Podczas zeszłorocznego święta Marynarki Wojennej minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak obiecał definitywne zakończenie odysei dawnego „Gawrona", czyli dzisiejszego patrolowca „Ślązak". Zapowiedział, że powinien on trafić do służby w Marynarce Wojennej w marcu 2019. Tak się nie stało. Z odpowiedzi, którą w piątek otrzymaliśmy w MON wynika, że być może stanie się to w 2020 roku.

To chyba najdłuższy projekt związany z budową sprzętu wojskowego. Okręt ten powstaje już 18 lat, a jego koszt szacowany jest już co najmniej na 1,170 mld zł.

Umowa Inspektoratu Uzbrojenia MON podpisana w końcu czerwca 2018 z konsorcjum - Polską Grupą Zbrojeniową i PGZ Stocznią Wojenną w Gdyni zapowiadała intensywne testy okrętu. Sprawdzian techniczny rozpoczęły próby portowe i morskie – na koniec zaplanowano testy zdawczo-odbiorcze patrolowca.

Jakie były jej efekty? „W toku trwających prób morskich i zdawczo-odbiorczych patrolowca „Ślązak", cała jednostka jest poddawana wnikliwym i systemowym sprawdzeniom na zgodność z wymaganiami oraz instrukcyjnymi parametrami technicznymi. W efekcie przeprowadzanych prób zdiagnozowane zostały m.in. usterki w układzie napędowym oraz systemie klimatyzacji i wentylacji" – poinformował nas w piątek resort obrony narodowej.

„Do realizacji pozostało jeszcze dokończenie sprawdzeń infrastruktury i systemów odpowiedzialnych za współpracę ze śmigłowcem, próby systemu RAS oraz weryfikacja poprawności funkcjonowania układu napędowego po przeprowadzonych czynnościach serwisowych. Z uwagi na stan zaawansowania prób zdawczo-odbiorczych oraz prowadzone przez zewnętrzne serwisy sprawdzenia obecnie nie jest możliwe ostateczne wskazanie terminu przekazania jednostki Marynarce Wojennej RP. Jednocześnie informujemy, że wykonanie zawartej w dniu 29 czerwca 2018 r. umowy na dokończenie budowy okrętu „Ślązak" zostało określone na 2020 rok" – dodaje MON.

Już po ukazaniu się tego artykułu na stronie internetowej rp.pl skontaktował się z nami kpt. Krzysztof Płatek, rzecznik prasowy Inspektoratu Uzbrojenia i stwierdził, że „Rzeczpospolita” otrzymała odpowiedź w oparciu „o stan wiedzy z czerwca tego roku”.

- Zakończono próby zdawczo – odbiorcze, trwa opracowywanie protokołu zdawczo - odbiorczego.  Spodziewamy się w IV kwartale tego roku przekazania jednostki użytkownikowi – poinformował nas kpt. Płatek. Dodał, że usterki zostały usunięte w lipcu i sierpniu.  

„Ślązak" budowany na niemieckiej licencji i w myśl pierwotnych planów rządu Leszka Millera miał być korwetą wielozadaniową „Gawron", jednak po wprowadzonych licznych zmianach z uszczuplonym i tańszym wyposażeniem ma pełnić rolę okrętu patrolowego.

Jednostka ma 95 m długości i 13 m szerokości oraz 1800 t wyporności. Może rozwijać prędkość około 30 węzłów i jest uzbrojona w 76-milimetrową armatę OTO Melara, dwa 30-milimetrowe działka Marlin - WS, cztery wyrzutnie pocisków przeciwlotniczych krótkiego zasięgu Grom oraz cztery wielkokalibrowe karabiny maszynowe 12,7 mm produkcji Zakładów Mechanicznych w Tarnowie. Za instalację na okręcie zintegrowanego, modułowego systemu walki odpowiada francusko -holenderska firma Thales, zaś kluczowe urządzenia do nawigacji wraz z sonarem Vanguard i zabezpieczonej kryptograficznie łączności dostarczyła gdyńska firma Enamor.