Drogie auta gwałtownie zdrożeją, tanie znikną z rynku. Efekt nowych regulacji UE

Wysokie podwyżki cen mają zrekompensować producentom wzrost kosztów produkcji o 4–5 tys. euro. W pierwszej kolejności uderzą w droższe SUV-y.

Aktualizacja: 13.05.2024 06:18 Publikacja: 13.05.2024 04:30

Sięgająca obecnie 180 tys. zł średnia cena nowego samochodu już niedługo gwałtownie wzrośnie.

Sięgająca obecnie 180 tys. zł średnia cena nowego samochodu już niedługo gwałtownie wzrośnie.

Foto: Adobe Stock

Sięgająca obecnie 180 tys. zł średnia cena nowego samochodu już niedługo gwałtownie wzrośnie. W przypadku aut rodzinnych podwyżki mogą przekroczyć 20 tys. zł. Będzie to efekt wchodzących w życie od początku 2025 r. nowych, bardzo restrykcyjnych regulacji emisyjnych CAFE. To jeszcze nie są nowe normy emisji spalin, więc będzie można sprzedawać samochody przekraczające limit, ale producent będzie musiał płacić karę. Średni poziom emisji, do którego jej nie zapłaci, obniżono ze 118 do 94 g CO2 na przejechany kilometr.

Wiele aut może nie zmieścić się w tym limicie. – Albo producenci wyposażą je w dodatkowe urządzenia obniżające emisję, co podniesie koszt produkcji i podwyższy cenę, albo zapłacą za nie karę, co też podwyższy cenę – tłumaczy Jacek Pawlak, prezes Toyota Central Europe.

Czytaj więcej

Jacek Pawlak, prezes Toyota Central Europe: Zbliża się duża podwyżka cen aut. Niektóre znikną z rynku

Producenci samochodów ograniczą ofertę. Miejskie auta znikną?

Wysokie podwyżki rekompensujące wzrost kosztów produkcji mogą w pierwszej kolejności uderzyć w droższe SUV-y, bo producentom będzie łatwiej dodać równoważące kary emisyjne 4–5 tys. euro do cen drogich samochodów niż małych miejskich, które są z reguły tańsze. Ale te drugie zaczną znikać z rynku.

– Montaż drogich instalacji w wielu autach, które nie spełnią nowych norm, spowodowałby wzrost cen nieakceptowalny dla klientów. Dlatego część marek już myśli o ograniczaniu oferty – mówi Wojciech Drzewiecki, prezes Instytutu Badań Rynku Motoryzacyjnego Samar.

Regulacje CAFE dotyczą średnich emisji z całej sprzedaży danego producenta. Koncerny będą się więc starać o korzystniejszy miks pojazdów w ofercie, dopychając ją zeroemisyjnymi elektrykami. Ale te są wciąż znacznie droższe od aut spalinowych, ponadto zniechęca do nich zbyt wolna rozbudowa infrastruktury ładowania w Polsce.

W dodatku koszty produkcji idą w górę z powodu wprowadzanych w połowie tego roku wymogów obowiązkowego wyposażenia samochodów w dodatkowe systemy poprawiające bezpieczeństwo. Unijne rozporządzenie GSR2 (General Safety Regulation) nałoży na producentów wymóg wyposażenia aut w co najmniej 20 nowych systemów, jak np. przekonstruowany układ hamulcowy, paliwowy i elektryczny, elementy bezpieczeństwa zmniejszające zagrożenia dla pieszych czy rowerzystów, modyfikację oświetlenia, opon, instrumentów pokładowych czy zabezpieczenia przed nieuprawnionym użyciem auta i cyberatakami.

Czytaj więcej

Paweł Rożyński: Drogo w salonach samochodowych. Czy zarobki Polaków jeszcze nadążają za cenami aut?

Problemem nie tylko ceny samochodów. Zdrożeje utrzymanie

Na razie ceny nowych pojazdów spalinowych pozostają w miarę stabilne, w ciągu roku wzrosły o 2–3 proc. Elektryki staniały nawet o 2 proc. , na co wpłynął spadek cen najpopularniejszej w tym segmencie Tesli, ale i tak średnia cena e-auta to 250–260 tys. zł.

Ponieważ skończyły się problemy z dostępnością, skraca się oczekiwanie na auto zamówione według indywidualnej konfiguracji, ceny transakcyjne są dziś niższe od katalogowych średnio o ok. 10 proc. dzięki rabatom, którymi dilerzy chcą przyciągnąć klientów. – W sytuacji gdy sprzedający mają wysokie zapasy, można oczekiwać, że dużą część kosztów dostosowań regulacyjnych wezmą na siebie – uważa Michał Knitter, wiceprezes platformy sprzedażowej Carsmile.

Ale dla kupujących samochody problemem stają się nie tylko ich ceny, ale także rosnące koszty eksploatacji. Według platformy Automarket tylko w 2022 r. koszty serwisu i napraw samochodów zwiększyły się o nawet 38 proc., w rezultacie kierowcy ograniczają je teraz do minimum. Drożeją paliwa, przeglądy gwarancyjne, diagności coraz mocniej naciskają rząd na pilną i wysoką podwyżkę opłat za obowiązkowe badania techniczne, a według serwisu Rankomat średnia składka OC wyniosła w pierwszym kwartale 2024 r. 575 zł i w porównaniu z ub.r. wzrosła o 17,3 proc.

Podwyżki w salonach, do jakich dojdzie za niespełna osiem miesięcy, będą miały głębsze konsekwencje. Jeśli nowe regulacje emisyjne doprowadzą do spadku popytu na nowe auta, w efekcie wzrosną ceny używanych.

Sięgająca obecnie 180 tys. zł średnia cena nowego samochodu już niedługo gwałtownie wzrośnie. W przypadku aut rodzinnych podwyżki mogą przekroczyć 20 tys. zł. Będzie to efekt wchodzących w życie od początku 2025 r. nowych, bardzo restrykcyjnych regulacji emisyjnych CAFE. To jeszcze nie są nowe normy emisji spalin, więc będzie można sprzedawać samochody przekraczające limit, ale producent będzie musiał płacić karę. Średni poziom emisji, do którego jej nie zapłaci, obniżono ze 118 do 94 g CO2 na przejechany kilometr.

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Transport
Tańszy przejazd koleją do Niemiec. PKP Intercity przygotowało specjalną ofertę na Euro 2024
Transport
Drugie podejście Gdyni do agroportu. Chętna KGS. Mamy też odpowiedź Viterry
Transport
Przewoźnicy liczą na ożywienie
Transport
Agroportów nie będzie. Utracona szansa na sukces Polski
Transport
Tomasz Szymczak, prezes lotniska Warszawa-Modlin: Modlin nie dał się zagłodzić