Według niektórych źródeł rannych mogło zostać nawet 700 osób.
Do ataków doszło w odstępie kilku minut około godziny 9.30, gdy ulice dzielnicy rządowych siedzib pełne były ludzi. Pierwszy samochód-pułapka eksplodował przed budynkiem Ministerstwa Sprawiedliwości, także niedaleko siedziby Ministerstwa Pracy, na ulicy Haifa. W kilka minut później drugi samochód został wysadzony w powietrze w tej samej dzielnicy lecz przed siedzibą władz irackich prowincji i gubernatora Bagdadu.
Według irackich władz zamachu dokonali islamscy fundamentaliści z Syrii.
Zdaniem policji liczba ofiar może okazać się jeszcze wyższa. Nad miejscem wybuchu unoszą się kłęby czarnego dymu. Jest to najpoważniejszy atak od 19 sierpnia, kiedy w zamachach zginęło ponad sto osób, a bomby uszkodziły budynki dwóch ministerstw.
[srodtytul]"Oburzające" zamachy[/srodtytul]
Prezydent USA Barack Obama powiedział, że zamachy w Bagdadzie są "oburzające". Uznał je za próbę udaremnienia postępu w Iraku.
Przywódcy iraccy mówią, że celem zamachów było zakłócenie normalizacji politycznej w Iraku przed styczniowymi wyborami parlamentarnymi.
- Te zamachy bombowe nie służą niczemu prócz mordowania niewinnych mężczyzn, kobiet i dzieci i świadczą tylko o nienawistnych, destrukcyjnych planach tych, którzy odmawiają narodowi irackiemu przyszłości, na jaką zasługuje - podkreślił prezydent Obama. Zapewnił, że USA są zdeterminowane, by pomóc narodowi irackiemu w osiągnięciu pokoju, bezpieczeństwa i sprawiedliwości.
[ramka][b]Uwolniony dzięki bombom-pułapkom [/b]
Pewien Irakijczyk dzięki zamachom w centrum Bagdadu zdołał uciec swoim porywaczom. Mężczyzna był przetrzymywany w bagażniku samochodu, który znalazł się w zasięgu eksplozji bomb-pułapek. W wyniku wybuchu zginęło dwóch pasażerów auta, a kierowca został ranny. Porwanemu udało się zaalarmować funkcjonariuszy sił porządkowych, kopiąc w klapę bagażnika. [/ramka]