Reklama

Miasto oszczędziło na składce, ubezpieczyciel dołoży do remontu

Remont spalonego w minioną sobotę Mostu Łazienkowskiego w Warszawie może kosztować ponad 100 mln zł – dokładnych ekspertyz jeszcze nie ma.

Publikacja: 18.02.2015 13:49

Miasto oszczędziło na składce, ubezpieczyciel dołoży do remontu

Foto: AFP

Polisa ubezpieczeniowa, jaką miejskie władze wykupiły za 5,6 mln zł na lata 2014-15 w towarzystwie ubezpieczeniowym Uniqa zapewnia ochronę mienia w mieście w tym roku do wartości 10 mld zł. Teoretycznie więc nie powinno być problemów z uzyskaniem środków na naprawę mostu.

Wszystko jednak zależy od szczegółowych zapisów w umowie ubezpieczenia, a te objęte są tajemnicą. Uniqa na pytanie o most i wypłatę świadczenia odpowiada krótko: nie komentujemy.

Scenariusze mogą być różne, jeśli obie strony uzgodniły, że za cenę niespełna 6 mln zł. składki ubezpieczyciel gwarantuje ochronę wszelkich ryzyk, nie będzie problemu z wypłatą świadczenia. Co więcej ubezpieczyciel będzie też musiał pokryć inne straty – np. firm telekomunikacyjnych. Wskazywać na to może wypowiedź sekretarza m.st. Warszawy Marcina Wojdata, który po podpisaniu umowy z Uniqą stwierdził, że wybór ubezpieczyciela był podyktowany nie tylko korzystnymi warunkami finansowymi, ale także szerokim zakresem ochrony, jaki został nam zaoferowany.

Może się jednak zdarzyć, że w ogólnych warunkach znalazły się wyłączenia, a pożar może być jednym z nich. Pytanie czy Uniqa proponując cenę 5,6 mln zł za polisę - mimo, że w przetargu miasto chciało kupić ochronę za blisko 12,3 mln zł – wzięło na siebie wszelkie ryzyka, czy jednak za niższą cenę zaproponowała węższą ochronę.

W ocenie ekspertów stosowanie zaniżonych stawek nie powinno mieć miejsca. - Wysokość składki zawsze powinna odzwierciedlać i być adekwatna do ryzyka – zaznacza Aleksandra Gustowska, specjalista ds. Ubezpieczeń Majątkowych i Osobowych w Generali. - Warto również podkreślić, że celowe zaniżanie sumy ubezpieczenia w celu uzyskania niższej ceny za polisę może skutkować ograniczaniem odpowiedzialności towarzystwa, a tym samym niższym świadczeniem w przypadku wystąpienia szkody.

Reklama
Reklama

Konrad Owsiński, dyrektor Pionu Ubezpieczeń Biznesowych w Link4 podkreśla, że składka w ubezpieczeniach mienia powinna zostać skalkulowana w oparciu o wartość mienia lub wielkości ryzyka, wysokości maksymalnego możliwego roszczenia np. w ubezpieczeniach odpowiedzialności cywilnej gospodarczej plus zakres ubezpieczenia. - Inna jest składka przy ubezpieczeniu wybranych ryzyk, a inna przy ubezpieczeniu szerokiej palety zdarzeń, które mogą wystąpić. Czym szerszy zakres ubezpieczenia, szarsza ochrona tym wyższa składka bo większe ryzyko wystąpienia szkody, która pokryje zakład ubezpieczeń – wyjaśnia Owsiński.

Poza tym ubezpieczyciel nie powinien prezentować składki niższej niż szkody tzw. frekwencyjne, które są praktycznie pewne, że wystąpią ponownie.

Marcin Zimowski, zastępca dyrektora Biura, Marsh Polska uważa, że redukcja ceny, jako element konkurencji jest zawsze zjawiskiem pożądanym. Problem pojawia się wówczas, gdy oferowana cena nie pokrywa kosztu realizacji usługi. - Nie należy zapominać, że punktem wyjścia dla kalkulacji ceny ochrony ubezpieczeniowej, w sytuacji modelowej, powinna być wartość składki netto, a zatem poziom odpowiadający prawdopodobieństwu zajścia danego zdarzenia – wyjaśnia ekspert. - Nie wnikając w bardziej skomplikowane szczegóły gospodarki finansowej ubezpieczycieli, pewnego poziomu, bazując na prawach matematyki i statystyki, dany ubezpieczyciel nie powinien naruszać. Oczywiście większość podmiotów funkcjonujących obecnie na polskim rynku ubezpieczeniowym to ubezpieczyciele o dobrej kondycji finansowej, mogący odwoływać się niekiedy w skrajnym przypadku do pomocy podmiotów powiązanych, niemniej jednak na dłuższą metę oferowanie stawek ubezpieczeniowych, które nie pozwalają na pokrycie kosztów prowadzenia działalności - w tym największej ich części: wartości wypłacanych odszkodowań i świadczeń - może zagrozić stabilności finansowej ubezpieczyciela.

Eksperci przypominają, że od kilku lat mamy łagodne zimy, nie mamy powodzi ani innych żywiołów o charakterze katastroficznym. - To powoduje postępującą elastyczność zakładów ubezpieczeń i spadające składki – wyjaśnia Owsiński. - To naturalny proces związany z cyklem rynkowym. Impulsem do podwyższenia składek mogą być właśnie drogie szkody. Tak stało się po 2010 r. po powodzi. Ubezpieczyciele wypłacili szkody powodziowe i w związku z tym nagle zaczęto podnosić składki. Część działalności klientów np. z przemysłu drzewnego, gdzie jest duże ryzyko ogniowe lub zakładów zlokalizowanych na terenach narażonych na wystąpienie powodzi musiało płacić składki kilkukrotnie wyższe niż wcześniej lub mieli dużą trudność żeby znaleźć ubezpieczyciela, który zechce ubezpieczyć dany zakład lub działalność.

Ubezpieczenia
Ofiary wypadków bez odszkodowania? Ceny polis OC w górę? Projekt Polski 2050
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Ubezpieczenia
Ukraińskie drony topią sektor paliwowy i ubezpieczeniowy Rosji. Ogromne straty
Ubezpieczenia
Bolesne konsekwencje jazdy bez ważnego OC. Rekordzista ma do zapłaty 5 mln zł
Ubezpieczenia
PZU partnerem TOPR. Nowoczesne technologie wspomogą ratowników
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama