Znana z luźnego stosunku do encyklopedycznej wiedzy była kandydatka na wiceprezydenta popełniła kolejną gafę. Podczas rozmowy z konserwatywnym prezenterem Glennem Beckiem wyraziła zaniepokojenie ostatnimi wydarzeniami na Półwyspie Koreańskim. – Nie mamy zbytniej wiary w to, że Biały Dom prowadzi odpowiednio zdecydowaną politykę – stwierdziła najpierw, dodając, że „oczywiście musimy stanąć po stronie naszych północnokoreańskich sojuszników”.
Glenn Beck szybko sprostował błąd swojej rozmówczyni, ale nagranie z nową gafą Palin natychmiast zostało zauważone przez inne media. Zawrzało również w blogosferze. I choć prawdopodobnie tym razem było to jedynie zwykłe przejęzyczenie, to jej przeciwnicy będą mogli wykorzystywać tę gafę, by podważyć kompetencje Palin do zasiadania w Białym Domu i pokazać, że wciąż nie ma ona bladego pojęcia na temat polityki zagranicznej.
Tymczasem Sarah Palin wciąż marzy, że w 2012 roku przeprowadzi się z Alaski do Waszyngtonu. W niedawnym wywiadzie dla telewizji ABC powiedziała, że wierzy, iż jest w stanie pokonać Baracka Obamę. Nie są o tym jednak przekonani nawet członkowie Partii Republikańskiej. Powołują się oni na niedawny sondaż, z którego wynikało, że gdyby wybory prezydenckie odbyły się teraz, to Palin przegrałaby z Obamą 40 do 48 procent.
Przeprowadzone w październiku badanie opinii publicznej na zlecenie ABC News i „Washington Post” pokazało zaś, że dwie trzecie Amerykanów uważa, iż Palin brakuje kwalifikacji do bycia prezydentem. Kompetencje Palin docenia jedynie w ironicznym komentarzu „The Economist”, przekonując, że skoro w przypadku konfliktu na Półwyspie Koreańskim, Ameryce brakuje dobrego sposobu działania, to być może warto rozważyć propozycję nagłej zmiany sojusznika.
[i]Korespondencja z Waszyngtonu[/i]