Sprzedaż ubezpieczeń za pośrednictwem Internetu jest już na porządku dziennym. – Zainteresowanie rośnie – zarówno pod względem liczby serwisów sprzedażowych jak i szerokości oferty – mówi Wojciech Rabiej, szef rankomat.pl. W sieci można już kupić polisy komunikacyjne, mieszkaniowe, zdrowotne, a także proste ubezpieczenia życiowe.
Ubezpieczyciele dostrzegli także inne rejony do zagospodarowania w Internecie. Coraz liczniej pojawiają na przykład na portalach społecznościowych. Standardem jest już Facebook, gdzie można znaleźć zarówno ich profile korporacyjne (Ergo Hestii, Avivy, Allianz, Link4, ING Życie), jak i specjalne, związane z konkretnymi kampaniami reklamowymi albo edukacyjnymi (Generali: „Generalnie lubię podróże", „Generalnie wiem za ile", Aviva: „Nie płacę za szaleńców drogowych", Liberty Direct: „Bezpieczny mały pasażer").
Paweł Wróbel, rzecznik prasowy Generali, tłumaczy, że potencjał Facebooka tkwi w jego popularności. - Siła polecenia jest najskuteczniejszym czynnikiem wyboru produktu czy usługi – dodaje.
Na Facebooku możliwości Internetu dla towarzystw się nie kończą.
Liberty Direct ostatnio zaoferowało swoje ubezpieczenie za pośrednictwem serwisu groupon.pl. Korzyści już są widoczne. - W ciągu ostatnich dni portal był jednym z najczęstszych źródeł odwiedzin naszej strony internetowej. – mówi Rafał Karski, dyrektor Sprzedaży i Marketingu w Liberty Direct.
Ponadto ubezpieczyciele pojawiają się na Youtube, komunikują się za pośrednictwem Twittera, tworzą blogi. Oficjalny kanał na Youtubie a także blog posiada Link4.
Innym pomysłem są tworzone przez ubezpieczycieli „tematyczne" strony internetowe, które na pierwszy rzut oka nie mają związku z konkretnymi firmami. W serwisie zdrowotne.pl Signal Iduna zamieszcza różnego rodzaju porady, ale i informacje o swoich produktach zdrowotnych. Na głównej stronie jedna z zakładek jest zatytułowana „ubezpieczenia Signal Iduna".
Znane są także platformy usprawniające proces obsługi posprzedażowej. E-konto proponuje Liberty Direct i Ergo Hestia.
Natomiast Aviva stworzyła ekstranet, czyli specjalny serwis www dostępny dla użytkowników po zalogowaniu. Ponadto w ub.r. zastosowała tzw. reklamę mobilną do wsparcia sprzedaży polis komunikacyjnych. Reklamy pojawiały się tylko w telefonach komórkowych połączonych z serwisami internetowymi w wersji light. Po kliknięciu w reklamę użytkownik był przekierowywany na stronę, na której mógł zostawić numer telefonu lub bezpośrednio połączyć się z konsultantem firmy. Ubezpieczyciel Internet wykorzystuje także do częściowej obsługi klientów, którzy ubezpieczają się tradycyjnie. Do tego celu służy iBOK.
Według Wojciecha Rabieja, w Internecie zrobiło się już tłoczno. Ubezpieczyciele mogą jednak czerpać za jego pomocą zarówno wizerunkowe, jak i biznesowe. Trzeba tylko umieć odpowiednio możliwości wykorzystać.
- Potrzebny jest dobry pomysł, który "chwyci" i skokowo zwiększy zainteresowanie marką, produktem czy też tematem, nie narażając zarazem reputacji firmy na nadmierne ryzyko. – mówi Dominika Kraśko-Białek, wiceprezes grupy Aviva ds. marketingu.
Zdarza się jednak, że możliwości Internetu obracają się przeciwko towarzystwom ubezpieczeniowym. Przykładem jest profil „Nie lubię PZU" na Facebooku, założony po głośnej aferze z żaglowcem Fryderyk Chopin.
Jak jeszcze ubezpieczyciele będą wykorzystywać internet? Przedstawiciele firm nie chcą mówić o konkretach. Niektórzy zapowiadają większe zainteresowanie funkcjami geolokalizacyjnymi serwisów społecznościowych, inni mówią o możliwościach współpracy z portalami samochodowymi i prezentacji ofert w serwisach on-line banków.