Telefon zaufania uruchomiono na żądanie Szwedzkiego Narodowego Koordynatora Walki z Ekstremizmem w 2015 roku. Początkowo była prowadzona przez Czerwony Krzyż i organizację Save the Children.

Czytaj także: Szwecja. Batalia o młodych azylantów

Latem zapadła jednak decyzja, że rząd nie będzie nadal przeznaczać środków budżetowych na tę inicjatywę.

Christer Mattson, z Uniwersytecie w Goeteborgu, który prowadzi badania nad agresywnym ekstremizmem, krytykuje decyzję władz kraju jako "niezbyt dobrze przemyślaną".

- Generalnie obszar walczenia i zapobiegania ekstremizmowi charakteryzuje stosunkowo płytkie podejście do problemu, krótkowzroczność i szukanie kolejnych, nowych pomysłów - podczas gdy już istniejącym poświęca się zbyt mało uwagi. To dotyczy, generalnie, całego świata Zachodu, niestety - twierdzi Mattson.

- Chcemy szybkich rezultatów, ale nie ma czegoś takiego jak szybkie rezultaty kiedy chodzi o przeciwdziałanie radykalizacji - dodaje podkreślając, że szybkie rezultaty można osiągać wyłapując osoby, które już zdecydowały się na działalność terrorystyczną. - Ale gdy w grę wchodzi prewencja, czas (potrzebny na osiągnięcie efektów - red.) jest znacznie dłuższy i projekty typu: trzy spotkania, dwie debaty - są całkowicie płytkie i nie przyniosą żadnego efektu. Wiemy to z badań - mówi Mattson. 

W Szwecji pojawiły się głosy, że ludzie zbyt rzadko korzystali z telefonu zaufania, co traktowano jako dowód na to, że środki przeznaczone na ten projekt są źle wykorzystywane. W ciągu ponad roku po zgłoszeniach na gorącą linię zajęto się jedynie 154 przypadkami radykalizacji. Jednak zdaniem Mattsona to dobry wynik, ponieważ "środowiska (zagrożone radykalizacją) liczą zaledwie kilka tysięcy osób".

Większość zgłoszeń dotyczyła doniesień o potencjalnej religijnej radykalizacji, w dalszej kolejności - radykalizacji skrajnie prawicowej i - w najmniejszym stopniu - skrajnie lewicowej. Mattson zwraca jednak uwagę, że w ubiegłym roku dwukrotnie zwiększyła się liczba zgłoszeń dotyczących radykalizacji skrajnie prawicowej.

30 proc. zgłoszeń pochodziło od członków rodzin osób, które były podejrzane o radykalizację. Pozostałe zgłoszenia pochodziły głównie od nauczycieli i pracowników opieki społecznej.

Autopromocja
ORZEŁ INNOWACJI

Ogłoszenie wyników konkursu już 28 września

Dowiedz się więcej

Teraz rząd rezygnuje z finansowania telefonu zaufania, ale Ola Mattsson, z organizacji Save The Children, zapowiada, że będzie ona nadal prowadzić gorącą linię przynajmniej do końca roku. Do tego czasu organizacja ma nadzieję zdobyć środki na dalsze działanie.

- Docieranie do ok. 200 ludzi rocznie - to może wydawać się niewiele, ale ci ludzie bardzo potrzebują wsparcia - podkreśla Mattsson.