Reklama

Polonijna fauna Gombrowicza

Nowy „Trans-Atlantyk” w Kielcach. O takich ludziach jak aktor i reżyser Piotr Sieklucki zwykło się pisać: Uwaga, talent! Zapamiętajcie to nazwisko. Jeszcze o nim usłyszymy

Publikacja: 02.04.2008 17:03

Polonijna fauna Gombrowicza

Foto: Rzeczpospolita

Znakomicie poradził sobie Sieklucki z niełatwą eseistyczną formą prozy Witolda Gombrowicza. Pokazał ją w intrygujących, dynamicznych scenkach, nic nie gubiąc z przenikliwej autorskiej ironii.

Reżyser kieleckiego przedstawienia ukończył aktorstwo w krakowskiej PWST w 2005 r. Łączy występy w Grupie Rafała Kmity i Starym Teatrze. Jest dyrektorem Nowego Teatru w Krakowie. Gra i reżyseruje, zbiera nagrody, w tym m.in. ministra kultury.

Zadomowił się też w Teatrze im. Stefana Żeromskiego w Kielcach, gdzie wystawił wcześniej adaptacje „Grigi” Antona Czechowa i „Pijanego na cmentarzu” Marka Hłaski. Gombrowicz opisał polską emigrację w Argentynie w chwili wybuchu II wojny światowej. Jego prześmiewcze, gorzko-zgryźliwe spojrzenie na rodaków zasadniczo odbiegało od hurrapatriotycznych tradycji, jakimi karmiła się dotąd cała nasza literatura.

Autor „Ferdydurke” szydził z narodowego zadufania, pustosłowia i tromtadracji Polaków, całkowicie oderwanych od realiów, w jakich żyli za oceanem.

Piotr Sieklucki miał do dyspozycji świetnie skonsolidowany zespół kieleckiego Teatru im. Stefana Żeromskiego. Jak zwykle w inscenizacjach „Trans-Atlantyku” na czoło wybił się Gonzalo, argentyński milioner o portugalskich korzeniach. Tu w rewelacyjnym wykonaniu Pawła Sanakiewicza. Fascynująco wypadał zwłaszcza w scenach, gdy starał powściągać południowy temperament, by zanadto nie ujawniać homoseksualizmu postaci. Przy jego roli wszystkie pozostałe stopniały do epizodów, jakkolwiek doskonałych.

Reklama
Reklama

Czerpiąc z istoty prześmiewczego utworu Gombrowicza, Sieklucki ukazał bohaterów jak ludzką menażerię: Edward Janaszek jako Minister pysznił się kogucią postawą, pięknie kontrastując z niepozornie szarym Mirosławem Bielińskim – Radcą. Na psich zachowaniach i odruchach Dawid Żłobiński zbudował postać kundlowatego Pyckala, a Janusz Głogowski, tworząc Ciumkałę, przypominał kwokę.

Sklerotycznego Tomasza –emerytowanego oficera zidiociałego na punkcie honoru – fantastycznie zagrała Maria Wójcikowska. Marzena Ciuła wspaniałym odśpiewaniem hymnu Argentyny powitała rzuconego na obcy brzeg pisarza Witolda Gombrowicza, w którego wcielił się Hubert Bronicki.

Frapujące, pełne inscenizacyjnego rozmachu przedstawienie Piotra Siekluckiego, twórczo wykorzystujące wzorce komedii dell’arte, polecam każdemu.

Kielecka scena, której od lat szefuje Piotr Szczerski, nie leży w orbicie szczególnego zainteresowania widzów spoza miasta i regionu. Wielka szkoda. Przydałby się tzw. mądry snobizm na ten teatr, bo wart tego.

Witold Gombrowicz „Trans-Atlantyk, czyli antypolska robota”, adaptacja, reżyseria Piotr Sieklucki, scenografia i kostiumy Łukasz Błażejewski, oprac. muzyczne Marzena Ciuła. Teatr im. Stefana Żeromskiego, Kielce, premiera 27 marca

Teatr
Styczniowe premiery Teatru TV bez wyróżnień
Teatr
Piotr Domalewski po „Ministrantach” wraca do teatru dyskutować o polskich bohaterach
Teatr
Anna Dymna wróciła do Teatru TV. TVP VOD ma „Norymbergę" z Crowem na wyłączność
Teatr
„Europa” Warlikowskiego: a nie mówiłem, że jesteśmy mordercami i kanibalami?
Teatr
„Europa” Krzysztofa Warlikowskiego. Cielecka, Chyra, Ostaszewska o krwawych tajemnicach Europy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama