Umieszczone na stronie internetowej ostrzeżenie jest skutkiem naruszania wcześniejszych nakazów przez duchownych i prowadzenia masowych nabożeństw. A to z kolei doprowadziło do gwałtownego wzrostu liczby chorych wśród samego duchowieństwa.

„Choroba odebrała życie biskupowi Żeleznogorska i Lgowa Weniaminowi (w obwodzie kurskim - red.), protojerejowi Władimirowi Weridze, klerykom Jełochowskiego soboru katedralnego w Moskwie” – przypomniał patriarchat moskiewski w specjalnym oświadczeniu.

Protojerej Weriga był uznanym znawcą sztuki cerkiewnej. Z kolei zmarły proboszcz katedralnego soboru moskiewskiego, protojerej Aleksandr Agiejkin 3 kwietnia objeżdżał Moskwę wraz z patriarchą Cyrylem, modląc się o powstrzymanie epidemii.

Już w poniedziałek poinformowano, że następca protojereja Aleksandra, biskup Foma, również zaraził się koronawirusem i znalazł się w szpitalu.

Tuż przed wydaniem ostrzeżenia okazało się, że ognisko zachorowań jest w najważniejszym miejscu rosyjskiego prawosławia – podmoskiewskim Siergiejew Posadzie. Po wielkanocnych nabożeństwach wykryto tam koronawirus u 32 nowicjuszy Swiato-Troickoj Ławry. Na jej terytorium znajduje się również Moskiewska Akademia Duchowna, w której zachorowały kolejne 52 osoby. Według informacji miejscowych mediów, jeden z nowicjuszy Ławry u którego wykryto koronawirusa Dmitrj Pielipienko uciekł w nocy na piątek z oddziału szpitalnego i dokonał samospalenia przed szpitalną cerkwią. Zmarł w szpitalu.

Z kolei w monastyrze w pobliżu Niżniego Nowgorodu zaraziło się 76 mniszek.

Jednocześnie z powodu epidemii zamarło życie (i to dosłownie) w najważniejszej świątyni rosyjskiego prawosławia na Ukrainie: kijowskiej Ławrze Peczerskiej. Wszyscy nowicjusze i mnisi okazali się chorzy, na czele z opatem Pawłem. Ławra została zamknięta na dezynfekcję i kwarantannę.

Jednak pomimo kolejnych zachorowań i ostrzeżeń patriarchy część duchowieństwa nie chce się stosować do zaleceń czasu kwarantanny.

Autopromocja
Bezpłatny e-book

WALKA O KLIMAT. Nowa architektura energetyki

POBIERZ

„Zarażenia występują praktycznie we wszystkich dużych monasterach, ale ponieważ nie są one zamknięte dla pielgrzymów stają się ogniskami masowego zarażenia” – napisali wierni w liście do patriarchy Cyryla, opublikowanym w moskiewskiej „Nowoj gazietie”.

„Wielu biskupów nadal odprawia nabożeństwa, niektórzy wprost wzywają naród (patriarcha zabronił odprawiania nabożeństw w cerkwiach-red.). Są biskupi którzy dosłownie zmuszają duchownych do prowadzenia mszy w pustych świątyniach (…). Od kilku duchownych otrzymaliśmy informacje, że istnieją niejawne nakazy ukrywania realnych rozmiarów zarażeń wśród duchownych” – piszą autorzy listu.

Wśród sprzeciwiających się ograniczeniom kwarantanny znalazł się znany igumen Siergiej z Syberii – związany z nacjonalistyczną deputowaną Natalią Pokłonską i innymi politykami z Moskwy. Grupa ludzi skupiona wokół Siergieja nazywana jest „sektą carebożników” ponieważ wierzą w ideę „cara-odkupiciela” Mikołaja II (ostatniego władcy Rosji, zamordowanego przez bolszewików). Teraz rzucił klątwę „na tych, którzy zamykają świątynie i ich ród”.

- Duchowi przywódcy wraz z prekursorami szatana zamykają świątynie, powołując się na pseudopandemię – wołał. Zaproponował, by „tych co chorują na marazm starczy, starczą pandemią, duchowy trąd” wysiedlić „do Birobidżanu albo na Martynikę, albo na (grecką) wyspę Spinalonga – jak wolą”.

- Śmiem was zapewnić, że jak tylko to się dokona od razu skończy się nieistniejąca epidemia koronawirusa w Rosji. Kto ośmiela się zamykać świątynie niech będzie przeklęty on i jego ród! – rzucił anatemę.

Wezwał też Rosjan, by „wychodzili na ulice, nie bojąc się policji i Gwardii (dawnych wojsk wewnętrznych - red.), sadzili kartofle” bo wkrótce nadejdzie głód.

Biskup Jekaterynburga natychmiast zabronił igumenowi występować publicznie.