Reklama
Rozwiń
Reklama

Obama dobrze zaczął

Peter DeShazo, dyrektor Programu Ameryk w waszyngtońskim Ośrodku Badań Strategicznych i Międzynarodowych (CSIS), w rozmowie z Piotrem Gillertem

Aktualizacja: 17.04.2009 07:27 Publikacja: 17.04.2009 07:22

Prezydent Obama w Meksyku

Prezydent Obama w Meksyku

Foto: AFP

[b]Barack Obama udał się w pierwszą podróż do Ameryki Łacińskiej. Weźmie między innymi udział w szczycie państw obu Ameryk. Oczekiwania przed tą wizytą są w regionie ogromne. Co będzie chciał osiągnąć?[/b]

Głównym celem będzie pokazanie krajom na naszej półkuli, że USA naprawdę angażują się w relacje z nimi i że znowu są gotowe do współpracy w ważnych dla nich sprawach. A takich jest wiele. Dla niemal wszystkich w Ameryce Łacińskiej problemem są kwestie bezpieczeństwa, w tym przestępczości międzynarodowej. Inne to współpraca energetyczna, a także rozwój gospodarczy. Wiele z tych krajów interesuje się też sytuacją gospodarczą w USA, bo obecny kryzys w Ameryce bardzo niekorzystnie odbił się na ich własnych gospodarkach.

[b]Za rządów Busha niektórzy mówili, że Waszyngton zapomniał o istnieniu Ameryki Łacińskiej. To trafna ocena?[/b]

Takie oceny nie brały się znikąd, ale po części były też rezultatem bardzo silnego sprzeciwu społeczeństw latynoamerykańskich wobec wojny w Iraku. Wizerunek USA w Ameryce Łacińskiej ucierpiał ogromnie w wyniku polityki Waszyngtonu na Bliskim Wschodzie. Poza tym sam fakt, że USA tak bardzo koncentrowały się w ostatnich latach na Iraku, Afganistanie i innych rejonach Bliskiego Wschodu, pogłębił wrażenie, że ignorują półkulę zachodnią.

[b]Czy skoro konflikty na Bliskim Wschodzie toczą się nadal, Obama będzie w stanie zmienić to wrażenie?[/b]

Reklama
Reklama

Zaczął dobrze, sygnalizując chęć współpracy z krajami tego regionu. Dowodem na to jest choćby wielkie natężenie kontaktów dyplomatycznych w ostatnich paru tygodniach, poczynając od samego Obamy i sekretarz stanu Hillary Clinton. Także ogłoszenie zmiany w polityce wobec Kuby zostały bardzo dobrze przyjęte przez latynoamerykańską opinię publiczną. Jak daleko te zmiany wobec Hawany zajdą, dopiero się okaże, ale pierwsze kroki są dla obserwatorów w tym regionie bardzo zachęcające.

[b]Co teraz zrobi Hawana? Co byłoby oznaką przełomu?[/b]

Nie spodziewałbym się natychmiastowej reakcji ze strony Kuby. Nie na to zresztą są chyba obliczone działania Obamy. Na razie jest za wcześnie, by przewidywać rozwój sytuacji.

[b]Inny problem Obamy to narastający chaos w Meksyku. Co Amerykanie mogą zrobić, by pomóc meksykańskim władzom?[/b]

Sytuacja w Meksyku jest bardzo trudna. Osłabienie gospodarcze, wywołane w dużej mierze kryzysem w USA, zbiegło się w czasie z gwałtownym wzrostem przestępczości związanej z kartelami narkotykowymi. Stany Zjednoczone mogą pomóc na wiele sposobów. Jeden to ograniczenie nielegalnego napływu broni z USA do Meksyku, inny – współpraca służb granicznych i zwiększenie nakładów na ochronę granicy. Stany Zjednoczone uznają, że są współodpowiedzialne za sytuację, bo to amerykański rynek napędza popyt na szmuglowane z Meksyku narkotyki, zarówno kokainę, jak i marihuanę. Waszyngton może więc także starać się zmniejszyć popyt na narkotyki po swojej stronie granicy.

Inna sfera, w której możemy pomóc, to handel. Stany Zjednoczone naruszają na przykład postanowienia układu o strefie wolnego handlu NAFTA, zakazując meksykańskich ciężarówkom wjazdu do USA. Administracja Baracka Obamy powinna to naprawić.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1451
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1450
Świat
„Rzecz w tym”: Bad Bunny, MAGA i kryzys Zachodu – pokolenie 30–40-latków buduje własny mit Ameryki
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1449
Materiał Promocyjny
Historyczne śródmieście Gdańska przyciąga klientów z całego kraju
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama