Duchowieństwo muzułmańskie postanowiło, iż wszyscy imamowie i mułłowie podczas nabożeństw będą nawoływać wiernych do udziału w wyborach do Dumy Państwowej Federacji Rosyjskiej, które odbędą się już 2 grudnia.

– Niech oddają głos na tych kandydatów, którzy będą w stanie spełnić wolę ludu – poucza przewodniczący Rady Muftich Rawil Gajnutdin. Nikt nie może mieć wątpliwości co do tego, że „wolę ludu” potrafi spełnić tylko partia, na czele list której widnieje nazwisko rosyjskiego prezydenta, czyli – Jedna Rosja.

Podobną inicjatywę podjęto na początku listopada, podczas III Forum Muzułmanów Rosji, gdzie została uchwalona odezwa namawiająca Putina do wystartowania w wyborach prezydenckich. „Nie nawołujemy do łamania konstytucji. Pragniemy tylko zmiany jednego z jej artykułów” (by Putin mógł kandydować) – głosi odezwa.

Najgorętszym orędownikiem trzeciej kadencji Putina jest prezydent Czeczenii Ramzan Kadyrow. – Jeśli chcemy zachować jedność Rosji, to naszym prezydentem powinien pozostać Putin – powtarza.

– W Kazachstanie można być dożywotnim prezydentem. W Turkmenistanie też. Dlaczego nie można w Rosji? – przekonuje, przywołując przykład państw muzułmańskich. Eksperci rosyjscy alarmują, iż Czeczenia Kadyrowa coraz bardziej zamienia się w dyktaturę wyznaniową.

Z punktu widzenia Kremla bardziej istotne wydaje się co innego. Właśnie Kadyrow i jemu podobni potrafią najskuteczniej zagwarantować pożądany wynik wyborów na kontrolowanym przez nich terenie.