Siedziby sądu w Kijowie, gdzie odbywa się proces Julii Tymoszenko, pilnowało wczoraj kilkuset milicjantów odgrodzonych metalowymi barierkami od niewiele większej liczby jej zwolenników. Na początku rozprawy sędzia Rodion Kiriejew odrzucił wszystkie prośby o uwolnienie przywódczyni opozycji z aresztu Łukianiwka, gdzie przebywa ona od piątku. Poręczenie złożyli m.in. zwierzchnik Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej patriarchatu kijowskiego Filaret oraz rzeczniczka praw człowieka Nina Karpaczowa.
O uwolnienie byłej premier apelują także duchowni innych Kościołów oraz przedstawiciele inteligencji. Kiriejew uzasadniał, że nie ma do tego podstaw. – Tymoszenko systematycznie łamała prawo, nie pojawiała się w sądzie o wyznaczonym czasie, przeszkadzała w ustaleniu prawdy – wyliczał. – Nie zamierzam sądu o nic prosić. Nigdy przed panem nie wstanę. Wykonuje pan brudną robotę – odpowiadała Kiriejewowi Tymoszenko, dowieziona do sądu więziennym samochodem. Według ukraińskiej prasy Tymoszenko nie zostanie zwolniona, gdyż jednym z powodów jej zatrzymania ma być wywieranie presji na Rosję, z którą Ukraina negocjuje cenę gazu.
Była premier jest oskarżona o podpisanie niekorzystnego kontraktu gazowego, który naraził budżet Ukrainy na straty. W czwartek prezydent Wiktor Janukowycz ma się spotkać w Soczi z rosyjskim przywódcą Dmitrijem Miedwiediewem. Tematem ich rozmów będzie zarówno sprawa Tymoszenko, jak i dostawy surowca. Zdaniem rosyjskich ekspertów próby skłonienia Rosji do ustępstw niewiele dadzą. – Nasze władze mają mocne nerwy. Aresztując Tymoszenko, władze Ukrainy chciały się pozbyć politycznego przeciwnika i podać w wątpliwość ważność podpisanego kontraktu, nie mając do tego podstaw – mówi „Rz" Władimir Żarychin z Instytutu Państw WNP w Moskwie. Według ekspertów w Kijowie, jeśli otoczenie Janukowycza chciało udowodnić, że będzie walczyć o cenę gazu z Rosją „wszelkimi sposobami", to wybrało złą metodę.
Aresztowanie Tymoszenko potępił Zachód, u którego Kijów mógłby szukać wsparcia. Władze Ukrainy negocjują z UE umowę o utworzeniu strefy wolnego handlu oraz umowę stowarzyszeniową. Mają nadzieję, że sytuacja w Kijowie nie wpłynie negatywnie na rozmowy z UE. – Ostentacyjne zatrzymanie Tymoszenko będzie do końca wykorzystywane przez ludzi niechętnych zbliżeniu się Ukrainy do Unii, zaszkodzi tej sprawie i osłabi tempo negocjacji – mówi „Rz" eurodeputowany PiS Konrad Szymański. Ukraińskie portale donoszą, że Tymoszenko może zostać oskarżona także o współudział w zabójstwie byłego prezesa Narodowego Banku Ukrainy Wadyma Hetmana oraz deputowanego Jewhena Szczerbania w latach 90. Wcześniej podejrzewano o to byłego premiera Pawła Łazarenkę, skazanego przez sąd w San Francisco za defraudację. Tymoszenko była protegowaną Łazarenki.