Od 1976 roku, gdy Sąd Najwyższy USA przywrócił możliwość wykonywania kary śmierci, była to trzecia egzekucja przez rozstrzelanie. 49-letni Ronnie Lee Gardner, który ostatnie ćwierć wieku spędził w więzieniu stanowym w Utah, sam wybrał taki sposób wykonania wyroku.

„Po skrupulatnej analizie sprawy doszedłem do wniosku, że w dostarczonych rano materiałach nie ma żadnych nowych argumentów przemawiających za odwołaniem egzekucji” – napisał w czwartek republikański gubernator Gary Herbert w liście odrzucającym prośbę o wstrzymanie wykonania kary. Kilka godzin później podobny wniosek odrzucił Sąd Najwyższy. Ta decyzja przesądziła o losie skazańca.

Tuż po północy prokurator generalny Mark Shurtleff sięgnął po iPhone’a, wszedł na Twittera i napisał: „Właśnie wydałem polecenie przeprowadzenia egzekucji Gardnera. Niech Bóg okaże mu miłosierdzie, którego on nie miał dla swoich ofiar”. Na krótko przed egzekucją strażnicy obudzili drzemiącego skazańca. Gardner spokojnie wszedł do sali straceń. Kiedy ubrany w ciemnoniebieski więzienny kombinezon usiadł na ustawionym na niewielkim, czarnym podium krześle, strażnicy związali mu pasami ramiona i nogi. Unieruchomili mu także głowę, założyli kaptur, a na wysokości serca przypięli niewielką tarczę strzelniczą.

Niecałe osiem metrów od niego, za ścianą z otworami strzeleckimi, czekał pluton egzekucyjny. Kilka chwil przed śmiercią Gardnera zapytano, czy chce wypowiedzieć ostatnie słowa. – Nie, nie chcę – odparł.

Mniej więcej kwadrans po północy kaci wymierzyli karabiny Winchester w serce skazańca i pociągnęli za spust. Dwie minuty później oficjalnie stwierdzono śmierć Gardnera. Jego płuca i serce przebiły na wylot tylko cztery naboje. Jeden pocisk był ślepy – dzięki temu hżaden z mężczyzn wykonujących wyrok nigdy się nie dowie, czy zabił człowieka. Ma to ułatwić katom walkę z wyrzutami sumienia.

W 2004 roku władze stanowe wpisały w kodeksie karnym, że egzekucje można wykonywać tylko poprzez wstrzyknięcie trucizny. Osoby, które zostały skazane na śmierć przed zmianą prawa, wciąż jednak mogą prosić o pluton egzekucyjny.

– To barbarzyństwo – tak użycie plutonu egzekucyjnego skomentował John Wester, biskup diecezji rzymskokatolickiej w Salt Lake City. Użycie „technik rodem z Dzikiego Zachodu” skrytykowało także wiele innych osób w Utah, mimo że większość mieszkańców stanu popiera karę śmierci.

W całych Stanach Zjednoczonych za karą śmierci opowiada się 62 procent obywateli, a

26 procent jest jej przeciwnych. 73 procent Amerykanów obawia się, że niektórzy skazani mogą zostać straceni za przestępstwa, których nie popełnili. Tylko w zeszłym roku wypuszczono na wolność dziewięciu mężczyzn skazanych wcześniej na śmierć.

Gardner otrzymał wyrok za to, że podczas próby ucieczki z sądu w 1985 roku zabił adwokata Michaela Burdella i ranił innego pracownika sądu. Rodziny ofiar do ostatniej chwili były podzielone w sprawie egzekucji.

– Michael kochał ludzi i kochał życie. Nie chciałby, żeby Ronnie został zabity – mówiła w CNN Donna Nu, narzeczona ofiary. Według niej „rodzaj ludzki powinien wymyślić coś lepszego od kary śmierci”. Adwokaci Gardnera przekonywali, że członkowie ławy przysięgłych wydali wyrok skazujący, nie znając szczegółów wyjątkowo trudnego dzieciństwa oskarżonego. [wyimek]Ostatnią dobę życia skazaniec spędził, czytając książki i oglądając trylogię „Władca Pierścieni”[/wyimek]

– Mam nadzieję, że ta egzekucja sprawi, iż ludzie poważnie zastanowią się nad tym, czym naprawdę jest kara śmierci. Co w praktyce oznacza prawo, które pozwala państwu zabijać swoich obywateli. Pluton egzekucyjny na wielu Amerykanach może bowiem wywrzeć większe wrażenie, niż egzekucja polegająca na wstrzyknięciu trucizny – mówi „Rz” Laura Moye, dyrektor amerykańskiej kampanii na rzecz zniesienia kary śmierci w Amnesty International.

Ostatnią dobę swojego życia 49-latek spędził, czytając książki i oglądając filmową trylogię „Władca Pierścieni”. Na ostatni posiłek zjadł stek, homara, szarlotkę, lody waniliowe i wypił 7-Up. Przez więzienne kraty pożegnał się ze swoim bratem i córką, którzy nie byli jednak obecni podczas samej egzekucji.