Reklama

Styczniowe premiery Teatru TV bez wyróżnień

Styczniowe premiery Teatru TV skłaniają do refleksji, że starania o jakość powstających spektakli zastąpiła troska o ich ilość. Żaden z trzech pokazywanych po raz pierwszy - nie zasługuje na wyróżnienie.

Publikacja: 27.01.2026 04:40

Anna Dymna w spektaklu Teatru TV "Królowa miłości" w reżyserii Moniki Czajkowskiej, mat. prasowe TVP

Anna Dymna w spektaklu Teatru TV "Królowa miłości" w reżyserii Moniki Czajkowskiej, mat. prasowe TVP

Foto: mat.pras. TVP

Dwa spektakle: „Królowa miłości” w reżyserii Moniki Czajkowskiej i „Dzień listopadowy” w realizacji Jana Kidawy-Błońskiego są produkcjami przygotowanymi specjalnie dla Teatru TV.

Obydwaj ich realizatorzy debiutują w Teatrze TV.

 „Królowa miłości”- przejmująca kreacja Anny Dymnej

Dominika Bednarczyk i Anna Dymna w spektaklu Teatru TV "Królowa miłości" w reż. Moniki Czajkowskiej,

Dominika Bednarczyk i Anna Dymna w spektaklu Teatru TV "Królowa miłości" w reż. Moniki Czajkowskiej, mat.prasowe TVP

Foto: mat.pras. TVP

 „Królowa miłości” należy do cyklu Nowa Dramaturgia Polska, mającego promować młodych piszących dla teatru oraz najnowsze teksty dramatyczne (co ciekawe w napisach końcowych pojawia się napis: „opracowanie sztuki: Monika Czajkowska i Sandra Szwarc we współpracy z aktorkami”). Sandra Szwarc napisała współczesną historię poruszającą ważny, niemal nieobecny temat terminalnie chorych i ich opiekunów. Główną bohaterką jest Jadwiga (Anna Dymna) cierpiąca na postępującą demencję, daremnie oczekująca odwiedzin syna. Towarzyszy jej Opiekunka (Dominika Bednarczyk) próbująca sprostać zmiennym, trudnym nieraz do spełnienia oczekiwaniom podopiecznej.

Na stronie Teatru TV przeczytać można: „to współczesny moralitet i wiwisekcja rodzinnych relacji. Opowieść o ślepej miłości matki do syna-mordercy i miłości córki do matki, która wypiera zbrodnię syna”. Lepiej te wyjaśnienia poznać przed obejrzeniem „Królowej miłości”, bo w spektaklu nie został na przykład w sposób jasny wyartykułowany fakt, że Opiekunka jest córką. Zwraca się do podopiecznej najpierw: per pani, potem, per Jadwiga – w trzeciej osobie, a zwrot „mamo” – pada w 59 minucie tego godzinnego spektaklu. Jadwigę jako matkę syna-mordercy zidentyfikować mogą jedynie bardzo uważni widzowie, bo tylko przez ułamek sekundy kamera pokazuje gazetę (w drugiej połowie spektaklu), w której dość słabo widoczny jest tytuł artykułu „Syn słynnej profesorki etyki popełnił morderstwo”. A rozumieć, co się ogląda, to rzecz podstawowa i elementarne zadanie dla reżyserki.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Teatr Umer i Lupy ocalony od zapomnienia. Już do obejrzenia w TVP VOD

Atutem tej opowieści jest niewątpliwie kreacja Anny Dymnej, która przejmująco pokazała rozpiętość emocji i stanów świadomości chorej kobiety – matki zbliżającej się do kresu życia.

Triumf natury

Z kolei Jan Kidawa-Błoński, reżyser „Dnia listopadowego” Jarosława Iwaszkiewicza jest doświadczonym zawodowcem, choć to jego debiut w Teatrze TV. Napisane w 1959 r. opowiadanie, które zekranizował, miało już wcześniej dwie realizacje – dla Teatru TV w 1961 r. wyreżyserował je Andrzej Szafiański, a w 1970 r. półgodzinny czarno-biały telewizyjny film na jego podstawie zrealizował Edward Żebrowski.

Tematem „Dnia listopadowego” jest spotkanie po ponad czterech latach matki i syna, których relacje podszyte są poczuciem niespełnionych wzajemnie oczekiwań. Karol, żyjący samotnie, na uboczu życia, do tego chory na serce, mieszka w odległym od cywilizacji domostwie. Jego matka jest aktorką, która przez całe życie przedkładała swój zawód ponad wszystko inne – także ponad Karola. W listopadowy dzień jego imienin składa synowi nieoczekiwaną kilkugodzinną wizytę. I nie jest to łatwy czas dla żadnego z nich…

Ewa Wiśniewska i Olaf Lubaszenko w Teatrze TV "Dzień listopadowy" w reż. Jana Kidawy - Błońskiego, m

Ewa Wiśniewska i Olaf Lubaszenko w Teatrze TV "Dzień listopadowy" w reż. Jana Kidawy - Błońskiego, mat. prasowe TVP

Foto: mat.pras. TVP

Żebrowski był wierny realiom zapisanym przez Iwaszkiewicza – Karol jest leśniczym, mieszkającym w leśniczówce. Hanna Skarżanka w roli matki i Leszek Herdegen – jej syn –   stworzyli kreacje (film można obejrzeć: https://www.dailymotion.com/video/x54e25t). Sfilmowani zostali tak, by każdy grymas twarzy mówił więcej niż wypowiadane słowa, które nie zawsze są tymi, które chcieliby wypowiedzieć. W tej świetnie zagranej, gęstej od pytań i wątpliwości atmosferze nowela Iwaszkiewicza ma się świetnie.

