Zagrożone sceny. Czy wyniki wyborów samorządowych uderzą w teatry

Zmiany mogą dotknąć Teatr im. Słowackiego w Krakowie oraz scen w Łodzi, Lublinie, Kielcach i we Wrocławiu.

Publikacja: 10.04.2024 04:30

Dyrektor Krzysztof Głuchowski w jako Senator w „Dziadach” w reżyserii Mai Kleczewskiej

Dyrektor Krzysztof Głuchowski w jako Senator w „Dziadach” w reżyserii Mai Kleczewskiej

Foto: Bartek Barczyk/Teatr im. J. Słowackiego

W połowie marca na premierze „Wesela” Wyspiańskiego w Teatrze im. Słowackiego (podlega marszałkowi województwa małopolskiego) minister kultury Bartłomiej Sienkiewicz powiedział, że chce przyznać zasłużonej scenie status narodowej instytucji, jednak poczeka do wyborów samorządowych.

Chodziło o to, by partnerem ministra kultury z KO nie był zdominowany przez Zjednoczoną Prawicę sejmik, który od czasu premiery „Dziadów” Mai Kleczewskiej ponad 800 dni utrzymał dyrektora Krzysztofa Głuchowskiego w mobbingowym statusie odwoływanego pod pretekstem zarzutów przekroczeń finansowych, choć dyrektora uniewinniła Regionalna Izba Obrachunkowa. W medialnych atakach sejmik wspierała m.in. przez ówczesna kurator małopolska Barbara Nowak, pisowski zaś minister kultury Piotr Gliński wycofał się z przyznania teatrowi uzgodnionego już wcześniej statusu narodowej sceny. Oznaczało to utratę wielomilionowej dotacji, czyli cenzurę ekonomiczną,

Teatr im. Słowackiego. Co zrobi minister Sienkiewicz?

Minister Sienkiewicz źle kalkulował i nie doczeka się w małopolskim sejmiku politycznej zmiany. Co więcej, wspomniana Barbara Nowak zdobyła jeden z dwóch mandatów z Krakowa. Jak teraz wraz z radnymi zwycięskiej Zjednoczonej Prawicy postąpi wobec dyrektora Krzysztofa Głuchowskiego i zespołu? Czy koalicja 15 października po przegranych w Małopolsce wyborach samorządowych ma plan, by ratować dyrektora i zespół, który potwierdził wysoką pozycję m.in. musicalem „1989” i „Dziadami”? Czy okaże się, że emisja musicalu „1989” pod koniec maja w Teatrze Telewizji będzie łabędzim śpiewem teatru w obecnym kształcie, który przejmie niebawem nominat PiS? Jak się nieoficjalnie dowiadujemy, minister Sienkiewicz nie chce odpuszczać sprawy krakowskiej sceny. Czy prawica będzie negocjować?

Obecny stan można nazwać pozaprawnym. Zgodnie z ustawą do końca kwietnia powinien być rozstrzygnięty konkurs na dyrektora, jednak wobec pozaregulaminowego otwarcia kopert konkurs unieważniono w październiku, a poprzedni już zarząd sejmiku zaniechał decyzji, tymczasem dyrektorowi Głuchowskiemu z końcem sierpnia kończy się kontrakt.

Prezes piętnuje Kielce

Niepewna może być sytuacja Teatru im. Żeromskiego w Kielcach. Dyrektor Michał Kotański, obecnie również szef Teatru TV, uczynił z niego jedną z ważniejszych scen w kraju (to koproducent „Jak nie zabiłem swojego ojca…” Mateusza Pakuły, który zdobył najważniejsze nagrody w 2023 r.). Jednocześnie finalizuje kilkuletnią skomplikowaną inwestycję przebudowy historycznej siedziby teatru oraz jej rozbudowę.

Gwarantowało to stabilizację ze strony zarówno poprzednich władz sejmiku, jak i ministra Piotra Glińskiego, który jako szef MKiDN współprowadził teatr. Jednocześnie Anna Krupka, zwana dawniej w mediach makijażystką lub aniołkiem Jarosława Kaczyńskiego, wydelegowana przez niego do Świętokrzyskiego, składała do prezesa PiS donosy na dyrektora Kotańskiego. Powodem miał być spektakl „Ale z naszymi umarłymi” Marcina Libera, szkalujący rzekomo Lecha Kaczyńskiego. Właśnie po tych donosach w czasie objazdu Świętokrzyskiego, Jarosław Kaczyński mówił, że teatr w Kielcach PiS-owi nie sprzyja.

Marszałkiem w sejmiku ma być teraz Renata Janik, którą Krupka namaściła na szefową PiS w regionie. Janik jako była liberałka z PO i Porozumienia Jarosława Gowina nie była uważana za osobę sprzyjającą kulturze. Ma też ostatnio kłopoty – w sprawie podpisania dotacji dla jednej z firm (ponad 4 mln zł) zostało złożone zawiadomienie do prokuratury. Janik zrzuca winę na PO i PSL. W poprzedniej kadencji była wicemarszałkiem.

Donos w Łodzi

Zjednoczona Prawica w Łódzkiem wbrew protestowi zespołu artystyczngo, pomimo przegranego konkursu przepchnęła najpierw na fotel wicedyrektora Teatru im. Jaracza Michała Chorosińskiego, męża posłanki PiS Dominiki Chorosińskiej (minister kultury od listopada do grudnia), później zaś na dyrektora.

