Reklama

Dr Bartłomiej Gajos: Gdy Władimir Putin mówi o Polsce powinno to zapalać lampki w głowach polityków

Kiedy Władimir Putin zaczyna mówić o Polsce, trzeba być czujnym, bo może stanowić to zapowiedź konkretnych działań zaplanowanych przeciwko nam. To zresztą podstawowy wniosek, który płynie z Ukrainy: Rosjanie komunikowali agresję językiem historycznym – mówi dr Bartłomiej Gajos, historyk z Centrum Mieroszewskiego i autor książki „Historia, która zabija. Polityka historyczna Rosji”.
Gdy Władimir Putin mówi o Polsce trzeba zachować czujność - mówi historyk

Gdy Władimir Putin mówi o Polsce trzeba zachować czujność - mówi historyk

Foto: REUTERS

Czy polityka historyczna to zawsze propaganda? W książce „Historia, która zabija. Polityka historyczna Rosji” prezentuje ją pan w jej najgorszym wydaniu. Ale jeśli wyobrażamy sobie, że Rosja miałaby w przyszłości być inna, to żadnych przemian bez właściwej polityki historycznej też nie będzie.

Mamy w Polsce problem z pojęciem polityki historycznej, ponieważ narodziło się w politycznych kręgach i trafiło na sztandar PiS. Ale jeśli byśmy go nie używali, nie oznaczałoby to, że zjawisko, które pod nim się kryje, nie istnieje. Założenie, że historia jest wyłącznie dyscypliną akademicką i nie potrzebujemy jej w żadnej innej formie w życiu społecznym, to utopia. Jest wręcz przeciwnie: to bieżący spór o to, kim jesteśmy, skąd przyszliśmy i dokąd zmierzamy. Dlatego na banknotach dziesięciozłotowych jest wizerunek Mieszka I. Zgadzam się z Michałem Łuczewskim, że opowieści mają wartość moralną.

Pozostało jeszcze 93% artykułu

Zabookuj najlepsze treści na wakacje!

Skorzystaj z promocji wakacyjnej i zyskaj dodatkowe drukowane magazyny: Nauka i Historia.

Twoje rzetelne i obiektywne źródło najważniejszych informacji z Polski i ze świata.

Promocja dotyczy subskrypcji RP.PL na rok.

Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama