Jak informuje TASS zarząd Aerofłotu zdecyduje w najbliższy poniedziałek, 25 kwietnia czy odkupi 8 Airbusów A330. Wszystkie maszyny zostały wypożyczone rosyjskiej linii na mocy leasingu finansowego, a UE zdecydowała, że jeśli takie umowy zostały podpisane przed 26 lutego (czyli w dniu wprowadzenia lotniczych sankcji i dwa dni po inwazji), to transakcja może zostać zrealizowana. Oczywiście nawet jeśli Aerofłot zdecyduje, że chce te maszyny odkupić, to i tak musi jeszcze otrzymać zgodę rządu, aby móc to zrobić. W umowach leasingowych na samoloty zazwyczaj jest tak, że bank, który uczestniczy w transakcji, bądź kredytowe agencje gwarantują 85 proc. ceny maszyny wypożyczonej przewoźnikowi.

W tej chwili w Rosji jest ok. 500 samolotów zagranicznych, głównie Boeingów i Airbusów i wszystkie one zostały udostępnione Rosjanom w ramach leasingu operacyjnego. Zasada takiej transakcji jest następująca: przewoźnik eksploatuje wypożyczoną maszynę i przez określony czas płaci za to miesięczne raty. Po wygaśnięciu umowy samolot wraca do właściciela, czyli do firmy leasingowej.

Wszystko tutaj wydaje się proste, ale Rosjanie od czasu inwazji sporo w tych kontaktach z firmami leasingowymi namieszali. Kiedy sankcje zostały wprowadzone, odmówili zwrotu maszyn, tym samym odcinając sobie możliwość latania na większość lotnisk na świecie, bo tam właściciele mieli prawo do ich zajęcia. Zresztą leasingodawcy wynajęli w tym celu firmy wyspecjalizowane w śledzeniu i rekwirowaniu takich maszyn. Potem rząd w Moskwie postanowił rosyjską flotę upaństwowić, co jeszcze bardziej zaostrzyło stosunki z zachodem, bo wartość zatrzymanej floty sięga 10 mld dol.

Teraz jednak Bruksela dała Rosjanom furtkę: mogą zapłacić firmom leasingowym kwoty, jakie pozostały do końca kontraktów i je zatrzymać, bo wtedy nastąpi przeniesienie własności z leasingodawcy na przewoźnika. Nie ma jednak mowy o tym, aby jakakolwiek firma rosyjska otrzymała od zachodnich leasingodawców nawet centa bądź eurocenta. Transakcje finansowe w drugą stronę pozostają zablokowane.

Ciekawe jaką decyzję podejmie Aerofłot. Dotychczas rosyjscy przewoźnicy zapewniali, że są gotowi do spłacania maszyn wypożyczonych w „nieprzyjacielskich krajach”, ale wyłącznie rublami.

Jak na razie reakcja zachodnim firm leasingowych jest mało optymistyczna, chociaż doceniają, że Bruksela zdecydowała się im pomóc. Fitch Ratings ocenia, że firmy leasingowe będą jednak wolały wystąpić o odszkodowania w firmach ubezpieczeniowych, a wielkość tych wypłat może sięgnąć nawet całej kwoty 10 mld dolarów. Czeka je jednak batalia z ubezpieczycielami, którzy wcale nie są gotowi na ponoszenie tak wysokich kosztów.

Najwięcej na rosyjskim biznesie traci, jak na razie, AerCap największa firma leasingowa na świecie. Wartość jej maszyn uwięzionych i znacjonalizowanych w Rosji wynosi 2,5 mld dolarów, a wystąpiła już o odszkodowania w wysokości 3,5 mld dol. Czyli w swój pakiet włączyła nie tylko wartość maszyn, ale i potencjalne wpływy z ich leasingu.

Czytaj więcej

Ubezpieczyciele liczą straty. Leasingodawcy już się poddali