Papież wybiera się do Hiszpanii z okazji Światowych Dni Młodzieży (16 – 21 sierpnia). Podczas gdy Madryt przygotowuje się do przyjęcia setek tysięcy pielgrzymów z całego świata, Zjednoczona Lewica (IU), koalicja skupiona wokół komunistów, rozpoczęła w sieci kampanię, która ma przekonać Hiszpanów, że przyjazd Benedykta XVI narusza ich wolność i do reszty zrujnuje nękany kryzysem kraj.
Znakiem rozpoznawczym akcji MadridsinPapa (Madryt bez papieża) jest rysunek w rodzaju tych, które zachęcają obywateli do segregowania śmieci. Tym razem jednak ludzik wrzuca do kosza papieską tiarę. Koordynatorka partyjnej młodzieżówki Esther López Barceló tłumaczy w lewicowej gazecie „El Público", że IU (która ma w Kortezach dwóch deputowanych i jednego senatora) „stara się wyrazić prostym językiem" sprzeciw wobec naruszania awyznaniowego charakteru państwa zagwarantowanego konstytucją.
Gdyby ktoś nie uwierzył, że spotkanie Benedykta XVI z młodymi katolikami zagrozi świeckości państwa, IU straszy, że organizatorzy ukrywają prawdziwe koszty imprezy, które obciążą nie tylko madrytczyków, ale wszystkich podatników. Wymienia sumę 50 mln euro, do której – jak twierdzi – należy dodać „hojne zwolnienia podatkowe" dla firm uczestniczących w przygotowaniach do imprezy, koszty transportu, sprzątania miasta, nadgodziny policji i służb miejskich itp. Nie zostawia suchej nitki na socjalistycznym rządzie Hiszpanii, który – podkreśla – udzielił tej wizycie pełnego „poparcia instytucjonalnego i ekonomicznego".
Dyrektor finansowy Światowych Dni Młodzieży Fernando Giménez Barriocanal od miesięcy zapewnia, że nie będą one kosztowały hiszpańskiego podatnika złamanego centa. „Dni nie są finansowane z państwowych pieniędzy" – powtórzył w wywiadzie dla wczorajszego wydania prawicowej gazety „ABC". „Trzy czwarte wnoszą sami pielgrzymi, reszta pochodzi od firm i prywatnych darczyńców" – dodał.
Władze regionu madryckiego szacują, że najazd młodych ludzi z całego świata zaowocuje dla Madrytu zyskiem rzędu 100 milionów euro.