Restrykcyjne, szczegółowe przepisy nowej ustawy o lobbingu mają sprawić, że stanie się on przejrzysty i kontrolowany. Przygotowywane przez Radę Ministrów założenia projektu to pokłosie tzw. afery hazardowej.

Wpływ na regulacje

Lobbingiem byłoby każde działanie prowadzone metodami prawnie dozwolonymi i podejmowane w procesie stanowienia prawa poprzez wywieranie wpływu na instytucje władzy publicznej w celu osiągnięcia pożądanego kształtu przepisów (np. składanie propozycji rozwiązań, wniosków i uwag, ekspertyz).

Proponuje się podział lobbingu na zawodowy i niezawodowy. Pierwszy byłby domeną zarejestrowanych profesjonalistów świadczących odpłatnie usługi. Lobbysta niezawodowy działałby w imieniu własnym, na rzecz swojej organizacji biznesowej czy społecznej. Lobbyści zawodowi poddani byliby bardziej restrykcyjnym wymaganiom.

Celem nowej ustawy ma być jawność i przejrzystość lobbingu. Zdaniem twórców powinna zminimalizować zjawisko nieformalnego i niejawnego załatwiania spraw na korzyść zainteresowanych. Chcą więc, aby informacje o zaangażowaniu ekspertów w prace legislacyjne, a także same ich ekspertyzy były publicznie dostępne. Zgodnie z propozycjami lobbysta zgłaszałby zainteresowanie projektem na specjalnym formularzu, podając, na czyją rzecz działa. Opisywałby też postulowane przez siebie rozwiązania. Musiałby ujawnić informacje o kontaktach z mediami oraz wskazać, którym zlecił przygotowanie artykułów sponsorowanych. Z kolei urzędnicy instytucji lobbowanych musieliby ujawniać sprawozdania ze spotkań z lobbystami (dopuszczalnych wyłącznie w siedzibie instytucji), informować wręcz o każdej rozmowie telefonicznej.

Pod okiem CBA

Rejestr lobbystów zawodowych prowadziłoby Centralne Biuro Antykorupcyjne; analizowałoby też ich coroczne sprawozdania z działalności. Te sprawozdania wskazywałyby, dla kogo, wobec kogo i w jakiej sprawie lobbowali, z kim się kontaktowali. Za lobbing utajony groziłoby do trzech lat więzienia.

Projekt jest krytykowany za surowość. Witold Michałek ze Stowarzyszenia Profesjonalnych Lobbystów w Polsce podkreśla, że oparcie go na tezie o konieczności jeszcze ściślejszego niż dziś kontrolowania wszelkich kontaktów między szeroko określoną grupą urzędników a obywatelami może przynieść skutki odwrotne do zamierzonych.

– Wymusiłoby to rozszerzenie się pseudolobbingu polegającego na niedającym się kontrolować nawet przez CBA „załatwiactwie": poprzez znajomych decydentów (np. kolegów partyjnych) lub osoby mające prywatny dostęp do polityków i urzędników – uważa. Zdaniem Wojciecha Kozłowskiego z kancelarii Salans (wpisanej do rejestru lobbystów) rozróżnienie na zawodową i niezawodową działalność lobbingową będzie skutkowało przenoszeniem działalności lobbistycznej do kategorii, w której są mniejsze obowiązki.

Autopromocja
Historia Uważam Rze

Teraz z darmową dostawą i e‑wydaniem gratis!

ZAMÓW

etap legislacyjny: konsultacje społeczne i uzgodnienia międzyresortowe

OPINIA

Grzegorz Makowski, kierownik Programu Społeczeństwa Obywatelskiego w Instytucie Spraw Publicznych

Autorzy projektu zdają się nie rozumieć istoty zjawiska. Opierają się na unijnych wytycznych dotyczących regulacji lobbingu, traktujących go bardzo szeroko, jako instrument dialogu obywatelskiego. Przyjmując taką perspektywę, nie można jednak uznawać lobbingu za działalność z góry podejrzaną, co czynią. W rezultacie otrzymujemy projekt, który przewiduje, że wykonywanie zwykłych uprawnień obywatelskich, takich jak składanie wniosków czy petycji, również ma być uznane za formę lobbingu. Dziwi też, że za nadzór nad profesjonalnymi lobbystami, ich rejestrację i karanie ma być odpowiedzialne Centralne Biuro Antykorupcyjne. Rodzi to nieuzasadnione i szkodliwe skojarzenie profesjonalnego lobbingu z korupcją.