Laburzysta Gordon Brown, który przez dziesięć lat był ministrem finansów, chciał wykorzystać 90-minutowy pojedynek w studiu BBC w Birmingham do przekonania wyborców, że tylko jego partia będzie w stanie wyciągnąć kraj z recesji. Gospodarka to kluczowy temat przed wyborami 6 maja, ponieważ kryzys wyjątkowo boleśnie dotknął Wielkiej Brytanii.
– Wiem, jak sterować gospodarką i w czasach złych, i dobrych. Gdy banki upadły, natychmiast zacząłem działać, by nie dopuścić, aby recesja przekształciła się w depresję – mówił podczas debaty Brown.
Jak jednak pokazały sondaże przeprowadzone po debacie, większość Brytyjczyków nie uwierzyła mu. Zwycięzcą pojedynku okazał się lider konserwatystów David Cameron. Niektóre sondaże dały mu nawet 41 proc. poparcia. Brown zyskał 25 proc. Lider Liberalnych Demokratów Nick Clegg z 32 proc. zajął drugą pozycję.
[srodtytul]Na jedną kartę[/srodtytul]
Do tej pory żaden z trzech rywali nie chciał zbyt szczegółowo dyskutować na temat walki z kryzysem. Każdy z nich wie, że powstrzymanie recesji będzie wymagać wyrzeczeń.