Reklama

Piotr Cieplak inscenizuje Księgę raju Mangera w Żydowskim

Na jubileusz 60-lecia Teatru Żydowskiego Piotr Cieplak zaprasza do raju Icka Mangera

Aktualizacja: 20.12.2010 01:03 Publikacja: 20.12.2010 00:54

W „Księdze raju” Icka Mangera zagrały również marionetki

W „Księdze raju” Icka Mangera zagrały również marionetki

Foto: Fotorzepa, Jak Jakub Ostałowski

Icka Mangera i Piotra Cieplaka z pewnością wiele łączy. Obaj potrafią mówić o rzeczach istotnych z pewnym dystansem, poczuciem humoru, czasem nostalgią. Rozmawiając o człowieku, nie ferują łatwych wyroków. Przymykają często oczy na jego słabości i śmiesznostki.

To „współodczuwanie” obu artystów widać doskonale w premierze Teatru Żydowskiego, czyli „Księdze raju”.

Raj stworzony przez jednego z najciekawszych żydowskich autorów daleki jest od doskonałości. Jest rajem „utrąconym”. Istoty, które go zamieszkują, mają wiele cech ludzkich. Nie są pozbawione przywar i rozterek, jakie u bliźnich obserwujemy niemal każdego dnia.

Kanwą opowieści Mangera jest żydowska legenda mówiąca, że człowiek przed urodzeniem przebywa w raju. Anioł, który wysyła go na ziemię, daje mu prztyczka na odchodne, by zapomniał o szczęśliwym bytowaniu. Bohater księgi Szmul jednak tej pamięci nie traci.

Spektakl dzieje się w dwóch płaszczyznach. Świat raju prezentują aktorzy, świat ziemski – marionetki. Piotr Cieplak przeniósł akcję w czasy współczesne. Obok mędrców i pięknych kobiet pojawiają się galerianki, a nawet transwestyta. Jest również Radio Raj, które nadaje prognozę pogody na najbliższe 100 lat.

Reklama
Reklama

Raj Cieplaka jako państwo dziwnie przypomina współczesną Polskę. Ma podobną liczbę mieszkańców i kształt na mapie.

W spektaklu humor graniczy z powagą, jest sporo groteski, a nawet kiczu. Rzecz opowiedziana jest w podobnej tonacji jak świetne Singerowskie „Opowiadania dla dzieci” Cieplaka i Witkowskiego w Teatrze Narodowym w 2007 roku. Między spektaklami jest zasadnicza różnica. Widowisko w Narodowym skrzy się humorem i ma w sobie dużo poezji. W Żydowskim ta machina teatralna mocno trzeszczy. Nie ma tu lekkości. Trzygodzinny spektakl już po kwadransie po prostu nuży.

Paradoksem jest to, że sceny marionetkowe wypadają lepiej niż aktorskie. Atutem w tych drugich jest Izabella Rzeszowska jako pełna wdzięku rozśpiewana anielica. Cenię zaangażowanie Piotrów: Siereckiego i Chomika, w rolach Szmula i jego przyjaciela Szczyla, ale to z pewnością za mało, by mówić o sukcesie całości.

Teatr
„Albo jesteś pod Putinem, albo z nim walczysz”. Rosyjski reżyser Iwan Wyrypajew dla „Rzeczpospolitej”
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Teatr
Spektakl na czwartą rocznicę agresji Rosji na Ukrainę
Teatr
Komisja programu Teatr Ministerstwa Kultury poszła drogą wykluczeń. Niszowi eksperci sabotują festiwale
Teatr
Rzeź kilku czołowych festiwali w Instytucie Teatralnym
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama