Reklama

Janusz Lewandowski: Europa się budzi. Jak Putin i Trump zmienili geopolitykę UE

Przebudzenie, które Europie zgotowali wespół Putin i Trump, jest przede wszystkim „zasługą” dziwnych kroków USA. Nie wystarczyła agresja, a nawet zbrodnie w Buczy. Ale czerwony dywan na Alasce dla zbrodniarza wojennego i głosowania razem z Rosją na forum ONZ to był dzwonek alarmowy.
16 lutego 2026 roku, Kolonia. Wóz karnawałowy z Putinem i Trumpem próbującymi „pożreć Europę”.

16 lutego 2026 roku, Kolonia. Wóz karnawałowy z Putinem i Trumpem próbującymi „pożreć Europę”.

Foto: PAP/DPA/Federico Gambarini

Nekrologi dla Europy jako schyłkowego kontynentu pisano już na początku XX wieku. Wspomnę wrażenie, jakie wywarł Oswald Spengler publikując w 1918 r. swoją przepowiednię „Der Untergang des Abendlandes”. Dzieło wydawało się prorocze, gdy powstająca z popiołów I wojny światowej Europa zachorowała na nacjonalizm i komunizm, szykujące jeszcze większe kataklizmy. Dwie wojny rozlały się na inne kontynenty, ale najbardziej zrujnowały nasz kontynent, jakby potwierdzając samobójcze skłonności europejskiej cywilizacji, która panowała przez stulecia nad całym światem. 

Powojenny ład i złudzenia zimnej wojny 

Z traumy II wojny światowej wyrosły instytucje, które miały strzec ładu światowego. Okazały się zawodne w klimacie „zimnej wojny” i szantażu atomowego. Niemniej, pozwoliły odróżnić lepszy i gorszy świat – tych, którzy szanują uzgodnione zasady oraz tych, którzy je łamią. Do tego lepszego świata tęskniły kraje zniewolone przez ZSRR. Zwłaszcza że zachodnia część naszego kontynentu wydobyła się z przekleństwa geopolityki, inicjując demokratyczne Wspólnoty Europejskie, zalążek późniejszej Unii Europejskiej.

Czytaj więcej

Europa wychodzi z cienia Ameryki. Czy obroni Ukrainę?

Koniec XX wieku był optymistycznym zwieńczeniem stulecia wojen i totalitaryzmów. Jesień Ludów 1989 uwolniła narody Europy Środkowo-Wschodniej z jarzma sowieckiego, a obalenie muru berlińskiego zwiastowało zjednoczenie Europy. 

Jednak początek XXI wieku zaprzeczył optymistycznym przepowiedniom. UE musiała stawić czoła kryzysom niezawinionym, importowanym z innych kontynentów. Kryzys finansowy, kryzys migracyjny, wreszcie śmiertelna pandemia COVID-19. W 2022 r. wojna wróciła na nasz kontynent, a w 2026 r. interwencja USA i Izraela w Iranie podpaliła nieuleczalnie zapalny rejon Bliskiego Wschodu – z konsekwencjami dla Europy.

Reklama
Reklama

Świadomość zagrożeń geopolitycznych przyszła karygodnie późno, poprzedzona świadomością porażek ekonomicznych w świecie, który nie respektuje zasad, na jakich ufundowano w 1994 r. Światową Organizację Handlu. Wstydliwe oskarżenie, że stajemy się kolonią cyfrową GAFA (Google, Apple, Facebook, Amazon). Do tego poczucie bezradności wobec ofensywy Chin, wykorzystujących członkostwo w WTO, ale bez wzajemności.  

Co gorsza, tej traconej nadziei na ład światowy respektujący nasze zasady towarzyszyły iluzje co do „oswojenia” Rosji poprzez handel (Wandel durch Handel). Iluzje przetrwały jawne dowody rosyjskiego imperializmu w Czeczenii, potem w Gruzji, a nawet aneksji Krymu. Cały czas oszczędzano na zbrojeniach, licząc na dywidendę pokojową z łaski Waszyngtonu.  

