Na początku marca spora liczba Żydów leciała z Nowego Jorku do Budapesztu z przesiadką we Frankfurcie. Jednak przesiadka okazała się niemożliwa, gdyż Lufthansa nie wpuściła pasażerów, których dało się łatwo zidentyfikować jako osoby wyznania mojżeszowego na pokład samolotu do Budapesztu. Powodem, dla którego przewoźnik odmówił pasażerom wstępu na pokład miało być niestosowanie się na pokładzie samolotu z Nowego Jorku do Frankfurtu do regulacji dotyczących noszenia masek ochronnych. Teoretycznie był to jak najbardziej zasadny powód, tylko kwestia jest taka, że problemy stwarzało najwyżej parę osób, a lotu do Budapesztu odmówiono około setce. W dodatku żydzi nie lecieli w zorganizowanej grupie.

Według Yitzy Halperna z Nowego Jorku, który rozmawiał o wypadkach z marca z CNN, pasażerom, których można było zidentyfikować jako Żydów odmówiono wstępu na pokład i anulowano bilety do Budapesztu. Według materiałów, do których dotarli amerykańscy dziennikarze, pracownicy przewoźnika mówili pasażerom „wiecie czemu tak się stało”, a pasażerowie odpowiadali „nie wiemy”. Oprócz tego, gdy emocje narosły żydowscy pasażerowie kierowali pod adresem niemieckiej obsługi określenia takie jak „nazista” czy mówili policjantowi „Twoi dziadkowie byliby dumni”.

W trakcie incydentu Halpern tłumaczył obsłudze i policji – Nie jestem z grupą. Rozumiem, że pilot podjął decyzję i nie kwestionujemy jej, ale najwyraźniej mamy zakaz wstępu na inne loty Lufthansy. Czy to jest decyzja Lufthansy, że wszyscy Żydzi, którzy lecieli tym lotem, nie mogą dzisiaj lecieć innym?

Pasażer tłumaczył też, że on stosował się do regulacji odnośnie masek ochronnych i nie rozumie, czemu zastosowano odpowiedzialność zbiorową. Inni pasażerowie odpytywani przez CNN twierdzą natomiast, że nie byli świadkami jakichś problemów na pokładzie lotu LH401. Owszem, niektórzy zapomnieli założyć maskę po konsumpcji posiłku, ale reagowali na polecenia personelu pokładowego. Oczywiście, samolot był duży, więc nie mogli widzieć wszystkiego.

Dodatkową kontrowersją jest tu fakt, że wiadomo o przynajmniej dwóch Żydach, którzy nie byli ubrani w charakterystyczne dla ortodoksów stroje, wpuszczonych na pokład lotu do Budapesztu.

- Nie ubieramy się jak ultraortodoksi, wyglądamy zwyczajnie. Selekcja między Żydami a nie Żydami lub selekcja wśród Żydów jest przerażająca. To był rodzaj jakiejś niedopuszczalnej selekcji. Czułem się niekomfortowo – powiedział Max Weingarten, pasażer, któremu udało się polecieć dalej, dziennikarzom CNN.

Lufthansa broni się, że powodem decyzji było nieprzestrzeganie przepisów przez pasażerów. Jednak wyraziła przy tym ubolewanie z powodu „okoliczności towarzyszących decyzji wykluczenia z lotu pasażerów”. Niemiecki przewoźnik dodał też, że ma „zero tolerancji dla rasizmu, antysemityzmu i dyskryminacji”. Rzecznik wyraził też żal, że wstępu na pokład odmówiono dużej grupie zamiast ograniczyć się do pasażerów, którzy sprawiali kłopoty.

- Jeśli doniesienia się potwierdzą, muszą być konsekwencje. Wykluczenie Żydów z lotu, ponieważ byli rozpoznawalni jako Żydzi, to skandal. Oczekuję, że w szczególności firmy niemieckie będą świadome antysemityzmu – stwierdziła na Twitterze niemiecka polityczka Marlene Schönberger.