– Projekt poprze większość deputowanych, w tym prezydencka Partia Regionów. Zmiany przewidują także przedłużenie kadencji parlamentu do 2015 roku (o trzy lata – red.) – mówił telewizji Kanał 5 Jurij Łucenko, były szef MSW i lider Ludowej Samoobrony. Stwierdził, że propozycję zaakceptuje Sąd Konstytucyjny, ponieważ jest „kontrolowany przez ludzi Janukowycza”.
O zmianie konstytucji współpracownicy prezydenta mówią od dawna. Chcą, by przywrócono szefowi państwa uprawnienia odebrane podczas głosowania w grudniu 2004 roku w czasie pomarańczowej rewolucji, a konkretnie – by znów mógł decydować o powoływaniu premiera i rządu. Sprawą zajął się Sąd Konstytucyjny.
W orędziu do narodu z okazji 19. rocznicy niepodległości Ukrainy Wiktor Janukowycz przypomniał o tej kwestii. – Nasz kraj powinien mieć stabilny system polityczny, z silnym prezydentem i kompetentnym parlamentem – stwierdził cytowany przez ukraińskie portale.
– Obecna władza miała nadzieję, że konstytucja zostanie zmieniona w drodze referendum, ale deputowani nie poparli takiego rozwiązania. Dlatego otoczenie Janukowycza zwróciło się do Sądu Konstytucyjnego, który może podważyć głosowanie z 2004 roku, jeśli uzna, że doszło wtedy do rażących naruszeń proceduralnych – mówi „Rz” Igor Koliuszko, szef Centrum Reform Prawnych i Politycznych w Kijowie.
Zdaniem ukraińskiego politologa Ołeha Soskina Partia Regionów chce wzmocnienia urzędu prezydenta, wzorując się na rozwiązaniach ustrojowych z Białorusi i Rosji. – Janukowycz chce naśladować Miedwiediewa i Łukaszenkę, a jego otoczenie dąży za wszelką cenę do tego, by został prezydentem na dłużej. Należy jednak pamiętać, że gdyby doszło do zmiany konstytucji, trzeba będzie przeprowadzić nowe wybory prezydenckie i parlamentarne. A poparcie zarówno dla Janukowycza, jak i Partii Regionów spada – zaznacza Soskin.