Z tego artykułu się dowiesz:
- Jaka decyzja Prokuratury Krajowej zapadła w sprawie jednego z wątków śledztwa smoleńskiego?
- Jakie konkretne zarzuty były przedmiotem umorzonego wątku śledztwa?
- Jak prokuratura uzasadniła swoje postanowienie o umorzeniu?
- Czy decyzja ta wpływa na inne, nadal prowadzone wątki śledztwa smoleńskiego?
- Dlaczego zmieniono śledczych badających wątek zdrady dyplomatycznej?
Wielowątkowe śledztwo w sprawie zdrady dyplomatycznej po katastrofie rządowego samolotu pod Smoleńskiem 10 kwietnia 2010 r. trwa od 31 sierpnia 2016 r. Jak poinformował prok. Przemysław Nowak, rzecznik prasowy Prokuratury Krajowej, postanowienie o umorzeniu wątku tzw. zdrady dyplomatycznej wydał 4 marca kierownik Zespołu Śledczego nr 1 PK. Decyzja ta jest prawomocna.
Prokuratura Krajowa: nie ma dowodów, że Donald Tusk rozmawiał z Bronisławem Komorowskim o wspólnym śledztwie z Rosjanami ws. katastrofy smoleńskiej
Z informacji PK wynika, że śledczy zdecydowali o umorzeniu wątku o działaniu na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej poprzez odstąpienie od ustnej umowy przewidującej wspólne prowadzenie śledztwa przez polskich i rosyjskich prokuratorów, a także wątek związany z zaniechaniem wystąpienia Prokuratora Generalnego Rzeczypospolitej Polskiej do Prokuratora Generalnego Federacji Rosyjskiej z wnioskiem o utworzenie wspólnego zespołu śledczego do prowadzenia postępowania przygotowawczego w sprawie katastrofy.
W sprawie pierwszego wątku śledztwo zostało rozpoczęte w 2010 r. w wyniku dwóch pisemnych zawiadomień od osób fizycznych. Zawiadamiający wskazali, że 10 kwietnia 2010 r., w trakcie rozmowy telefonicznej pomiędzy Prezesem Rady Ministrów lub Marszałkiem Sejmu tymczasowo wykonującym obowiązki Prezydenta RP a Prezydentem Federacji Rosyjskiej miało dojść do zawarcia ustnej umowy dotyczącej wspólnego prowadzenia przez prokuratorów polskich i rosyjskich śledztwa w sprawie katastrofy samolotu Tu-154M nr 101. Zdaniem zawiadamiających, tego samego dnia premier lub p.o. prezydenta RP miał odstąpić od tej umowy, również ustnie, co stanowiło działanie na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej w rozumieniu art. 129 k.k. (przestępstwo „zdrady dyplomatycznej”).
Po przesłuchaniu kilkudziesięciu świadków i analizie obszernej dokumentacji prokuratura nie uzyskała żadnego dowodu potwierdzającego zgłoszone zarzuty. Dowodów takich nie wskazały również osoby zawiadamiające, które – jak twierdzi prokuratura - ograniczyły się jedynie do przedstawienia swoich przypuszczeń na podstawie doniesień medialnych.