokazała, że z punktu widzenia wojskowego nawet armia amerykańska może się jeszcze czegoś nauczyć od Ukraińców. Bo oni doświadczają chociażby tych Shahedów, nauczyli się z nimi walczyć i nie zużywają ośmiu Patriotów wartych 2 miliony dol. do zwalczania jednego drona. Otóż to pokazuje jak ważne są takie porozumienia „good guys” – współdziałanie i wzajemna nauka. Warto korzystać z doświadczeń ukraińskich, a wiem, że amerykańscy wojskowi naprawdę zawsze mają otwarte głowy. Nie spotkałem nigdy nikogo, z kim nie można się było dogadać. Ale to jest tam standardem, że myślenie nie jest krytykowane. Nawet rzucanie głupich czy nierozsądnych pomysłów, co pewnie niektóre media potępiłyby w czambuł, gdyby takie odprawy wyszły na jaw, jest standardem w procesie planowania i myślenia strategicznego. Jeżeli jest zaufanie, jeżeli jest zgoda na dzielenie się nawet absurdalnymi pomysłami, no to w toku takiej dyskusji bez ograniczeń mogą się wykluwać całkiem fajne, dobre i skuteczne pomysły na to, żeby budować wspólne zdolności obronne.
Gen. Roman Polko
Roman Polko, generał dywizji Wojska Polskiego, oficer wojsk powietrznodesantowych i sił specjalnych, doktor nauk wojskowych, były dowódca jednostki GROM. Brał udział w misji wojskowej na terenie byłej Jugosławii na pograniczu kosowsko-macedońskim, w Afganistanie, Zatoce Perskiej oraz misji stabilizacyjnej w Iraku. Pochodzi z Tychów.