Nekrologi dla Europy jako schyłkowego kontynentu pisano już na początku XX wieku. Wspomnę wrażenie, jakie wywarł Oswald Spengler publikując w 1918 r. swoją przepowiednię „Der Untergang des Abendlandes”. Dzieło wydawało się prorocze, gdy powstająca z popiołów I wojny światowej Europa zachorowała na nacjonalizm i komunizm, szykujące jeszcze większe kataklizmy. Dwie wojny rozlały się na inne kontynenty, ale najbardziej zrujnowały nasz kontynent, jakby potwierdzając samobójcze skłonności europejskiej cywilizacji, która panowała przez stulecia nad całym światem.
Powojenny ład i złudzenia zimnej wojny
Z traumy II wojny światowej wyrosły instytucje, które miały strzec ładu światowego. Okazały się zawodne w klimacie „zimnej wojny” i szantażu atomowego. Niemniej, pozwoliły odróżnić lepszy i gorszy świat – tych, którzy szanują uzgodnione zasady oraz tych, którzy je łamią. Do tego lepszego świata tęskniły kraje zniewolone przez ZSRR. Zwłaszcza że zachodnia część naszego kontynentu wydobyła się z przekleństwa geopolityki, inicjując demokratyczne Wspólnoty Europejskie, zalążek późniejszej Unii Europejskiej.
Czytaj więcej
Dawnym zwyczajem amerykański prezydent zamierzał o losie europejskiego kraju przesądzić do spółki z gospodarzem Kremla. Przywódcy Starego Kontynent...
Koniec XX wieku był optymistycznym zwieńczeniem stulecia wojen i totalitaryzmów. Jesień Ludów 1989 uwolniła narody Europy Środkowo-Wschodniej z jarzma sowieckiego, a obalenie muru berlińskiego zwiastowało zjednoczenie Europy.
Jednak początek XXI wieku zaprzeczył optymistycznym przepowiedniom. UE musiała stawić czoła kryzysom niezawinionym, importowanym z innych kontynentów. Kryzys finansowy, kryzys migracyjny, wreszcie śmiertelna pandemia COVID-19. W 2022 r. wojna wróciła na nasz kontynent, a w 2026 r. interwencja USA i Izraela w Iranie podpaliła nieuleczalnie zapalny rejon Bliskiego Wschodu – z konsekwencjami dla Europy.