Reklama

Pojedynek, którego miało nie być

Zgadzali się w surowej ocenie polityki Rosji, dzielili zaniepokojenie kryzysem finansowym. Poza tym - spierali się prawie o wszystko. Kandydaci na prezydenta USA John McCain i Barack Obama odbyli pierwszą debatę.

Aktualizacja: 27.09.2008 09:42 Publikacja: 27.09.2008 06:12

Pierwsza debata tegorocznych wyborów

Pierwsza debata tegorocznych wyborów

Foto: AFP

Losy debaty ważyły się do ostatniej chwili. McCain w obliczu kłopotów amerykańskiej gospodarki ogłaszał zawieszenie kampanii i apelował o przełożenie spotkania. Wobec sprzeciwu Obamy, stawił się jednak przed kamerami.

Głównym tematem starcia w University of Mississippi miała być polityka zagraniczna. Moderator Jim Lehrer rozpoczął jednak przepytywanie kandydatów od kryzysu na Wall Street i temu poświęcono więcej niż jedną trzecią czasu.

Obaj politycy zgodzili się, że w obliczu zagrożenia, głównym celem powinna być ochrona milionów Amerykanów przed utratą posad i domów. Obaj też wyrazili zadowolenie, że główne partie zaangażowały się w negocjacje na rzecz rozwiązania problemu.

Starli się jednak w sprawie wydatków, podatków, energetyki (Obama kładł nacisk na odnawialne źródła energii; McCain opowiedział się za energią atomową) oraz wojny.

McCain zasugerował, że wydatki rządu federalnego powinny być zamrożone, z wyjątkiem obrony narodowej, programu pomocy dla weteranów wojennych, wypłat rent z opieki społecznej i programu opieki zdrowotnej dla ludzi starszych. - Chcę ciąć wydatki i nie podnosić podatków - oświadczył. Opowiedział się za obniżką obciążeń fiskalnych dla przedsiębiorców, co pobudziłoby inwestycje i pozwoliło stworzyć nowe miejsca pracy.

Reklama
Reklama

Obama uznał, że taka polityka byłaby jak "leczenie chorego siekierą", gdzie chorym jest kulejąca amerykańska gospodarka. - Potrzeba chirurga ze skalpelem - kontynuował medyczne porównania. Skupił się na obowiązku państwa objęcia opieką najbiedniejszych i klasy średniej. Ocenił, że polityka podatkowa prowadzona dziś przez administrację republikanów "skierowana jest do tych, którzy i tak sobie poradzą". Mówił o obniżaniu podatków, ale "dla 95 procent amerykańskich rodzin".

McCain podkreślił, że on również ostrzegał przed "chciwością wielkich korporacji". - Zwykli ludzie płacą za chciwość na Wall Street - przyznał, deklarując jednocześnie "wiarę w Stany Zjednoczone" i ich zdolność radzenia sobie w sytuacjach kryzysowych.

Politycy wzajemnie zarzucali sobie błędy popełniane w sprawie amerykańskiej obecności w Iraku. Obama podał w wątpliwość samą decyzję o rozpoczęciu tam działań zbrojnych, popieraną od początku przez McCaina. Kandydat republikanów skrytykował z kolei demokratycznego rywala za brak wsparcia dla ubiegłorocznego zwiększenia kontyngentu o 30 tysięcy żołnierzy - posunięcia, które w ocenie McCaina znacząco ograniczyło akty przemocy.

Obama przyznał, że dzięki tej decyzji sytuacja się poprawiła, ale zauważył, że cała iracka wojna - zamiast zgodnie z założeniami pomóc w walce z terroryzmem - odciągnęła uwagę i siły Ameryki od zasadniczego celu, jakim miał być pościg za Osamą bin Ladenem, prawdopodobnie ukrywającym się gdzieś na afgańsko-pakistańskim pograniczu. - Przez dziesięć lat dopieszczaliśmy Muszarrafa, a oni [pakistańskie władze] w tym czasie wcale nie zwalczali Al-Kaidy - stwierdził Obama.