Wcześniej pod pretekstem wyników kontroli usunięto w 2020 r. zasłużonego dyrektora Waldemara Zawodzińskiego. Jak wiele wskazuje, dlatego że zaprosił do pracy Jana Klatę, którego nie chciał widzieć w Starym Teatrze minister Piotr Gliński. Można było mówić o „czarnej liście” i „wilczym bilecie”. Żeby było straszniej, działacze PiS kolportowali plotkę, że Klata z pomocą Zawodzińskiego chce wystawić sztukę wymierzoną w Jarosława Kaczyńskiego. Chodziło o „Zemstę rosyjskiej sieroty" Henriego Rousseau z 1898 r. Donos albo jak kto woli zawiadomienie do zarządu sejmiku wykonała księgowa teatru, która nie zaakceptowała umowy z Janem Klatą.

Teraz prawica straciła władzę w sejmiku, nadzór nad Jaraczem przejmie koalicja 15 października. Jaki los czeka dyrektora Chorosińskiego?

Teatr Polski we Wrocławiu, Teatr w Podziemiu

W Teatrze Polskim we Wrocławiu Piotr Gliński w sojuszu z bezpartyjnymi radnymi z Dolnego Śląska, zainstalował w miejsce dyrektora Krzysztofa Mieszkowskiego Cezarego Morawskiego. Miał przywrócić porządek po „lewackiej anarchii”, ale musiał odejść po druzgoczącej kontroli NIK. Od tamtego czasu Polski nie odzyskał artystycznej pozycji. Na trzech scenach gra się miesięcznie mniej niż 30 spektakli, duża część to farsy. Część dawnych aktorów gra w najlepszych teatrach stolicy (Powszechny, Nowy, Studio), inni tworzą wrocławski Teatr w Podziemiu.

Po zmianie władzy w sejmiku (prawica przegrała) nie będą mogli wyjść z podziemia na sceny w Polskim, ponieważ jeden z największych kompleksów teatralnych idzie do remontu. Dyrektor Jacek Gawroński modernizację dużej sceny rozpocznie w II półroczu 2024 r., a potrwa do końca 2027 r. Scena Kameralna pójdzie do remontu w 2025 r., który potrwa do końca 2028 r. Polski będzie mógł korzystać z najmniejszej Sceny na Świebodzkim. Z około 800–900 miejsc zostanie mniej niż 200. Dla Wrocławia, który dekadę temu był jednym z trzech najważniejszych ośrodków teatralnych w Polsce, to katastrofa.

Lublin: PiS kontra nominat PiS

W Lubelskiem wszystko dalej będzie kontrolowała Zjednoczona Prawica. Tymczasem, jak donosił jeszcze przed wyborami portal Jawny Lublin, pismo marszałka z PiS Jarosława Stawiarskiego w sprawie zamiaru odwołania Redbada Klynstry-Komarnickiego, dyrektora Teatru im. Osterwy (wcześniej był nadzieją Zjednoczonej Prawicy), trafiło już do związków zawodowych działających w teatrze. Decyzja ma związek z naruszeniem przepisów. Dyrektor nie ukrywa zaskoczenia, ale związkowcy mówią o chaosie i siedmiu zastępcach dyrektora i niezliczonej ilości pełnomocników.

W 2022 r. dyrektor przyznał dwóm bliskim współpracowniczkom nagrody ok. 30 tys. zł (wicedyrektor Adrianna Całus była potem rzeczniczką ministra edukacji Przemysława Czarnka), aktorom zaś średnio 680 zł. Pisze się o innych nieprawidłowościach. Co na to władze lubelskiego sejmiku?

Prezydent Legnicy niszczył teatr, nie przeszedł do drugiej tury

Zadowolony może być Jacek Głomb, wieloletni dyrektor Teatru im. Modrzejewskiej w Legnicy, zespół i legniczanie. Prezydent Tadeusz Krzakowski, rzekomo bezpartyjny, ale układający się z prawicą wbrew umowie z sejmikiem dolnośląskim, wycofał się z dotowania zasłużonej sceny, co było bez precedensu na skalę kraju. Krzakowski nie przeszedł do drugiej tury.

Wkrótce odbędą się konkursy na dyrektorów Narodowego Starego Teatru w Krakowie i Teatru Dramatycznego w Warszawie, po odwołaniu Moniki Strzępki.

W połowie marca na premierze „Wesela” Wyspiańskiego w Teatrze im. Słowackiego (podlega marszałkowi województwa małopolskiego) minister kultury Bartłomiej Sienkiewicz powiedział, że chce przyznać zasłużonej scenie status narodowej instytucji, jednak poczeka do wyborów samorządowych.

Chodziło o to, by partnerem ministra kultury z KO nie był zdominowany przez Zjednoczoną Prawicę sejmik, który od czasu premiery „Dziadów” Mai Kleczewskiej ponad 800 dni utrzymał dyrektora Krzysztofa Głuchowskiego w mobbingowym statusie odwoływanego pod pretekstem zarzutów przekroczeń finansowych, choć dyrektora uniewinniła Regionalna Izba Obrachunkowa. W medialnych atakach sejmik wspierała m.in. przez ówczesna kurator małopolska Barbara Nowak, pisowski zaś minister kultury Piotr Gliński wycofał się z przyznania teatrowi uzgodnionego już wcześniej statusu narodowej sceny. Oznaczało to utratę wielomilionowej dotacji, czyli cenzurę ekonomiczną,

Pozostało 88% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Teatr
Pierwsze decyzje Minister Kultury. Dorota Ignatjew dyrektorką Starego Teatru w Krakowie.
Teatr
„Biedermannowie” w Łodzi. Woleli zginąć, niż iść do obozu NKWD
Teatr
„Romeo i Julia” w Teatrze Wielkim w Łodzi. Pięcioletnia licencja na miłość
Teatr
Teatr Dramatyczny bez dyrektora. Konkurs nierozstrzygnięty
Teatr
Polsko-amerykański musical o Irenie Sendlerowej w Berlinie