Tak naprawdę wierne A380 pozostały linie Emirates, które z sukcesem zbudowały w Dubaju gigantyczny hub przesiadkowy wschód- zachód. Kiedy Azja zamknęła się z powodu pandemii, ten model przestał się sprawdzać, ale dubajczycy, kiedy tylko okazało się to możliwe, zaczęli uruchamiać połączenia europejskie i amerykańskie. I podstawiali tam A380.
Mniej entuzjazmu mieli dla superjumbo Francuzi, którzy swoich 10 maszyn tego typu uziemili jeszcze przed pandemią. Także Brytyjczycy z British Airways, a prezes Grupy Lufthansa, Carsten Spohr mówił, że niemiecki przewoźnik odstawił swoje największe maszyny na gigantyczny parking u stóp hiszpańskiej części Pirenejów. I że „raczej” stamtąd do Frankfurtu i Monachium już nie wrócą. W Hamburgu, skąd wylatywały do klientów A380 ostatnią taką maszynę, dla Emirates wyprodukowano w grudniu 2021 roku. Łącznie dubajczycy mają w swojej flocie 123 takie samoloty.
Czytaj więcej
Airbus przekazał linii Emirates ostatni z zamówionych samolotów dwupokładowych A380. 16 grudnia zakończyła się 14-letnia epoka superjumbo, które do...
Tymczasem, jak wynika z lotniczej aplikacji Flightradar24 w ostatnich dniach czerwca 2022 w powietrzu było już 129 takich maszyn, które należą nie tylko do Emirates , ale i do australijskiego Qantasa, singapurskich Singapore Airlines. Czyli jest to ponad połowa z tego, co dotychczas zostało wyprodukowane. A latających A380 będzie coraz więcej. Za 9 miesięcy — jak powiedział niemieckiej Deutsche Welle Carsten Spohr wróci do operacji przynajmniej 5. z 8. maszyn należących do LH. Potem być może kolejne. I nie chodzi o to, że Spohr przekonał się do francusko-niemieckiej konstrukcji, ale o to, że to Boeing się spóźnia z dostawami nowych maszyn B777-9. To największy z obecnie znajdujących się w produkcji samolotów dalekodystansowych. Niemiecka linia planuje każdą z maszyn zaopatrzyć w 400 miejsc. Opóźnienia wydłużyły się już do 5 lat , a Lufthansa może liczyć na ich odbiór dopiero w 2025 r. – Opóźnienia w dostawie Boeinga 777-9 są dużym obciążeniem dla naszego ruchu lotniczego” – skarży się Spohr.
Czytaj więcej
Liczba pasażerów w Europie, którzy nie polecą tego lata zbliża się do miliona. Dwie największe linie lotnicze w Europie – Air France KLM i Lufthans...
Natomiast odrestaurowane i gotowe do wykonywania operacji Airbus 380 Lufthansy wystartują z bazy w Monachium na wiosnę 2023 r.
Dlaczego Airbus postawił przed laty na superjumbo? Z prognoz wynikało, że największy ruch lotniczy miał pojawić się w Chinach, gdzie A380 miały kursować pomiędzy wielkimi aglomeracjami. Dubaj budował swój model przesiadkowy, Australijczycy tłumnie latali do Europie, a Singapore Airlines pozazdrościły Emirates i podobny hub chciały ( i zbudowały) w Singapurze. Potem jednak okazało się, że obudziły się miasta 3-5 milionowe, które najbardziej ekonomicznie jest obsługiwać samolotami typy A350, czy B787. A Airbus zdecydowanie przestrzelił z szacowanym popytem na największe maszyny.
Pasażerowie lubili jednak latać tymi samolotami , bo rzeczywiście są perfekcyjnie wyciszone. Wnętrza, z szerokimi schodami, sprawiają ogromne wrażenie i generalnie lot tymi samolotami jest większym wydarzeniem, niż „królową przestworzy”, czyli Boeingiem 747.
Emirates i Singapore Airlines zrobiły z A380 „pałace ze skrzydłami” z prysznicami, barami i apartamentami. Żeby to zobaczyć na lotniskach ustawiały się wycieczki.
Żeby jednak do masowego powrotu A380 rzeczywiście mogło dojść, musi się uspokoić sytuacja na lotniskach, bo w tej chwili nie ma takiego portu lotniczego na świecie, poza Dubajem, który jest w stanie przyjąć kilkanaście superjumbo jednocześnie. To dlatego Lufthansa, chociaż potrzebuje większych mocy przewozowych na sezon zimowy, na razie z powrotem swojej „trzystaosiemdziesiątki” specjalnie się nie spieszy.