- Sukces militarny ewidentny, choć strategia zła - mówił o wojnie irackiej McCain i wyrażał pewność, że Amerykanie wrócą do domów jako wygrani. - Nie można wahać się przed użyciem siły, ale trzeba jej używać mądrze - ripostował Obama.

- Nie możemy pozwolić na drugi Holokaust - tak McCain ocenił zagrożenia płynące z programu zbrojeniowego Iranu. Krytykując Rosję za blokowanie ruchów ONZ, zaproponował stworzenie "ligi krajów demokratycznych", mogącej powstrzymać niebezpieczne działania Iranu.

Reklama
Reklama

- Co wzmocniło Iran w ostatnich latach? Wojna w Iraku - odpowiadał Obama. Zgodził się, że nie można tolerować zbrojeń Teheranu, ale środkiem zaradczym nie są sankcje, których nie uda się nałożyć bez współpracy z Rosją i Chinami. Uznał, że "trzeba rozmawiać ze wszystkimi".

- Mamy siedzieć przy stole z Ahmadineżadem? - dziwił się McCain, sprzeciwiając się nie tyle samym rozmowom, ile rezygnacji z postawienia Iranowi twardych warunków wstępnych. Uznał za niebezpieczne siadać do stołu "z kimś, kto mówi, że zniszczy Izrael i wymaże ten kraj z mapy". - Ahmadineżad nie jest najpotężniejszą osobą w Iranie. Może trzeba rozmawiać z kimś innym? - zasugerował Obama.

McCain zarzucał Obamie naiwność wobec spraw międzynarodowych.

- Taka Rosja jest niebezpieczna - zauważył Obama, zwracając uwagę m.in. na postawę tego kraju w kryzysie kaukaskim. Według kandydata demokratów, Stany Zjednoczone powinny wyraźnie powiedzieć Rosji, że "nie może być supermocarstwem XXI wieku i działać jak XX-wieczna dyktatura". Mówiąc w tym kontekście o sojusznikach, których "zawsze trzeba wspierać", wymienił także Polskę.

- Musimy wzmacniać naszych przyjaciół - zgodził się McCain. Przypomniał m.in. misję polskiego prezydenta Lecha Kaczyńskiego i innych przywódców z naszego regionu w Tbilisi. Dodał, że trzeba współpracować z Rosjanami, ale również "oczekiwać określonych zachowań", czyli przestrzegania prawa międzynarodowego. Zauważył, że w Moskwie dalej rządzi Władimir Putin, którego nazwał "aparatczykiem z KGB".

Obaj politycy zgodzili się, że NATO powinno szybko przyjąć plan członkostwa Gruzji i Ukrainy.

Reklama
Reklama

Jeśli zwycięży 47-letni demokrata Barack Obama, zostanie pierwszym czarnoskórym szefem amerykańskiej administracji. Jeśli wygra 72-letni republikanin John McCain, będzie najstarszym w historii politykiem wprowadzającym się do Białego Domu. W czasie debaty żartował na ten temat - Siedzę w tym [w polityce] już od jakiegoś czasu - zauważył, nawiązując do skromnego doświadczenia rywala. - Czyżby pan bał się, że nie dosłyszę? - pytał w innym momencie debaty, gdy moderator powtórzył jedno z pytań.

W kampanii przewidziano jeszcze dwie debaty kandydatów na prezydenta. 7 października spotkają się w Belmont University w Nashville, a 15 października w Hofstra University w Hempsted. Kandydaci na wiceprezydenta - Sarah Palin i Joe Biden - staną w szranki raz, 2 października w Washington University w St. Louis.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1455
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1454
Świat
Tym otruto Aleksieja Nawalnego. Czym jest toksyna żaby drzewołazowatej?
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1453
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama