Wczorajsza informacja o delegalizacji islamu w Angoli i demontowaniu muzułmańskich świątyni w tym kraju rozgrzała do czerwoności internetowe portale.
, powołując się na izraelski portal israelnationalnews.com, który cytował wypowiedzi prezydenta Angoli José Eduardo dos Santos na temat "ostatecznego końca islamu" w tym kraju oraz minister kultury Rosy Cruz e Silva, która stwierdziła, że "zamknięcie wszystkich meczetów jest dla rządu zdecydowanym priorytetem". Informację zamieściły również inne portale.
Francuskojęzyczny marokański tygodnik "La Nouvelle Tribune" także cytuje minister kultury Rosę Cruz e Silva, która precyzuje, że "proces legalizacji Islamu nie został zatwierdzony przez angolańskie Ministerstwo Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Dlatego meczety będą zamknięte do odwołania".
Z kolei portal OnIslam.net informuje, że afrykańska informacyjna agencja gospodarcza napisała, iż taki raport minister Cruz e Silva złożyła w zeszłym tygodniu przed Komisją Zgromadzenia Narodowego. OnIslam.net zauważa, że według kilku angolańskich gazet Angola stała się pierwszym krajem na świecie, który zakazuje wyznawania islamu, a jednym ze środków zapobiegawczych ma być niszczenie meczetów.
Tymczasem anonimowy urzędnik Ambasady Angoli w Waszyngtonie, który odmówił podania swojego nazwiska, twierdzi, że informacja podana wczoraj przez światowe portale jest nieprawdziwa. Oświadczył, że nie ma zakazu wyznawania islamu w Angoli, że rząd tego kraju "nie ingeruje w kwestie religijne i zapewnia obywatelom wolność wyznania" oraz że nie jest w stanie potwierdzić słów polityków cytowanych przez portale internetowe.
- Mamy w Angoli katolików, batystów, protestantów, muzułmanów i wiele innych wyznań - twierdzi urzędnik. - Nie ingerujemy w to, jaką religię wyznają nasi obywatele.
Kolejny urzędnik z Ambasady Angoli w USA potwierdził, że do dyplomatów nie dotarła żadna informacja o zakazie praktykowania islamu.
- Dowiedzieliśmy się o tym z Internetu - mówi pracownik ambasady. - Nie mamy żadnego potwierdzenia od władz naszego kraju.
Prezydent José Eduardo dos Santos wyjechał z Angoli na tydzień i nie mógł skomentować informacji.
Komentatorzy zauważają także, że w podawane przez internetowe portale wiadomości wkradła się nieścisłość. Islam bowiem nie był traktowany w Angoli jak pełnoprawna religia, a tylko jako jedna z wielu sekt. Dlatego nie mógł być zdelegalizowany, a jedynie można było zakazać jego praktykowania. Niszczenie meczetów ma natomiast mieć związek z tym, że w Angoli tylko zarejestrowane wyznania mają prawo posiadania świątyń.
Jak dotąd nikt z rządu Angoli nie ustosunkował się do podawanych w Internecie wiadomości.
Angola zakazuje praktykowania islamu