Reklama
Rozwiń
Reklama

Samobójcza energia

Dokument "Miłość" Filipa Dzierżawskiego jednogłośnie wygrał ostatni Krakowski Festiwal Filmowy – tak głosami jury, jak i publiczności. Premiera we wtorek o 22.50 w TVP 2 - pisze Małgorzata Piwowar.

Aktualizacja: 11.03.2014 12:25 Publikacja: 11.03.2014 12:22

Miłość w czasach popkultury, czyli yass kipiący energią. Na zdjęciu od lewej: Jacek Olter, Leszek Mo

Miłość w czasach popkultury, czyli yass kipiący energią. Na zdjęciu od lewej: Jacek Olter, Leszek Możdżer, Mikołaj Trzaska i Tymon Tymański.

Foto: Przekrój, Joanna Zastróżna Joanna Zastróżna

Film przedstawia historię i reaktywację zespołu "Miłość" - jednej z najważniejszych polskich formacji jazzowych lat '90. 10 lat po rozpadzie grupy, muzycy "Miłości" - Tymon Tymański, Mikołaj Trzaska, Leszek Możdżer i Maciej Sikała spotkali się ponownie. Wspominając stare czasy i dramatyczną historię zespołu, próbowali stworzyć nową muzykę i rozpocząć kolejny rozdział wspólnego grania...

Nie trzeba jednak fascynować się muzyką ani być miłośnikiem któregoś z muzyków występujących w filmie, by docenić wartość tego dokumentu. To kapitalna opowieść o ludziach i relacjach. Dokument powstawał 5 lat i ta cierpliwość się opłaciła. Autor, Filip Dzierżawski, potrafi słuchać bohaterów i czekać, aż zaczną mówić o sprawach najważniejszych. Czasem bywa to bardzo bolesne....

Historia zespołu zaczęła się w 1987 roku, gdy Tymon Tymański grał z kolegami w garażu I poznał Mikołaja Trzaskę. Byli dwudziestolatkami.

- Debil, wariat, ale i gość, z którym warto się trzymać – pamięta Mikołaj Trzaska swoje wrażenia z poznania Tymona.

Połączenie mózgu Tymańskiego i dzikości Trzaski zaowocowało przyjaźnią. Obaj opowiadają o niej tak poruszająco i jednocześnie wzruszająco, że choćby z tego powodu warto zobaczyć film.

Reklama
Reklama

- Miłość powstała z energii, samobójczej energii – mówi po latach Mikołaj Trzaska.

- Nie chcieliśmy grać grzecznie. Byliśmy bandą skurwysynów (nie wiem, czy teraz w "Rz" można używać takich słów, ale to cytat) – potwierdza Tymański.

Dołączenie do tego teamu Leszka Możdżera wydawało się pomysłem dość dziwacznym. "Kościsty, chudy jegomość. Taki wieśniak trochę" – tak opisał Możdżera Olter, który poznał go przy innej muzycznej pracy. Ale docenił jego muzyczna klasę.

- Byłem zaszczutym, zakompleksionym młodzieńcem. Prymusem, który chce dobrze wypaść – przyznaje Możdżer. – To,

co reprezentowali chłopcy z zespołu Miłość nie do końca mi odpowiadało. Było zbyt awangardowe. Zbyt dużo niebezpiecznej wolności.

Byli tak silnymi osobowościami, że spięcia były nieuchronne.

Reklama
Reklama

Granie Mikołaja było dla mnie irytujące – przypomina Możdżer.

Możdżer preferował nuty, Trzaska – improwizację. W końcu zrobiło się za ciasno dla wszystkich w zespole.. Potem jeszcze przeszli wielką próbe, gdy Jacek Olter nie umiał sobie poradzić z życiem...

Reaktywacja zespołu po latach nie udała się. Każdy z członków zespołu widzi tę sprawę inaczej. Nie ma jednej odpowiedzi....

Pasjonująca opowieść. Koniecznie trzeba zobaczyć.

Małgorzata Piwowar

Telewizja
Gwiazda „Hotelu Zacisze” nie żyje. Prunella Scales miała 93 lata
Telewizja
Nagrody Emmy 2025: Historyczny sukces 15-latka z „Dojrzewania”. „Studio” i „The Pitt” najlepszymi serialami
Telewizja
Legendy i nieco sprośności w nowym sezonie Teatru TV: Fredro spotyka Mickiewicza
Telewizja
Finał „Simpsonów” zaskoczył widzów. Nie żyje jedna z głównych bohaterek
Telewizja
„The Last of Us” bije rekord w Ameryce, a zagrożenie rośnie
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama