Z tego artykułu się dowiesz:
- Jakie są główne przyczyny paraliżu ukraińskiej Rady Najwyższej?
- Co doprowadziło do rozpadu dotychczasowej większości parlamentarnej na Ukrainie?
- W jaki sposób wewnętrzne podziały i afery korupcyjne wpływają na stabilność parlamentu?
- Jakie kluczowe ustawy i decyzje blokuje obecny impas legislacyjny na Ukrainie?
- Jak zmieniła się dynamika pracy parlamentu od początku pełnoskalowej inwazji?
– Rada Najwyższa jest uosobieniem demokratycznego oporu Europy – przemawiała ostatnio w ukraińskim parlamencie przewodnicząca Bundestagu Julia Klöckner. Pod koniec lutego w tym samym miejscu oklaski ukraińskich parlamentarzystów zbierał marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. Zagraniczni goście wracają jednak z Kijowa do swoich stolic, a ukraińscy deputowani wracają na wojnę. Nie na oddalonym setki kilometrów od stolicy froncie, lecz do tej toczącej się w murach Rady Najwyższej i paraliżującej pracę parlamentu. Z wielkimi pieniędzmi, oligarchami i korupcją w tle.
Większość Wołodymyra Zełenskiego się rozpada. Paraliż Rady Najwyższej
W środę, gdy Julia Klöckner przemawiała w parlamencie w Kijowie, deputowani ukraińscy nie potrafili przyjąć żadnej ustawy, nie licząc kilku uchwał dotyczących kwestii technicznych. Poparcia nie znalazła nawet rządowa ustawa zbliżająca ukraińskie samorządy do standardów europejskich (chodzi m.in. o współdzielenie mieszkaniowe i cyfryzację ich działalności). Poparło ją jedynie 126 deputowanych prezydenckiej partii, ale ponad 90 przedstawicieli prezydenckiego ugrupowania Sługa Narodu nie głosowało albo w ogóle było nieobecnych w ukraińskim parlamencie. W ostatnich miesiącach uzbieranie niezbędnych 226 głosów w Radzie Najwyższej graniczy z cudem. Wszystko wskazuje na to, że partia prezydenta, która po wyborach w 2019 r. zdobyła aż 254 z 450 mandatów (co wydarzyło się po raz pierwszy w historii ukraińskiego parlamentu), już dawno straciła większość. Nie ma już też poparcia ugrupowań, które w zależności od sytuacji popierały inicjatywy prezydenta.
Czytaj więcej
Popularny ukraiński serial może się okazać największą i najskuteczniejszą manipulacją w historii kraju.
„Tak zwana »monowiększość« de facto już od dawna nie jest większością. Na początku inwazji deputowani zmobilizowali się i Rada pracowała pełną parą. Jednak z każdym kolejnym rokiem wielkiej wojny sytuacja stopniowo się pogarszała. Część parlamentarzystów rozjechała się po »użhorodzkich kotłach« (tak ironicznie w Ukrainie nazywają oddalone od frontu miejsca – red.), część uciekła za granicę, a część została wyrzucona z frakcji” – czytamy w artykule wpływowego kijowskiego portalu Ukraińska Prawda. Dowiadujemy się też, że ze 170–180 deputowanych swojej frakcji, na głosy których jeszcze niedawno mógł liczyć prezydent, dzisiaj pozostało co najwyżej 120–130 w pełni lojalnych wobec Zełenskiego deputowanych „sług narodu”.