Reklama
Reklama

Reżyser zrealizowanej obecnie dla Teatru TV ekranizacji (adaptacja Alicji Regiewicz), na przedpremierowym pokazie stwierdził, że postanowił zająć się tą właśnie nowelą pod warunkiem przeniesienia jej do współczesności. Oznacza to, że Karol (Olaf Lubaszenko) jest tu właścicielem gospodarstwa agroturystycznego, został dodany kolor i pejzaże (urzekająca barwami malownicza natura), rozbudowane relacje między bohaterami, wśród których ta łącząca Karola z matką (Ewa Wiśniewska) jest „jedną z”.

W tej wersji urosła ranga młodej Hanki (Julia Kijowska), która skonfrontowana zostaje nie tylko z Karolem i jego matką, ale także ważnym dla niej, pracującym w gospodarstwie Kazikiem (Bartosz Gelner). Mimo że postaci tu więcej, tak jak i histeryczno-nerwowych sytuacji i skomplikowanych układów relacji wszelakich – to spektakl ciągnie się niemiłosiernie, bo i trwa dwa razy dłużej niż film z 1970 r.

– W filmie bym sobie na taką narrację nie pozwolił, a w teatrze można eksperymentować – mówił na przedpremierowym pokazie Jan Kidawa-Błoński.

Jedyny eksperyment, jaki się udał, to ujęcia przyrody, ponadczasowej siły tworzącej kontekst dla przemijalnych problemów bohaterów.

Czytaj więcej

Placido Domingo ma 85 lat i nie zamierza przestać śpiewać

Teatr Telewizji w labiryncie poszukiwań

Trzecią styczniową premierą był „Hotel ZNP. Rękopis znaleziony w popielniczce” – przedstawienie, które miało premierę w Teatrze Nowym w Łodzi w październiku 2024 r.

Reklama
Reklama

Spektakl otrzymał wiele wyróżnień podczas 31. Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej i pewnie był jednym z powodów zaprezentowania go szerszej publiczności. Najpierw była jednak powieść Izabeli Tadry, której sceniczną adaptację stworzyła Małgorzata Maciejewska, a na końcu reżyser, Kuba Kowalski.

To historia o młodej, żyjącej współcześnie kobiecie, rozpaczliwie poszukującej właściwego dla siebie miejsca w chybotliwym świecie kryzysu ról społecznych. Bohaterką opowieści jest Belcia (magnetyczna Paulina Walendziak), przemierzająca kolejne hotelowe pokoje w poszukiwaniu miłości, siebie, napotykająca rozmaitych mężczyzn, którzy nie przynoszą jej spełnienia. „Każdy, kogo na swojej drodze spotyka, chce w niej zobaczyć kogoś innego: projektuje na nią swój głód, potrzeby i tęsknoty” – tłumaczył reżyser.

Czytaj więcej

Anna Dymna wróciła do Teatru TV. TVP VOD ma „Norymbergę" z Crowem na wyłączność

Rzecz dzieje się w obskurnym hotelu, a właściwie na jego korytarzach. Akcja toczy się na pograniczu jawy i snu. Nie wiadomo, co jest prawdą, a co zmyśleniem.

Najbardziej przyciąga uwagę odtwórczyni głównej roli, a kamera sprawia, że staje się bohaterką groteskowego monodramu, w którym jej twarz otoczona burzą rudych włosów staje się najistotniejszą składową przedstawienia. Być może w teatrze spektakl trwający sto minut rozkłada uwagę widzów proporcjonalnie na pozostałych aktorów i czyni całość czytelniejszą, ale małe okienko Teatru TV z trudem znosi przyjętą przez realizatorów konwencję.

Reklama
Reklama

Miejmy nadzieję, że premiery lutego dadzą więcej satysfakcji.

Spektakl „Hotel ZNP” jest dostępny na vod.tvp.pl.

Teatr
Piotr Domalewski po „Ministrantach” wraca do teatru dyskutować o polskich bohaterach
Teatr
Anna Dymna wróciła do Teatru TV. TVP VOD ma „Norymbergę" z Crowem na wyłączność
Teatr
„Europa” Warlikowskiego: a nie mówiłem, że jesteśmy mordercami i kanibalami?
Teatr
„Europa” Krzysztofa Warlikowskiego. Cielecka, Chyra, Ostaszewska o krwawych tajemnicach Europy
Teatr
Brak ustawy o teatrze to absurd
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama