Kto powinien korzystać z petycji i kiedy?

Każdy i w każdym wypadku.

Ale czy zawsze warto?

Najlepiej pytać w interesie publicznym, nie własnym.

Co powinno się w niej znaleźć?

Jest to środek niesformalizowany. W każdym piśmie powinny się znaleźć: określenie podmiotu wnoszącego, określenie podmiotu do którego jest wnoszona petycja i treść wraz z żądaniem.

Petycje nie jeszcze popularne. Częściej wnioskujemy o wydanie interpretacji. Dlaczego?

Petycje będą zyskiwały na popularności, ale nie osiągną poziomu interpretacji. Z dwóch powodów. Zastosowanie się do interpretacji daje ochronę. Poza tym interpretację możemy zaskarżyć do sądu a petycji już nie.

Za interpretację trzeba zapłacić, za petycje już nie.

Autopromocja
Nowość!

Trzy dostępy do treści rp.pl w ramach jednej prenumeraty

ZAMÓW TERAZ

Tak. Opłata ta jest drobna. To 40 zł.

Petycja czy interpretacja – co radzi Pani wybrać?

Interpretację, choć petycje też mogą się przydać. Niedawno została złożona petycja dot. JPK. Wniosła ją spółka doradcza, która chciała dowiedzieć się jak rozliczać swoich klientów. Nie mogłaby w tej sprawie wystąpić z interpretacją. Petycje mają służyć temu, by zwrócić uwagę ministrowi finansów co w przepisach jest dobre a co wymaga zmian albo dowiedzieć się co planuje. Powinniśmy częściej z nich korzystać.

Urzędnicy twierdzą, że warto przeglądać interpretacje. Izby skarbowe w podobnych sprawach wydają rozbieżne decyzje.

To prawda, choć pewne trendy udaje nam się stosować. Pamiętajmy, że interpretacji jest bardzo dużo. Aż 490 osób pracuje nad ich wydawaniem.

Czy warto występować o własną interpretację czy lepiej opierać się na już wydanych?

Uważam, że warto. Nie można opierać się na interpretacji cudzej. Planowane są zmiany, które pozwalałyby na korzystanie z interpretacji innych ale dotyczyć miałoby to tylko interpretacji specjalnych.

Czy petenci piszą skargi na interpretacje?

Tak, zdarza się. W kancelariach doradczych pojawiają się jednak na wcześniejszym etapie. Kluczowy element to złożenie wniosku i dobre zadane pytania.

Czy warto skarżyć interpretacje?

Zdarza się to częściej niż to dotyczy skarg na decyzje wymiarowe. Ponad 50 proc. skarg na interpretacje indywidualnie na poziomie wojewódzkich sądów administracyjnych jest uwzględnianych. Jest to często połowiczne zwycięstwo. Interpretacje są uchylane ze względu na wadliwe uzasadnienie. Sądy wymagają więcej od uzasadnień interpretacji niż w przypadku decyzji.

Zmieniły się przepisy o postępowaniu przed sądami administracyjnymi. Sąd nie może wyjść poza zakres skargi. Czy więcej podatników chce się z tego powodu skarżyć?

Niekoniecznie. Klienci na tym etapie sporu zasięgali już porady doradcy. 

Co Pani myśli o wydawaniu interpretacji ogólnej przez ministra finansów gdy my potem składamy wniosek o wydanie interpretacji indywidualnej i nie zostaje on rozpatrzony. Czy nie widzi Pani tu niebezpieczeństw?

Problem w tym, że interpretacji ogólnej nie zaskarżymy. Obawy te tylko częściowo się ziściły, bo rozstrzygnięć tych jest nadal zaskakująco mało. Nie jest tak, że minister w sposób systemowy próbuje blokować wydawanie interpretacji indywidualnych.

Od początku roku możemy składać wnioski o wydanie wspólnej interpretacji. Czy podatnicy będą z tego korzystali i czy jest to dobre rozwiązanie?

Podatnicy rzadko korzystają z interpretacji wspólnych. Możliwe, że to wynika z nowości tej instytucji albo dlatego, że nie do końca darzą zaufaniem kontrahenta, z którym taki wspólny wniosek mieliby składać. W większości wnioski takie składają współmałżonkowie i współspadkobiercy. Poza tym złożenie wniosku o interpretację indywidualną jest bardzo proste a podatnicy nie chcą tego komplikować.

Czy warto zgłaszać się do fiskusa telefoniczne?

Tak. Podatnicy w minionym roku telefonowali do urzędów 1 mln 800 tys. razy. 

Lepiej zapytać wcześniej, niż później mieć kłopoty.

Stanowczo.

Zobacz wideo: Filipczyk w #RZECZoPRAWIE