Oskar Gröning ma 93 lata i cieszy się niezłym zdrowiem. 21 kwietnia stanie przed sądem w Lüneburgu oskarżony o pomoc w zamordowaniu 300 tys. mężczyzn, kobiet i dzieci w Auschwitz-Birkenau. Jest jednym z ostatnich, jeżeli nie ostatnim, zbrodniarzy nazistowskich, którego dosięgnie spóźniona sprawiedliwość.
Kwalifikacja Auschwitz
W Niemczech intensywnie poszukuje się w ostatnich latach żyjących jeszcze zbrodniarzy, próbując nadrobić stracony czas. Żyje jeszcze podobno 30 podejrzanych, których nazistowską przeszłość bada obecnie wymiar sprawiedliwości. Ilu stanie przed sądem, nie wiadomo.
Nie wiadomo też, czy sprawiedliwość dosięgnie po latach Oskara Gröninga. Jego proces będzie pod wieloma względami przełomowy. Sąd będzie musiał odpowiedzieć na pytanie, czy Auschwitz-Birkenau był obozem śmierci czy też obozem pracy, w którym niejako przy okazji mordowano przy użyciu metod przemysłowych. Od tej kwalifikacji zależą dalsze losy Oskara Gröninga.
Był po prostu buchalterem w mundurze SS. Sam się zresztą zgłosił do służby w tej formacji. Od maja do czerwca 1944 roku stał na rampie kolejowej i był odpowiedzialny za konfiskatę mienia przybywających do obozu Żydów, głównie z Węgier. Jest mało prawdopodobne, aby udowodniono mu bezpośredni udział w zbrodniach, a więc to, że sam mordował, wysyłał więźniów do gazu czy dokonywał ich selekcji. Może zostać jedynie skazany za to, że odbywał służbę w obozie zagłady i tym samy przyczynił się do śmierci setek tysięcy osób.
Demianiuk był pierwszy
Pierwszym takim skazanym był w 2011 roku John Demianiuk. Sąd w Monachium wydał wyrok skazujący go na pięć lat więzienia bez udowodnienia mu popełnionych osobiście zbrodni. Wystarczył sam fakt, że służył w obozie zagłady, jakim był Bełżec.