Nawet agresja Władimira Putina w 2022 r. nie całkiem obudziła instynkt samozachowawczy UE. Jakby niesłyszalny był „pierwszy” Donald Trump w Davos: „Jeśli zostaniecie napadnięci, na pewno wam nie pomożemy”. To dlatego pierwszy kształt strategii suwerenności strategicznej UE nie miał dzisiejszego dramatyzmu. Wciąż dominował wymiar niezależności ekonomicznej, hasło re-risking, by uwolnić się od szantażu politycznego. Czyli bezpieczne łańcuchy dostaw, całkiem korzystne dla Polski. Zmniejszenie zależności od rosyjskich surowców i monopolu Chin w minerałach ziem rzadkich. Nieśmiałe próby emancypacji od cyfrowych platform USA. Wstrzemięźliwe reakcje na cła Trumpa, by uniknąć wojny handlowej. Dominowała strategia schlebiania, a nie otwartego kontestowania nieobliczalnego prezydenta USA.  

Dziwne kroki Stanów Zjednoczonych i rosnąca agresja Rosji 

Jakże pożądane przebudzenie, które Europie zgotowali wespół Putin i Trump, jest przede wszystkim „zasługą” dziwnych kroków USA. Nie wystarczyła agresja, a nawet zbrodnie w Buczy. Ale czerwony dywan na Alasce dla zbrodniarza wojennego Putina i głosowania razem z Rosją na forum ONZ to był dzwonek alarmowy. Pierwszym świadectwem solidarności z Ukrainą była reakcja na potraktowanie Zełenskiego przez Trumpa w Białym Domu w marcu 2025 r.. Limit tolerancji został wyczerpany, gdy Trump, rozochocony po błyskotliwym porwaniu Maduro zagroził inwazją na Grenlandię, co oznacza, że groził konflikt z członkiem NATO – Danią, czyli koniec NATO. Przy całej świadomości przewagi militarnej USA, większość z pozostałych 31 krajów członkowskich na różne sposoby manifestowała wsparcie Grenlandii.

Prezydent USA Donald Trump wita przywódcę Rosji Władimira Putina w Anchorage na Alasce.

Prezydent USA Donald Trump wita przywódcę Rosji Władimira Putina w Anchorage na Alasce.

Foto: PAP/Newscom.

Potwierdzenie skuteczności takiej strategii w relacjach z Trumpem przyszło na forum w Davos, w styczniu 2026 r., kiedy ten szokował godzinnym słowotokiem, wypełnionym pychą i nieprawdą. Tak, ale główny przekaz dnia to zapewnienie, że nie zajmie Grenlandii siłą. Poczucie ulgi łagodziło oburzenie za obraźliwe słowa wobec sojuszników USA, także poległych Polaków w Afganistanie i Iraku. Doczekał się niechętnej reakcji, gdy zaproponował kupiecką i prywatną alternatywę wobec ONZ w postaci dziwacznej Rady Pokoju.  

Reklama
Reklama

Przebudzenie Europy przybrało postać inicjatyw urealniających suwerenność strategiczną. Przeważa wciąż defensywa – uwalnianie się od geopolitycznych zależności, tzw. de-risking. Wspomniana dywersyfikacja zaopatrzenia w minerały ziem rzadkich, ochrona infrastruktury krytycznej. Usuwanie chińskiej technologii z sieci telekomunikacyjnych.  Eliminacja chińskich samochodów w Polsce z obszarów o znaczeniu militarnym.  

Czytaj więcej

Koniec rozmów w Białym Domu. Trump przerwał spotkanie, by zadzwonić do Putina

Paradoksalnie, śmielej UE przechodzi z defensywy do ofensywy w relacjach z USA. Porozumienia handlowe tworzą własną przestrzeń współpracy, bez udziału USA, takie jak Mercosur. Coraz bardziej akceptowana zasada „Buy European” w zamówieniach publicznych w sektorach wrażliwych (Industrial Accelerator Act) , gdzie uciera się standard 65 proc. do 35 proc. spoza Unii. W Davos Niemcy ogłosili inicjatywę europejskiej sieci „W”, by rywalizować z „X” Muska. Także próby pokonania monopolu systemów płatniczych Mastercard i Visa czy cyfrowe euro, które Europejski Bank Centralny zapowiada na 2029 r. U nas minister Krzysztof Gawkowski chce opodatkować zyski amerykańskich big-techów. 

