Mało prawdopodobne, by apel odniósł skutek, bo ci, którzy się pod nim podpisali, nie są zapleczem rządzących partii centrolewicowych. Jest jednak wyjątkowy: naukowcy w cywilizowanych krajach nie nawołują do wyrzucenia z rządu przedstawicieli mniejszości.

Akcja Wyborcza Polaków na Litwie (AWPL) od roku jest w rządzie razem z Partią Socjaldemokratyczną i dwoma ugrupowaniami populistycznymi. List z żądaniem wyrzucenia AWPL z koalicji dostał między innymi socjaldemokratyczny premier Algirdas Butkevičius, a także chętnie odwołująca się do nacjonalizmu prezydent Dalia Grybauskait?, która na wiosnę zapewne wywalczy drugą kadencję.

Autorzy apelu uważają, jak cytował portal zw.lt, że przedstawiciele AWPL przedstawiają, także na forum Parlamentu Europejskiego, kłamliwą informację o sytuacji mniejszości na Litwie i „oczerniają dobre imię Litwy jako państwa demokratycznego".

Poza tym „bezczeszczą pamięć" o bohaterach walki o niepodległość ze stycznia 1991. Opuścili bowiem rocznicowe posiedzenie Sejmu, protestując przeciwko wystąpieniu Vytautasa Landsbergisa, pierwszego przywódcy niepodległej Litwy, który nawoływał, by nie przyjmować ustawy o mniejszościach narodowych.

Ustawa, która poprawiłaby sytuację Polaków, miała być przyjęta do końca ubiegłego roku. Czekał na to także polski rząd, licząc, że dyskryminacja mniejszości na Litwie nie będzie już psuła stosunków między naszymi krajami.

Kto się podpisał pod tym apelem? Jest tam 60 nazwisk naukowców, artystów, działaczy Sajudisu, ruchu zasłużonego dla odzyskania niepodległości przez Litwę ćwierć wieku temu. – Jak słusznie zauważył pewien Litwin na portalu społecznościowym, w połowie są to ludzie znani od dawna z nastawienia antypolskiego, a w połowie nikomu dotychczas nieznani – mówi „Rz" Jacek Komar, polski analityk z Wilna, który uważa, że koalicja się teraz, przed wyborami, nie rozpadnie, mimo że w niej iskrzy, nie bez winy lidera AWPL Waldemara Tomaszewskiego.

Podpisali się znani od lat skrajni nacjonaliści: Romualdas Ozolas, Kazimieras Garšva czy były minister edukacji (z lat 90.) prof. Zigmas Zinkevičius, który głosił, że Polacy na Wileńszczyźnie to spolonizowani Litwini i trzeba im pomóc powrócić do korzeni. Pod apelem jest też nazwisko niegdyś umiarkowanego politologa Vytautasa Radžvilasa.