— Nie pozostaje nam nic innego, jak zmniejszyć operowanie z tego lotniska i to już w najbliższym sezonie zimowym. Kolejne cięcia przyjdą latem 2023. Żałujemy, że lotnisko w Modlinie odrzuciło długoterminową umowę o rozwoju, która w ciągu 8 lat pozwoliłaby podwoić ruch i dochody z Ryanaira. Przy tym z trzech udziałowców, tylko PPL blokuje rozwój – powiedział Michael O’Leary. Ostatecznie od sezonu zimowego (czyli od końca października 2022) lotnisko w Modlinie straci 5 tras i zanotuje łączny spadek ruchu o ok. 10 procent. A Ryanair przeniesie połączenia do innych tańszych portów w Polsce i w Unii Europejskiej.

Zimą z Modlina nie polecimy więc do Szczecina, Pragi, Kowna, Pizy i Walencji. Czyli zamiast dotychczasowych 46. tras, będzie 41.

Natomiast w tym sezonie zimowym Kraków Airport zyska loty Ryanaira do Tuluzy i Poznania, a Łódź do Alicante, Mediolanu i Hiszpanii. — Niestety nie mamy w tej sytuacji szansy na rozwój w Warszawie, bo Lotnisko Chopina jest przepełnione i podobnie jest z Modlinem — mówi szef Ryanaira. Czy w takim razie może zdecyduje się skorzystać w portu Warszawa-Radom? — W żadnym wypadku — odpowiada.

Czytaj więcej

Ryanair idzie na wojnę z Brukselą. „Nie widzę szans rozwoju w waszym kraju”

- W miarę jak kontynuujemy rozwój w Polsce, zwiększając liczbę tras z Łodzi i Krakowa oraz rozbudowując za 25 mln euro nasz najnowocześniejszy zakład obsługi technicznej we Wrocławiu, żałujemy, że Warszawa-Modlin odrzuciła długoterminową rozmowę o rozwoju, która pozwoliłaby jej podwoić ruch i dochody. Z ponad 200 nowymi Boeingami 737, które zostaną dostarczone w ciągu najbliższych 4 lat, Ryanair jest jedyną linią lotniczą, która może zapewnić szybki wzrost ruchu i przepustowości w Polsce i w całej Europie — podkreśla prezes tego przewoźnika.

Ryanair rozmawia w tej chwili z Modlinem o odnowieniu umowy dotyczącej połączeń z Modlina. Obecne, które obowiązuje od 10 lat wygaśnie jesienią 2023. I wcale nie ma stuprocentowej pewności, że zostanie przedłużone. — Niestety na razie jest tak, że Modlin pożegnał się z szansą na duży rozwój — nie ukrywa Michael O’Leary.

Bilety na nowe połączenia można już kupować po promocyjnych cenach od 99 złotych za odcinek lotu. Nie ma już promocji za 10 złotych czy za euro. — Bilety muszą zdrożeć, wystarczy spojrzeć, jakie rachunki płacimy za paliwo. Nie będzie to jednak gwałtowna zwyżka cen, o kilka procent w kolejnych latach — zapowiada prezes Ryanaira.