Kto chętny na rosyjską ropę? 

Nie wszystko zmierza w stronę pożądanej suwerenności strategicznej. W sprzeczności z kolejnymi pakietami sankcji, UE ciągle kupuje rosyjskie surowce, tym samym finansując agresora. W 2025 r. zakupiła aż 49 proc. rosyjskiego eksportu LNG! Im bardziej odległe są daty całkowitego zakazu importu z Rosji, tym więcej czasu na znalezienie pośredników w omijaniu sankcji. Sankcje są dziurawe tak długo, jak Viktor Orban czy Robert Fico są u władzy. Uniezależnianie od Rosji prowadzi do większej zależności od USA, skąd pochodzi jedna czwarta dostaw gazu. Dlatego wskazana jest dywersyfikacja, a wojna na Bliskim Wschodzie eliminuje takie kierunki dostaw, jak Katar. Nie udaje się formowanie światowych czempionów, takich jak Airbus – niedościgły, ale odosobniony wzór ponadgranicznej współpracy Francji, Niemiec, Wielkiej Brytanii i Hiszpanii.  

Przebudzenie to także militaryzacja UE, kiedyś zupełnie nie do pomyślenia. Wkraczaliśmy do Unii Europejskiej w 2004 r. jako do wspólnoty na wskroś pacyfistycznej, zawierzając bezpieczeństwo NATO. Militarny wymiar suwerenności strategicznej to przedmiot sporu o zależność od USA. Bo to wciąż muskuły, rozum i oczy NATO.  

Czytaj więcej

Czy Polska powinna wejść do Rady Pokoju? Zapytaliśmy subskrybentów „Rzeczpospolitej”
Reklama
Reklama

Bezspornie konieczna jest obecność garnizonów USA w Europie. Dziś to maksimum 90 tys., czyli znaczna redukcja w stosunku do powojennych 213 tys. Znak zapytania co do zaangażowania USA w NATO to nie wkład finansowy rzędu 15 proc. budżetu, ale gotowość dotrzymania art. 5. Dlatego Europa odkrywa na nowo art. 42.7 unijnych traktatów, gwarantujący wzajemne bezpieczeństwo. Na agendzie pojawia się armia UE. Najdalej idące stanowisko prezentuje prezydent Emmanuel Macron oraz wpływowa francuska część administracji w Komisji Europejskiej. Czyli europejskie NATO pod francuskim parasolem nuklearnym. Ostrożniejszy jest Mark Rutte, sekretarz NATO. Jego pragmatyzm jest zgodny z polską racją stanu. Unia Obronna, ale pielęgnująca sojusz atlantycki, nawet jeśli oznacza robienie dobrej miny do złej gry Waszyngtonu. Strategia de-risking, ale nie de-coupling z USA.  

Ma rację bułgarski politolog Ivan Krastev: przebudzenie Europy to jeszcze nie wstanie z łóżka. Europa uczy się właśnie języka siły. Jest to konieczność, jeśli chce być graczem globalnym, na miarę swego potencjału gospodarczego. Nie jesteśmy skazani na osamotnienie w trójkącie Putin-Trump-Xi Jinping. Receptę wskazał premier Kanady Marc Carney, w Davos 20 stycznia 2026 r. Siła średnich. Średnich, jeśli osobno, ale razem stanowią potęgę.

Autor

Janusz Lewandowski

Ekonomista, europoseł KO oraz były komisarz UE ds. budżetu i programowania finansowego. 

Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Umysł Glapińskiego
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Opinie polityczno - społeczne
Patrick Haughey: Język polski trzecim najczęściej używanym językiem w Irlandii
felietony
Amerykanom wyłączają się wszelkie hamulce
Opinie polityczno - społeczne
Chińska transformacja w galopie Ognistego Konia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama